Wierny aż po grób: W dniu pogrzebu żony Fiodor nie uronił ani jednej łzy, a wiejskie plotki szybko r…

JEDNOUCZUCIWY

W dniu pogrzebu żony Eugeniusz nie uronił ani jednej łzy.
Popatrz tylko, mówiłam przecież, że on nigdy nie kochał Irminy szeptała do swojej sąsiadki Tośka.
Cicho teraz, co to zmienia. Dzieci zostały sierotami przy takim ojcu odpowiedziała jej Leokadia.
Zobaczysz, na pewno ożeni się z Kamilą zapewniała Tośkę Leokadia.
Z Kamilą niby czemu? Ona mu? Glafira to była jego miłość, zapomniałaś, jak razem po stodołach się snuli? Kamila do niego nie wróci. Ma rodzinę, już o nim nie myśli.
A, tak myślisz?
Pewnie, Kamila ma męża, porządnego gospodarza, po co by jej Eugeniusz z gromadką dzieci? Kamila jest praktyczna. Za to Glafira z Mieczysławem się męczy. A z Eugeniuszem pewnie wróci do dawnych uczuć stwierdziła Leokadia.

Irminę pochowano, a dzieci kurczowo trzymały się za ręce. Michaś i Pola dopiero co skończyli po osiem lat. Irmina wyszła za Eugeniusza z wielkiej miłości. Jednak czy Eugeniusz ją kochał tego ani Irmina, ani wieś nie wiedziała na pewno. Plotkowano, że to przez ciążę musiał się ożenić.

Pierwsza córka, Klara urodzona jako wcześniak długo nie żyła, potem na długo zabrakło dzieci. Eugeniusz zawsze był ponury, małomówny. Ludzie wołali na niego Wilk. Tak rzadko mówił, a o czułościach to już w ogóle. Kto jak kto, ale Irmina znała go najlepiej.

Jednak Bóg się zlitował nad tą kobietą. Ileż ona modlitw odmówiła, tylko niebiosom wiadomo. I w końcu urodziła się para bliźniąt Pola i Michał. Michał poszedł w matkę wrażliwy, dobry i czuły chłopak. Pola zaś miała charakter ojca zamknięta w sobie, milcząca, trudno było wydobyć z niej słowa. Do ojca zresztą była bardziej przywiązana, bo podobni byli charakterami.

Znów, kiedy Eugeniusz strugał coś lub majstrował w szopie, Pola kręciła się wokół niego, słuchała, jak jej opowiada o życiu, jak uczy jej różnych rzeczy. Michaś trzymał się matki podmiatał podłogę, nosił wodę małym wiaderkiem, pomagał, jak mógł. Irmina kochała oboje dzieci, choć Poli nie rozumiała, a do Michała miała największą więź.

Umierając, Irmina szepnęła Michałowi:
Synku, niedługo mnie tu nie będzie. Ty zostaniesz głową domu. Pilnuj siostry, nie krzywdź jej, bądź jej obrońcą. Jesteś chłopcem musisz się nią opiekować, bo ona dziewczyna, jest delikatniejsza i potrzebuje twojego wsparcia.
A tata? zapytał Michał.
Co?
Czy tata będzie nas bronił?
Nie wiem, synku. Życie pokaże.
To nie umieraj, mamo… Jak my sobie bez ciebie poradzimy? płakał Michał.
Oj, kochanie, gdyby to ode mnie zależało… westchnęła Irmina. I odeszła nad ranem.

Eugeniusz siedział przy niej do końca, trzymał ją za rękę. Bez słowa, bez łzy. Jeszcze bardziej się przygarbił i posiwiał. Tyle tylko.

Życie powoli wracało do normy. Pola postanowiła prowadzić dom. Starała się gotować, sprzątać, chociaż była jeszcze mała. Do pomocy przychodziła siostra Eugeniusza, Natalia ona pokazywała Poli, jak zająć się gospodarstwem.

Ciociu Natalio spytała raz Pola a tata znów się ożeni?
Nie wiem, kochanie, kto rozgryzie, co twój ojciec sobie myśli. Nie mówi wszystkiego nawet mnie.
Natalia miała własne dzieci i męża, Wacława, tworzyli dobrą rodzinę.
A gdyby co, weźmiesz nas do siebie? spytała jeszcze Pola.
Nie fantazjuj. Ojciec was kocha i nikomu krzywdy nie da zrobić zapewniła Natalia.

Tymczasem we wsi huczało od plotek, że Eugeniusz i Glafira wracają do dawnej miłości…

Glafira chyba oszalała szeptała Tośka znów z Eugeniuszem się zadurzyła, a swojego domu nie widzi!
Oj, głupia baba ta Glafira kręciły głowami kobiety przed GS-em.
A wy, baby, koniec zebrania! przegonił je przewodniczący spółdzielni, pan Maksymilian.
Zawsze tylko plotki i kto kogo, zamiast uczciwie ludzi znać! zbeształ ich sołtys, stając w obronie Eugeniusza.

Miłość Glafiry i Eugeniusza kiedyś była gorąca, aż się o niej legendy pisało. Lecz Eugeniusza wysłali z roboty do innej wsi, do drugiego województwa pomagać na żniwach. Dwa miesiące go nie było. W tym czasie Glafira zaczęła się zadawać z Mieczysławem Orzechowskim.
Gdy Eugeniusz wrócił, dowiedział się, pobił Mieczysława i przestał widywać się z Glafirą.

