Wyobraź sobie, spotykam ostatnio sąsiadkę Halinę na klatce i słyszę od niej znów to samo:
Znowu synowa mi wnuczkę na weekend podrzuciła narzeka mi Halina. Próbuję tę małą czymś normalnym nakarmić, ale gdzie tam! Mama mówi, że księżniczki nie jedzą dużo powtarza, dwa kęsy zje i koniec! A bidulka taka chuda, że aż przezroczysta!
Halina od początku nie polubiła żony swojego syna, Pawła. Anka tak miała na imię synowa była od niego o siedem lat starsza, a Paweł to jeszcze dzieciak, ledwo liceum skończył.
Nawet kobiet przed nią nie znał! oburzała się Halina. No to się nie ma co dziwić, że mu w głowie zawróciła. Przyszła, doświadczona, pokazała, jak to się robi, i już!
A Anka rzeczywiście była bardzo atrakcyjna, zawsze zadbana, świetnie się ubierała, robiła karierę jak dla mnie nic dziwnego, że Paweł się w niej zadurzył, bo przecież faceci to lubią patrzeć.
Anka pilnowała zdrowej diety, starała się jeść z głową i tego też uczyła swoją córkę: żeby jeść rozsądnie, nie objadać się, dbać o figurę i zdrowie.
Zaledwie kilka miesięcy po poznaniu się Anka zaszła w ciążę. Może na złość przyszłej teściowej, która robiła wszystko, by ich rozdzielić, może tak wyszło kto by tam wiedział. Ale Paweł był uparty: miał dopiero 18 lat, Anka 25, i się uparł, że się żeni.
Paweł po maturze poszedł do technikum, a studia łączył z pracą oni już żyli na swoim, więc trzeba było zarabiać. Najpierw wynajmowali kawalerkę, potem udało im się kupić pokój w starym akademiku.
Młodzi byli szczęśliwi, ale Halina nie dawała za wygraną: non stop coś jej w Ance nie pasowało to źle obiad zrobiła, to mężowi koszuli nie uprasowała, to małą ubrała nie tak jak trzeba. Według teściowej, Anka nie nadawała się do niczego, wszystko źle i w ogóle. Wiecznie potrafiła się do czegoś przyczepić, a Pawłowi też nie odpuszczała.
W końcu Anka postanowiła ograniczyć kontakt z teściową do minimum. Sama zaprowadzała córkę do przedszkola, potem na gimnastykę, do szkółki szachowej. Cały czas w biegu: z pracy do przedszkola, potem na zajęcia, do kosmetyczki, na fitness jej w domu prawie nie było.
Paweł wracał wieczorem a tu pusto, córka na zajęciach, żony nie ma, bo albo jest z małą, albo w biegu robi swoje rzeczy.
Któregoś wieczoru przychodzi sąsiadka, Danuta 38-latka, wdowa z dwójką nastolatków. Na kuchni wspólnej w akademiku kran się zepsuł, prosi Pawła, żeby coś poradził, bo cała kuchnia zalana.
Paweł był złotą rączką, więc szybko zakręcił wodę, znalazł co trzeba i zrobił naprawę. A Danuta, w podziękowaniu, zaprosiła go na makaron z klopsami. Paweł nie odmawiał, bo Anka ostatnio w domu niewiele gotowała, czasu jej brakowało, a na schabowego z ziemniakami nie miał już co liczyć.
I tak to się zaczęło: Danuta coraz częściej zapraszała Pawła na obiad, jak żony i córki nie było w domu. Gadali wieczorami w tej kuchni, lepili pierogi, piekli ciasto. W końcu między nimi zaiskrzyło nawet nie zauważyli, kiedy już nie wyobrażali sobie wieczorów bez siebie.
W akademiku wszystko jak na dłoni wiadomo, ludzie mają oko na swoich sąsiadów, więc szybko ktoś doniósł Ance, że Paweł kręci się u Danuty nie tylko dla rozmów.
Była awantura na cały akademik wszyscy słyszeli. Anka, dumna jak to ona, kazała Pawłowi się wynosić, spakowała jego rzeczy i wystawiła na korytarz.
W nocy było już za późno na powrót do rodzinnego domu jedyne, co Pawłowi zostało, to pójść do Danuty, która przygarnęła go z otwartymi ramionami.
Ich córka miała wtedy 6 lat, Paweł miał 25, Anka 32, Danuta 39.
Halina, kiedy dowiedziała się, że Paweł odszedł od żony, była wniebowzięta. Wywalczyła! Ale jak tylko dowiedziała się, że Paweł poleciał do kobiety starszej o 14 lat, i to z dwójką dzieci zamilkła
Nie rozumiałam tej przemiany. Przez tyle lat wytykała Ance, że jest od jej syna starsza o kilka lat, a tu nagle cisza jakby się jej język zaplątał. Albo dopiero teraz, po czasie, uświadomiła sobie, że sama wszystko zepsuła.
Ta historia z rozwodem Anki i Pawła to wcale nie wczoraj to było z 15 lat temu. Dziś dalej są razem: Paweł ze swoją drugą żoną Danutą. Wspólnych dzieci się nie dorobili, ale dogadują się świetnie. On ma teraz 40, ona 54. Halina ich odwiedza, nikomu nie robi wyrzutów, wszystko w domu jest na spokojnie, aż miło popatrzeć. I wiesz co? Widzę, że Paweł jest naprawdę szczęśliwy.
A Ty co myślisz szczęście możliwe, nawet jak kobieta jest starsza?



