Fałszywe piękno

Fałszywe piękno

To chyba żart! Naprawdę się rozstaliście? Nie wierzę! wykrzyknęła Ola, patrząc na przyjaciela z takim zdumieniem, że aż zrobiło mu się nieswojo. Jej oczy stały się ogromne, brwi podjechały niemal pod włosy, a wargi rozchyliły się ze zdumienia tak bardzo niewiarygodnie brzmiała dla niej ta wiadomość. Przecież nosiłeś Zosię na rękach! Waszą relację wszystkim stawiałam za wzór Sama marzyłam o takiej miłości!

Tak, Olu, naprawdę Paweł rzucił ponure spojrzenie za okno. Na dworze szalał deszcz i wichura: lodowata woda bębniła o szyby, spływała strumieniami, rozbryzgiwała się setkami kropli. Ten obraz idealnie odzwierciedlał jego nastrój. Czuł się pusty. Tęsknota za pięcioma latami związku nie odpuszczała, zabarwiając wszystko wokół na szaro. W środku jakby ziała próżnia, którą kiedyś wypełniały ciepłe spojrzenia, delikatne objęcia i wspólne plany na przyszłość. Zacisnął dłonie w pięści, aż pobielały mu knykcie, a głos mu zadrżał: To już koniec, rozumiesz? Koniec

Ale dlaczego? nie dawała spokoju Ola, przysuwając się i badając wzrokiem twarz przyjaciela. Zosia czekała na ciebie pół roku, kiedy byłeś na delegacji! Była ci wierna, nie zwracała uwagi na żadne komplementy, nie przyjmowała prezentów!

A skąd ty to wiesz? Przecież mieszkasz w innym mieście Paweł lekko się uśmiechnął, choć w jego oczach czaił się smutek. To pewnie taki przykład kobiecej solidarności?

Może i mieszkam dwieście kilometrów od twojej Zosi, ale nie zapominaj, że mam swoje źródła odpowiedziała Ola z przekornym uśmiechem, opierając się wygodnie i krzyżując ręce na piersi. W jej spojrzeniu było jednak przede wszystkim szczere zatroskanie o przyjaciela. Mam tam znajome, które na nią popatrywały. Wiem, że ostro wzięła się za siebie, ale nie znam szczegółów. Zmieniła fryzurę, zaczęła chodzić na siłownię, wymieniła garderobę. I to wszystko podczas twojej nieobecności. Naprawdę się starała, Paweł.

No właśnie! Przez to się rozstaliśmy! Paweł niemal pobiegł do przedpokoju, gdzie w kurtce zostawił telefon. Ruchy miał chaotyczne, zdenerwowane, jakby próbował uciec od własnych myśli. Przeszukał kieszenie, w końcu wyciągnął smartfona i błyskawicznie wrócił do Oli. Chciał jej pokazać jedno zdjęcie, po którym zrozumie wszystko. Pamiętasz, jak wyglądała Zosia przed moim wyjazdem?

Jasne, pamiętam przewróciła oczami Ola, ale głos jej zadrżał, jakby odtwarzała obraz koleżanki w głowie. Śliczna dziewczyna. Proste jasnoblond włosy do łopatek, wielkie błękitne oczy, zgrabny nosek… Figurę też miała niezłą, tylko na górze trochę mniej, ale tobie chyba się podobało?

Właśnie, było idealnie! zaczął krzyczeć Paweł, po czym zaraz przeszedł do szeptu. Ścisnął telefon, jego spojrzenie złagodniało. Zosia była dla mnie ideałem! Kochałem ją taką, jaką jest. A wystarczyło, że wyjechałem, i jej głupie koleżanki zaczęły jej wkładać do głowy, że musi się zmienić, bo inaczej ją zostawię. Ją namówiły, a ona uwierzyła Zaczęła się zmieniać nie dlatego, że naprawdę tego chciała, ale bo wmówiono jej, że musi.

I co, aż tak źle? Ola z niepokojem ścisnęła podłokietnik fotela, próbując sobie wyobrazić skalę przemiany.

