Na wakacje na wieś zabraliśmy z miasta naszego kota, Szymona. Na wsi mieszka jego rodzony brat Lemur. Lemur ma trochę wyłupiaste oczy, stąd jego przezwisko.

Na wakacje do wsi zabraliśmy z miasta kocura Bartosza. We wsi mieszkał jego rodzony brat, Lucjan. Lucjan miał wyłupiaste oczy, stąd jego przezwisko. Na wsi nie znają się na delikatności.

Dla Bartosza pierwszy czas na wsi nie był łatwy. Mimo bardziej filigranowej postury, Lucjan zaczął rządzić bratem po swojemu. Przepędzał go od miski i syczał na niego, jak goście w studiu u Szymona Majewskiego.

W końcu Lucjan popełnił typowy błąd wiejskiego rozrabiaki uwierzył w swoją nieśmiertelność i otwarcie zaatakował Bartosza. Bartosz z początku machał łapą lekceważąco, w stylu dajcie spokój, panowie, aż przez przypadek strzelił go hakiem od prawej. Lucjana musiałem potem wydłubywać z wiadra na śmieci.

Tak zupełnie przypadkiem, jak to zwykle w jego życiu bywa, Bartosz został szefem na podwórku.

Na wsi do kotów podchodzi się praktycznie od polnych robót Bartosza uratowała tylko zima. Karmienie kotów to tu raczej kwestia inwencji i wolnego czasu. Bartosz długo nie potrafił się do tego przyzwyczaić; w mieście jadł prawie na srebrnych talerzach, o ustalonej porze, a do stołu zapraszał go lokaj.

Z powodu stresu Bartosz szybko przypomniał sobie pierwotne instynkty. Niejednokrotnie przyłapywałem go nocą na kuchence, z głową w rondlu.

Lucjan, pozostawiony przy taborecie na czatach, syczał przeraźliwie, ostrzegając brata o mojej obecności. Bartosz ledwo odwracał się w moją stronę i mruczał do Lucjana nie bój się tego, ten swój widziałeś, jak on po lodówce grzebie po ciemku.

Raz stwierdziliśmy, że Bartosz jest gotów, wynieśliśmy go na podwórko i posadziliśmy w śniegu. Gdy się do nas odwrócił, jego pyszczek był cały biały, a w oczach miał żal do siebie za zmarnowane życie, niczym Al Pacino w słynnej scenie Człowieka z blizną. Już go potem na dwór nie wypuszczaliśmy.

Pewnego wieczoru do Filipa, mojego syna, przyszli koledzy z okolicy. Usiedliśmy przytulnie w salonie, a ja czytałem dzieciakom fragmenty Nocy wigilijnej Mickiewicza. Na fragmencie o macosze, która zamieniła się w czarnego kota, skrzypnęły zawiasy i do salonu, krocząc dumnie, wszedł Lucjan.

Okazało się, że Bartosz nauczył go swej najlepszej sztuczki otwierania każdej drzwi łapą. Salon był niewielki, ale daliśmy radę uciec dookoła. Jednego chłopca wyciągałem potem z okna; wypadnięcia na dwór uchroniła go babcia, która dbała o niego jak o własnego.

A, no tak wypada dodać, że Lucjan jest czarny jak noc listopadowa.

Powiem szczerze rzadko która klasyka robi na dzisiejszych dzieciach takie wrażenie.

Po tej przygodzie zrozumiałem, że w polskiej wsi nie tylko koty muszą się szybko uczyć, kto tu rządzi I czasem warto się pośmiać z naszych codziennych obyczajów, bo życiu smaku dodaje prostota i trochę nieprzewidywalności.

Rate article
Fajna Tajna
Na wakacje na wieś zabraliśmy z miasta naszego kota, Szymona. Na wsi mieszka jego rodzony brat Lemur. Lemur ma trochę wyłupiaste oczy, stąd jego przezwisko.