Glafira wyszła w końcu za Mieczysława. Ten pił, kobieciarz był, a Glafira płakała, że nie zatrzymała przy sobie takiego mężczyzny, jak Eugeniusz pracowitego, niepijącego, choć milczącego.

Wtedy to właśnie mieszkańcy zauważyli, że Eugeniusz zbliżył się do Irminy. Wszystko się zmieniło. Irmina rozkwitła jak chaber na łące, nie mogli się napatrzeć. Mówili:
Cóż za przemiana, miłość ludzi potrafi odmienić!

Irminie Eugeniusz podobał się od zawsze, ale nie śmiała się zbliżyć, bo Glafira była piękniejsza i weselsza.
A jednak los napisał im inną historię.
Spotykali się, spacerowali, aż w końcu pobrali się w urzędzie gminy.
Skromne to było wesele. Eugeniusz miał tylko Natalię z rodziny, a Irmina matkę. Matka była już wtedy stara, Irminę urodziła późno. Wszyscy domyślali się, kto był ojcem zresztą cisza o tym, choć każdy wiedział. Sama matka Irminy miała reputację lubiącej życie, związała się kiedyś z wójtem, ale nigdy nie wyszła za mąż. W wiosce jej nie lubiano, a córkę żałowano.

Gdy Irmina wyszła za Eugeniusza, starsza sąsiadka Niusia mówiła:
Przecież on jej nie kocha. Całe życie będzie się z nim męczyć.
Ale mimo to Eugeniusz był żonie wierny tak się mówiło, bo na wsi nic się nie ukryje.
Przeżyli razem piętnaście lat. Żadnych poważnych kłótni, powoli wieś przestała się martwić, aż Irmina poważnie zachorowała tej zimy. Okazało się, że choroba nieuleczalna. Sytuacja była beznadziejna.

Pewnego dnia Eugeniusz wracał z pracy. Podbiegła do niego Glafira:
Eugeniu, może wpadnę na godzinkę, pogadamy, upiekłam dzieciom pączki.
W ręku trzymała miskę z pączkami.
Nie trzeba, Glafiro, dziękuję. Natalia już wczoraj upiekła.
Ale ja z serca.
Siostra też z serca.
Eugeniu, spotkajmy się dziś wieczorem przy młynie.
Po co?
Nie pamiętasz już tego, co między nami było?
To dawno się skończyło. Kocham swoje dzieci. Irminę kochałem.
Ale jej już nie ma westchnęła Glafira.
Ale miłość nie umiera odparł Eugeniusz.
Nie kochałeś jej. Ożeniłeś się ze złości na mnie.
Glafiro, idź do domu powiedział cicho Eugeniusz.
Przyspieszył i poszedł w stronę domu, gdzie czekały na niego dzieci. Glafira została samotna na wiejskiej drodze.

Minęło kilka lat. Dzieci podrosły. Ciocia Natalia nadal odwiedzała siostrzeńców, teraz już wiedziała, że jej brat to jednolub.

Polu, słyszałam, że spotykasz się z Grzegorzem Borowiczem powiedziała któregoś dnia Natalia wchodząc do domu.
Tak. A co? odpowiedziała dorosła już Pola. Taka ładna się zrobiła pomyślała ciotka.
Nic, pytam po prostu. Uważaj tylko z nim.
Czemu?
Sama wiesz, nie jesteś już dzieckiem powiedziała poważnie.
Ciociu, kocham go tak mocno, na zawsze!
Tak ci się wydaje. To tylko ci się wydaje.
Nie wydaje mi się, jestem pewna.
Ty pewna, ale Grzegorz?
Jeśli by mnie zdradził, już nigdy nikogo nie pokocham.
I w to uwierzę przytaknęła Natalia.

Wieczorem Michał i Pola czekali na ojca z pracy.
Tato się spóźnia zauważył Michał.
Dzisiaj przecież piątek.
No i?
Bo w środy, piątki i weekendy chodzi do mamy na grób.
Skąd wiesz? spytał Michał, mocno zdziwiony.
No to ty go nie czujesz sercem, bracie.

Poszli cicho przez ogrody na cmentarz. Pola prowadziła brata tajemnym skrótem. Wskazała na pochyloną sylwetkę ojca.
Michał nasłuchiwał. Usłyszał, że ojciec rozmawia z kimś.
Wiesz, Irmino, nasze sprawy tak się mają… Pola już niedługo wychodzi za mąż, a ja jej wyprawkę zebrałem. Natalia pomogła… Ale jakoś sobie dajemy radę.
Wybacz mi, Irmino, że za życia tak mało ciepłych słów ci mówiłem. Ale serce przez cały czas ci je szeptało. Słowa to nie dla mnie, ja wszystko w sercu trzymam wychrypiał Eugeniusz i powoli poszedł w stronę bramy cmentarza.
Pola spojrzała na Michała. W oczach brata stały łzy.

Dziś wiem, że prawdziwe uczucia nie zawsze trzeba wykrzyczeć całemu światu wystarczy, że są. Trzeba tylko umieć je dostrzec w czyimś spojrzeniu, w cichych gestach, w jednym słowie, choćby wypowiedzianym szeptem.

Rate article
Fajna Tajna
Wierny aż po grób: W dniu pogrzebu żony Fiodor nie uronił ani jednej łzy, a wiejskie plotki szybko r…