Sama zobacz! Paweł gwałtownie podał jej telefon, niemal wsuwając ekran pod nos. Wyświetlił się na nim obraz Zosi, dziewczyny nie do poznania.

Jej piękne, gęste włosy zostały brutalnie obcięte i przefarbowane na jaskrawy platynowy blond. Zamiast delikatności pojawiła się kanciastość, która zupełnie nie pasowała do jej ciepłego charakteru. Usta ewidentnie po poprawkach wyglądały nienaturalnie, napompowane, jakby nie należały do niej i zaburzały proporcje twarzy.

Zosia straciła ponad dziesięć kilogramów efekt wcale nie taki, jakiego zapewne oczekiwała. Nie nabrała smukłości, a raczej wychudzenia; ostre obojczyki, wystające żebra, cienkie niemal jak u dziecka ramiona. Skóra blada, podkrążone oczy, jakby od wielu dni nie spała albo była wykończona. Najgorsze, przynajmniej w oczach Pawła: powiększyła biust, choć przecież zawsze wiedziała, jakie ma do takich rzeczy podejście cenił naturalność, nie rozumiał chęci radykalnego poprawiania siebie.

I teraz patrzę na nią, przyleciała po mnie na lotnisko, i myślę, czy w ogóle powinienem podejść, głos Pawła załamał się. Z impetem uderzył pięścią w ścianę, po czym skrzywił się z bólu i potrząsnął dłonią. Jak można było się tak oszpecić w pół roku?! Nie pomyślała, że kocham ją taką, jaka jest? Po co te wszystkie zmiany?!

Nie mógł się uspokoić. Krążył po pokoju w tą i z powrotem, wymachiwał rękami, czasem zatrzymywał się, jakby zamierał, po czym znowu ruszał jak zwierzę w klatce. Twarz na zmianę pąsowiała i bledła. Zaciskał pięści, potem przecierał twarz, jakby chciał wymazać pamięć.

Ola rozumiała go jak nikt. To jej zwierzał się ze wszystkich żali na szefa, który wysłał go na tę cholerą delegację na pół roku. Paweł nie chciał zostawiać ukochanej, bał się, ale nie miał wyjścia ona miała studia, egzaminy, a jego praca wymagała stałej obecności w firmie. Cały ten czas dzwonił codziennie, wspierał ją i mówił, jak tęskni. A po powrocie zobaczył zupełnie obcą kobietę.

Może ona chciała ci się przypodobać? spróbowała delikatnie Ola, podchodząc bliżej. Może ktoś ją przekonał, że tylko tak ci zaimponuje

Paweł z goryczą pokręcił głową:

Chciała się przypodobać? Ale zgubiła siebie Kochałem ją prawdziwą, a teraz Teraz nawet nie wiem, kim jest ta osoba.

Najbardziej bolało go, że Zosia uparcie unikała wideorozmów. Zawsze, gdy proponował, odmawiała niby z uśmiechem, niby szykując niespodziankę. Słowa miłe, ale w Pawle budziło się niepokojące przeczucie. Podejrzewał nawet, że może Zosia kogoś już ma i nie potrafi zerwać. Ta myśl nie dawała mu spokoju.

W końcu poprosił przyjaciela, który mieszkał niedaleko Zosi, by dyskretnie się rozejrzał: popytał znajomych, poobserwował i przy okazji sprawdził, co się dzieje naprawdę.

Kilkadziesiąt godzin później tamten oddzwonił.

Chyba faktycznie coś szykuje, niespodzianka będzie Tylko nie wiem, czy ci się spodoba. Jedno pewne nie zdradza cię, wciąż cię czeka, często pyta o ciebie i przeżywa, kiedy wrócisz.

Paweł odetchnął z ulgą. Poczuł przypływ nadziei. Wyrzucił z głowy niepotrzebne podejrzenia. Przez moment uwierzył, że może nie warto z góry się zamartwiać. Że Zosia nie kłamie, nie kręci nic za jego plecami. Może będzie dobrze.

