O tym, że Olek przyjedzie, wiedziała już od dawna cała wieś. Dziewczyny szykowały się, czesały włosy i stroiły w najlepsze sukienki. A Ania, sierotka, po co miałaby się tak stroić? Była sobą. I to właśnie w niej Olek zakochał się od pierwszego wejrzenia.

Wieść o tym, że przyjedzie Olek, wiedziała już dawno cała wieś. Dziewczyny przygotowywały się, fryzury układały. A Jagoda, sierota, na co jej te kobiece sztuczki? Jest jaka jest. I właśnie w niej Olek od razu się zakochał.

Zazdrościły Jagodzie dziewczyny ze wsi, że takiego chłopaka sobie znalazła. Kiedy tylko pierwszy raz pojawił się w Żarnowcu, wszystkie się w nim zadurzyły. Wysoki, przystojny, barczysty. A na dodatek miastowy i wykształcony. Studiował gdzieś za granicą, a jego rodzice byli bardzo zamożni.

A dziadek Władysław był kiedyś sołtysem. Wszystkie swoje dzieci na ludzi wyprowadził. Teraz tylko na wnuki czeka, chwali się ich sukcesami.

Wieść o przyjeździe Olka rozeszła się szybko. Dziewczyny przeglądały się w lusterkach, nowe warkocze plotły. A Jagoda, biedaczka, nie miała na to głowy ani potrzeby. I właśnie za jej naturalność Olek ją pokochał.

Jak dziewczyny nie próbowały, nie udało się im zwrócić jego uwagi. Po wakacjach zabrał Jagodę ze sobą do miasta. Dziadek Władysław na pożegnanie rzekł: Łatwego życia ta dziewczyna nie miała, ty jej nie krzywdź. Olek obiecał.

W Krakowie życie jest zupełnie inne, pełne pędu i pośpiechu. Jagoda miała nadzieję, że Olek pozostanie tak samo troskliwy i czuły. Początkowo, podczas przygotowań do ślubu, byli sobie bardzo bliscy.

Ale po miesiącu miodowym wszystko się zmieniło. Jakby zaczął się żony wstydzić. Teściowa, pani Barbara, rozmawiała z nią oschle i z wyższością. Jagoda czuła w każdym jej spojrzeniu, że nie jest godna jej syna.

Zupa była za rzadka, koszule wyprasowane nie tak, nawet podłoga nieumyta jak trzeba. Jagoda czuła się przytłoczona obecnością teściowej w tym samym mieszkaniu, ale dokąd miała pójść? Pracy też nie udało się znaleźć, Olek nie pozwalał:

I tak niewiele zarobisz ze swoją szkołą. Siedź już w domu.

Została więc w domu. Gdy zaszła w ciążę, Olek promieniał ze szczęścia i wydawało się, że wszystko wreszcie się ułożyło. Teściowa przestała się czepiać, zaczęła strofować syna, żeby dbał o żonę. Ale potem spadło nieszczęście Jagoda straciła dziecko. I wtedy było już tylko gorzej.

Do niczego się nie nadajesz. Ani rozumu, ani zdrowia. Ładną buzię masz, ale co z tego jęczała teściowa. A Olek uśmiechał się zadowolony, jakby to wcale nie jego żonę krytykowano.

Druga ciąża nie przyniosła Olkowi radości. Nie było już czułości ani zniecierpliwionego oczekiwania. Pojawiło się zniecierpliwienie i pretensje o sylwetkę żony. Teściowa znowu upominała syna, że dziecko powinno się rodzić w miłości.

Ale z miłości zostały tylko wspomnienia. Jagoda czuła, że mąż już kompletnie oziębł. Spali w osobnych pokojach, Olek rano śpieszył się do pracy, wracał, gdy Jagoda już spała.

Jagoda płakała nocami, ale co miała zrobić? Rodziców nie miała, losu dziecka oddać się nie chciała. Bardzo starała się ratować rodzinę, nie pokazywała urazy.

Do szpitala nie miał jej kto zawieźć: Olek tydzień nie wracał do domu. Jagoda sama wezwała karetkę. Urodziła dziecko, nawet nie zadzwoniła do męża, nie wiedziała, dokąd wracać. Przed wejściem na porodówkę czekał samochód z balonami. Jagoda się ucieszyła wyskoczyła, a Olka nie było. Stali tylko teściowa i dziadek Władysław, odświętnie ubrani i z kwiatami.

Dziękuję ci, wnuczko, za taki dar. Lepszej prawnuczki nad świecie nie ma cieszył się dziadek. Teściowa, z początku powściągliwa, nie mogła się jednak napatrzeć na wnuczkę, chodziła wokół niej bez przerwy.

W domu stół był już nakryty. Pani Barbara upiekła dla Jagody jej ulubiony sernik.

Nie myślałam, że Olek okaże się takim niegodziwcem nie wytrzymała pani Barbara. Zabawił się, zostawił dziewczynę z dzieckiem. Ale damy sobie radę. Zobaczymy, ile wytrzyma bez nas. Nie pozwolę cię skrzywdzić. Przepiszę na ciebie mieszkanie będzie nam tu ciasno razem, a przecież może kolejnych żon przyciągnąć.

Jak nazwiemy? zapytał dziadek Władysław Może Anielką, tak jak twoja mama miała na imię?

Jagoda rozpłakała się. Dawno już sobie nie pozwoliła na łzy. Teściowa pogładziła ją po głowie:

Spokojnie, jeszcze będziesz szczęśliwa. Widzisz, jak ci do twarzy z macierzyństwem. A ten nie docenił.

Pojadę na wieś, tam nam będzie lepiej.

I dobrze przytaknął dziadek. Razem wychowamy wnuczkę.

***

Dwa lata po powrocie Jagody do Żarnowca o rękę poprosił ją Andrzej, prosty chłopak z sąsiedztwa. Jeszcze niedawno, przed Olkiem, nawet by na niego nie spojrzała. Lecz jej wymagania wobec mężczyzny zmieniły się: musi być kochający i nie pozwalać nikogo skrzywdzić.

Wyjdź za mnie, gdzie ci lepiej będzie? Porządny jestem, znasz mnie od dziecka. A co jeśli Olek wróci?

Jagoda nie dała dokończyć.

Nie wróci. I już go nie kocham.

To dobrze ucieszył się dziadek. Będziemy się do wesela szykować.

***

Na wesele przyjechała też pani Barbara.

Jak pan się odnosi do Jagody narzekała do Andrzeja. Dziś musiała pieszo wracać z pracy, a w domu nieład, rajstopy Anielki nieuprasowane.

Kim pani jest? obruszył się pan młody.

Teściowa.

Była poprawił Andrzej.

Cicho już, nie kłóćcie się zaśmiała się Jagoda teściową się byłą nie bywa.

To ze zdenerwowania tłumaczyła się pani Barbara boję się, że nie pozwolicie mi spotykać się z wnuczką.

Proszę wpadać, kiedy pani zechce odpowiedział Andrzej. Tylko rodzinę swoją sami chcemy budować.

Jagoda z dumą spojrzała na Andrzeja: Tego nikt mnie nie skrzywdzi pomyślała z uśmiechem.

Rate article
Fajna Tajna
O tym, że Olek przyjedzie, wiedziała już od dawna cała wieś. Dziewczyny szykowały się, czesały włosy i stroiły w najlepsze sukienki. A Ania, sierotka, po co miałaby się tak stroić? Była sobą. I to właśnie w niej Olek zakochał się od pierwszego wejrzenia.