Oksana wraca niespodziewanie na Nowy Rok do mamy i siostry — niespodzianka przy drzwiach, rodzinne p…

31 grudnia

Dziś mam w głowie zupełny zamęt tyle się ostatnio dzieje. Przyjechałem do mamy na Nowy Rok, choć nie wiedziała, że będę. Ot taki prezent, niespodzianka, dlatego nikomu słowa nie pisnąłem. Kiedy stanąłem pod znajomą kamienicą w Poznaniu i zapukałem do drzwi, po chwili rzuciła się na mnie z radosnym piskiem moja młodsza siostra, Jadzia! Jak dobrze znów tu być. Dzień minął nie wiadomo kiedy z Jadzią kroiliśmy sałatki, a mama jak zawsze przygotowała mój ulubiony schab pieczony z jabłkami po wielkopolsku. Wiedziałam, że się pojawisz, dlatego wczoraj kupiłam dwa tuziny jajek jeden to stanowczo za mało dla ciebie! A tak między nami, miałam nawet przeczucie, że przyjedziesz z kimś. Ty wciąż po rozstaniu z Arturem nie spotykasz się z nikim? rzuciła z uśmiechem mama. Westchnąłem tylko i machnąłem ręką.

Ale zanim dojechałem do domu rodzinnego, miałem jeszcze ten ostatni dzień w pracy. Każdego roku to samo cały grudzień stres, sprawozdania, podliczenia, awantury księgowych. Na szczęście dziś ostatnia kontrola komisji, jeśli nie znajdą uchybień, będę miał wolne aż do Trzech Króli. Marzyłem tylko, żeby ten miesiąc wreszcie już się skończył. Siedziałem wieczorem przy laptopie, kończąc raport, głowa ledwie stykała się z klawiaturą. Szef pan Tomasz Pawlicki zapowiedział, że jeśli dziś nie będzie uwag, od jutra mam wolne. A bilety na pociąg do Poznania kupiłem jeszcze na początku grudnia, bo zawsze coś może w ostatniej chwili wypaść.

Tą noc pamiętam szczególnie, bo przyśnił mi się dziwny sen: idę przez zimowy las niedaleko Gniezna i spotykam dziewczynkę może pięcioletnią całą samotną, siedzącą na pniaku, czyta książeczkę. Podchodzę i pytam: Zgubiłaś się? Gdzie są twoi rodzice?. A ona z powagą odpowiada: Nie, ja się jeszcze po prostu nie odnalazłam. A ty stawaj, nie prześpij swojego szczęścia, dziś wieczorem cię ono spotka. Wstawaj, raport masz do złożenia!. Otworzyłem oczy była szósta trzydzieści! O mały włos nie zaspałem. A przecież na dziewiątą była najważniejsza kontrola. Pobiegłem po kawę, potem krótki prysznic, ogarnąłem się w piętnaście minut i wyruszyłem do pracy.

Miałem szczęście, że autobus nie był zapchany, zająłem miejsce przy oknie i znów w głowie powracał obraz dziewczynki ze snu. Nagle w tłumie pasażerów dostrzegłem ją na przedzie! Spojrzała mi prosto w oczy, uśmiechnęła się figlarnie i zniknęła, a ja już sam nie wiedziałem, czy się jeszcze nie obudziłem.

W pracy zaraz po zameldowaniu się na miejscu wszyscy byli już na miejscu wrzuciłem się w wir obowiązków. Na szczęście raport przeszedł bez zastrzeżeń, szef tylko przyłożył palec do czoła i podał mi kopertę. Miał być urlop, to masz. I tu jeszcze dodatkowa premia, wesołych świąt, Andrzeju! powiedział z uśmiechem. Odwdzięczyłem się życzeniami i podziękowałem z całego serca.

Po zakończonej pracy kupiłem mamie piękną wełnianą chustę na stoisku na Jeżycach, Jadzi wziąłem sweterek, a za resztę kupiłem wyborne poznańskie przysmaki i butelkę cydru. Wpadłem do pociągu spokojny, ale zmęczony. Ledwo co zdążyłem poukładać torby pod pryczą, poczułem jak ktoś wpada na mnie w korytarzu. Omal się nie przewróciłem i już coś burknąłem pod nosem, ale chwilę potem zobaczyłem młodą kobietę, wyraźnie zmieszaną. Bardzo przepraszam, to wszystko przez ten plecak, nie zdążyłem go schować powiedziałem natychmiast, bo zobaczyłem jej zakłopotanie. Miała duże, jasne oczy i szczery uśmiech. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i wreszcie się poznaliśmy ona miała na imię Kinga.

Okazało się, że też jedzie do Poznania do rodziny na święta, również pracowała pod presją i marzyła tylko o odpoczynku z bliskimi. Nasze rozmowy od razu zaczęły się całkiem naturalnie, jakbyśmy się znali od lat. Potem do naszego przedziału dosiadła się starsza pani Lucyna z sześcioletnim wnukiem Pawłem wiozła go do córki do Bydgoszczy. Siedliśmy razem, wyjęliśmy herbatę i kawałek jabłecznika, który upiekła jej mama dzielił się nim z nami równie chętnie jak rozmową.

Kingę zresztą wciąż miałem przed oczami. Pamiętałem słowa dziewczynki ze snu: Dziś wieczorem spotkasz swoje szczęście. Czy to możliwe? pytałem siebie. Kinga miała ciepły uśmiech i łatwo nawiązywała kontakt. Gdy zaproponowała wymianę numerów telefonów, nie wahałem się.

Rano dotarliśmy do Poznania. Podziękowaliśmy sobie za wspólną podróż, życzyłem jej wspaniałych świąt, ona mi również. Oboje się uśmiechnęliśmy z tych uśmiechów wyczytałem więcej niż z setek słów.

Po kilku godzinach, gdy już byłem u mamy, dom rozbrzmiewał gwarą, a światło choinki rozświetlało stare mieszkanie, zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Kinga. Poczułem się jak wtedy, gdy czeka się na śnieżny poranek w dzieciństwie.

Hej! powiedziała wesoło. Jeszcze nie wróciłam do Warszawy, pociągi pełne, a ja bez kwatery i rodziny No i pomyślałam, że może pozwolisz mi dołączyć do waszego świętowania? Nie mam tu nikogo innego!

Jasne, już pytam mamy rzuciłem odruchowo. Mamo, pytanie, mogę zaprosić znajomą na kolację?

Mama tylko się uśmiechnęła: Oczywiście, Andrzejku! Im nas więcej, tym weselej. I może wreszcie jakaś porządna dziewczyna w tym domu, ha ha!

Kingę powitaliśmy serdecznie. Gdy wieczorem siedzieliśmy przy stole, a na zewnątrz cicho padał śnieg, pomyślałem, że naprawdę szczęście znajduje nas wtedy, gdy się tego najmniej spodziewamy. Cieszę się, że posłuchałem tej dziwnej rady z mojego snu i nie przespałem własnego przeznaczenia. Nauczyłem się dziś, że warto czasem zostawić za sobą stare rozczarowania i po prostu iść do przodu z otwartością na nowe możliwości i ludzi, którzy mogą zmienić nasze życie na zawsze.

Rate article
Fajna Tajna
Oksana wraca niespodziewanie na Nowy Rok do mamy i siostry — niespodzianka przy drzwiach, rodzinne p…