Dzisiaj Paweł dobrze wie, że odmówienie przyjęcia zdjęcia od kolegi to był błąd. Tamten już miał wysłać, a Paweł: Nie trzeba, chcę niespodziankę. Może gdyby zobaczył to zdjęcie, zareagowałby wcześniej, może by jeszcze mógł powstrzymać swoją dziewczynę przed tak daleko idącymi zmianami Ale już za późno.

W dniu powrotu był tak zestresowany, że aż mu ręce się trzęsły. Wciąż spoglądał na zegarek, bębnił palcami o fotel w samolocie, a potem, w taksówce, bez przerwy gmerał przy rękawie kurtki. Dłonie mokre od potu, serce waliło, jakby za chwilę miało wyskoczyć z piersi. W głowie wyobrażał sobie, jak wychodzi z hali przylotów i widzi Zosię uśmiechniętą, machającą ręką. Ona rzuca mu się na szyję, czując znajomy zapach jej włosów. Oboje wracają do domu, zaparzają herbatę, siadają na kanapie i opowiadają sobie wszystko, co się wydarzyło przez te miesiące śmieszne historie, trudności, codzienne myśli.

Rzeczywistość jednak była brutalniejsza. Gdy tylko Paweł zobaczył Zosię przy wyjściu z lotniska, zamarł w miejscu. To nie była dziewczyna, którą pamiętał. Nie poznał jej na moment poczuł się tak, jakby pomylił osoby. Mrugnął, próbując ogarnąć, co widzi, a w środku poczuł lodowaty niepokój.

Paweł! Ale się stęskniłam! Zosia rzuciła się do uścisku, ale on tylko cofnął się o krok, nie pozwalając się objąć. Jej uśmiech zgasł, w oczach pojawił się ból. Zawisła przez chwilę, nie wiedząc, co się dzieje.

Co z tobą? Przecież to ja! Aż tak cię zaskoczyło? w jej głosie była nadzieja i strach. Nerwowo poprawiła nowe kosmyki włosów, jakby tym gestem chciała go do siebie przekonać.

Patrzę i nie poznaję mojej dziewczyny odpowiedział chłodno Paweł, walcząc ze sobą, by nie wybuchnąć na środku lotniska. I jeszcze raz przyjrzał się Zosi, jakby nadal nie dowierzał. Jesteś chora? Dlaczego się tak zmieniłaś? Gdzie twoje piękne włosy? Twoja figura? Zawsze byłaś naturalnie ładna

Chciałeś powiedzieć: gruba? Zosia nadęła policzki, głos jej się załamał, a w oczach pojawiły się łzy. Jej przyjaciółki, stojące z boku, parsknęły śmiechem, tylko pogarszając sprawę.

Nie żałuj mnie, sama wiem, że wcześniej byłam zaniedbana rzuciła Zosia, próbując udawać pewność siebie. Ale teraz już nie musisz się wstydzić mnie na ulicy! Zobacz, jaka jestem modna, nowoczesna. Przynajmniej wyglądam jak należy!

A kto powiedział, że teraz gdziekolwiek z tobą pójdę? głos Pawła zrobił się twardy jak stal. Pokręcił głową bez ogródek. Byłaś piękna, a teraz nie wiem, kim jesteś. Przynajmniej mogłaś ze mną pogadać przed taką decyzją! Zawsze się wszystkim dzieliliśmy czemu nie tym?

Paweł, opanuj się! Zosia mogłaby być na okładce magazynu! wtrąciła się jedna z koleżanek, uśmiechnięta od ucha do ucha. Rzuciła wymowne spojrzenie na biust Zosi. Tylu chłopaków się za nią ogląda! Zwłaszcza teraz! Zrobiła to przecież dla ciebie!

Paweł aż zadrżał od gniewu.

Nie dla mnie, tylko dla siebie i dla was! popatrzył na Zosię, w oczach ból i rozczarowanie. Nie zrzucajcie na mnie swojej winy!

Zbliżył się do Zosi, mówił ciszej, z głęboką tęsknotą, tak że Ola, stojąca obok, musiała odetchnąć głębiej.

Zosia zawołał cicho przecież wiesz, że zawsze ceniłem naturalność. To co zrobiłaś to już nie jest ta osoba, którą kochałem. Jesteś kimś innym, cała sztuczna, sztucznie szczupła i obca.

Zamilkł na moment, przeczesał włosy dłonią, a potem dodał już spokojniej, lecz stanowczo:

Wiesz, przez cały ostatni miesiąc myślałem, jak po powrocie ci się oświadczę. Nawet pierścionek kupiłem. Marzyłem o rodzinie Ale z plastikową lalką nie chcę być. Przepraszam, ale tak czuję.

Zosia pobladła, łzy napłynęły jej do oczu, głos jej się załamał.

Paweł, poczekaj! zdołała tylko wyszeptać Ja nie chciałam Myślałam, że tak będzie lepiej dla nas! Że będziesz dumny, że wszyscy będą zazdrościć

Ale Paweł już odchodził. Szedł szybko przed siebie, nie oglądając się. W środku wszystko mu się gotowało: ból, żal, rozczarowanie.

Zosia próbowała coś jeszcze wołać, ruszyć za nim, ale koleżanki ją powstrzymały.

Daj spokój! odezwała się jedna z nich, obejmując ją za ramiona. Jest w szoku! Zaraz wróci z przeprosinami. Zobaczysz! Teraz wszyscy będą się za tobą oglądać. Znajdziesz kogoś lepszego!

Słowa te nie trafiały do Zosi, która patrzyła jak Paweł odchodzi, a łzy spływały jej po policzkach, zostawiając czarne smugi od tuszu. W środku czuła tylko wielką pustkę i świadomość, że próbując być lepszą, straciła to, co było najważniejsze.

Naprawdę chciałem się oświadczyć zakończył Paweł swoją opowieść, chowając twarz w dłoniach, ramiona drżały mu od tłumionych emocji. Wyobrażałem sobie jej radość, jak wskakuje mi w ramiona, jak się śmiejemy A teraz wszystko pękło. Nie poznałem własnej Zosi. W ogóle już jej nie poznałem.

Zamilkł, zamyślony patrząc gdzieś w bok.

Czemu wy, dziewczyny, nigdy nie potraficie docenić siebie? Każdego dnia mówiłem Zosi, jaka jest piękna, zachwycałem się nią. Kochałem jej uśmiech, jej nawyki, wszystko to, co czyniło ją wyjątkową. A ona a ona to wszystko przekreśliła dla czyichś oczekiwań.

Wiesz, co jest najgorsze? Paweł otarł oczy rękawem, ścisnął mocno pięści. To wszystko przez jej koleżankę! Zrobiła to specjalnie, żebyśmy się rozstali. Już prawie nie mam co do tego wątpliwości.

Dlaczego tak myślisz? Ola nachyliła się, podświadomie ściskając jego ramię w geście wsparcia.

Sama przyszła do mojego mieszkania. Powiedziała bez ogródek: jestem lepsza od Zosi, jestem naturalna, nie potrzebuję tych wszystkich poprawek. O mało nie wyrzuciłem jej z klatki! Paweł uderzył w podłokietnik fotela. Najgorsze, że chyba myślała, że natychmiast rzucę się w jej ramiona! A ja Ja kochałem Zosię. I boli mnie, że dała się komuś tak zmanipulować.

Ola milczała, nie chcąc przeszkadzać, widziała, jak bardzo przyjaciel cierpi, jak trudno jest pogodzić się z rozpadniętym związkiem przez czyjąś zazdrość czy gierki.

I co teraz? Próbowałeś z nią rozmawiać? Jeszcze można wszystko naprawić, jeśli tylko tego chcecie zapytała ostrożnie, dalej delikatnie trzymając Pawła za rękę.

Zosia jest zadowolona ze swojego nowego wyglądu i nie zamierza nic zmieniać Paweł gorzko się uśmiechnął, bez ani jednej iskierki wesołości. Dzwoniła ostatnio i próbowała grać na moich uczuciach. Że nie mam prawa jej zostawić po tym, jak pół roku na mnie czekała! Opadł bez sił na kanapę, skulony, jakby cały ciężar świata rzucił mu się na barki. Kocham ją. Tak bardzo kocham Ale jej już nie ma. Pozostała tylko ta plastikowa maska.

Ola ujęła jego dłoń, przekazując mu trochę swojego spokoju, nie próbując tego bagatelizować, nie rzucając pustych pocieszeń.

Widziała, jak drżą mu ręce, jak walczy z emocjami, jak tłumi w sobie płacz.

Wiesz, powiedział cicho, zapatrzony gdzieś w dal, była taka jesień, spacerowaliśmy po Plantach, w parku. Liście wirowały, ona się śmiała, a kaptur jej spadał i ciągle poprawiałem Powiedziała wtedy: Paweł, chcę żeby to trwało zawsze. A ja odpowiedziałem: Będzie, maleńka, na pewno będzie. I naprawdę wierzyłem.

Zamilkł na moment, walcząc z napływającymi łzami. Ola czuła, że sama zaraz się rozklei.

A dziś? powiedział z bólem Paweł. Ona patrzy w lustro i widzi piękność. A ja patrzę na nią i widzę obcą osobę. Jak to możliwe, żeby w pół roku wszystko się rozpadło? Czemu nie rozmawialiśmy wcześniej?

I nie powstrzymał łez. Siedział skulony na kanapie, płakał cicho, już nie jak dorosły facet, tylko jak chłopiec, któremu świat runął w jednej chwili.

Ola przybliżyła się i objęła go ramieniem, przytulając delikatnie, by przekazać mu chociaż tyle czułości i wsparcia, na ile było ją stać.

Paweł wyszeptała, to nie twoja wina. Kochałeś ją, pokazywałeś jej, ile dla ciebie znaczy Nie obwiniaj się. To nie twoja porażka. To czyjeś kompleksy, czyjaś zazdrość. Ale nie ty jesteś winny.

Paweł uniósł na nią wzrok zaczerwieniony, smutny, jakby nie dowierzał, że to naprawdę go spotkało.

A jeśli się pomyliłem? wyszeptał. Może nie powinienem tak reagować, tylko spróbować zrozumieć? Może się bała, że już jej nie kocham, że jej nie doceniam? Może liczyła, że sprawi mi radość, a ja po prostu to odtrąciłem?

W oczach miał wewnętrzną walkę: żal i miłość, rozczarowanie i cień nadziei. Wciąż chciał wierzyć, że tam, pod maską, kryje się jeszcze jego Zosia ta, która robiła mu kakao do łóżka i malowała serduszka na zaparowanej szybie. Ta, która śmiała się z jego żartów, podnosiła na duchu.

Ola mocniej ścisnęła jego rękę, spojrzała mu w oczy i spokojnie powiedziała:

Masz prawo do swoich uczuć i do swoich granic. Nie możesz zmuszać się do akceptowania czegoś, co jest obce twojemu sercu. Ale jeśli naprawdę chcesz spróbować wszystko naprawić może warto pozwolić jej się wytłumaczyć? Dla siebie dla tej miłości, jaka między wami była. Porozmawiajcie. Szczerze, bez udawania. Niech ci powie, co czuła, dlaczego zdecydowała się na zmiany. Opowiedz jej, jak ty się z tym czujesz.

Paweł głęboko westchnął, otarł łzy rękawem i spojrzał za okno. Deszcz wreszcie ustał, a pierwsze promienie zachodzącego słońca nieśmiało przebijały się przez chmury, malując niebo na różowo i złoto. Wpatrywał się w ten widok, szukając w nim jakiegoś znaku.

Może masz rację szepnął. Ale teraz teraz potrzebuję czasu. Muszę sam to sobie poukładać. Nie zapomnę o tym wszystkim z dnia na dzień, ale nie chcę też stracić tego, co jeszcze w nas zostało…

Rate article
Fajna Tajna
Fałszywe piękno