Teraz będziecie mieć własne dziecko, a ona powinna wrócić z powrotem do domu dziecka – czyli jak teś…

Teraz będziecie mieli własne dziecko, a ona powinna wrócić z powrotem do domu dziecka

Kiedy w końcu mój syn doczeka się wnuka? Barbara Malinowska zirytowana spojrzała na synową siedzącą przy stole.

Dobrze pani wie, że już od trzech lat staramy się o dziecko westchnęła ciężko Zuzanna. Każde spotkanie zaczynało się od jednego i tego samego pytania. Co mogła zrobić? Lekarze twierdzili, że ani ona, ani Paweł nie mają żadnych problemów.

Właśnie. Jesteście małżeństwem tyle lat, a dziecka jak nie było, tak nie ma kobieta pogardliwie się uśmiechnęła. Pewnie w młodości za bardzo się bawiłaś.

Pani Barbaro, o co te aluzje? Zuzanna nie wytrzymała i zamknęła laptopa. Dziś już nie miała szans popracować. Czy kiedykolwiek dałam powód? I proszę, żeby pani nie rozmawiała ze mną w takim tonie!

A co, poskarżysz się Pawłowi? Nie boisz się, że stanie po mojej stronie? W końcu jestem jego matką.

Odpowiedziały jej trzasnięte drzwi. Oczywiście Zuza nie zamierzała nic mówić mężowi. I nie dlatego, że Paweł poparłby matkę, po prostu nie chciała psuć mu humoru.

**************************************************

Relacje z teściową nie ułożyły się od pierwszego spotkania. Barbara Malinowska nie akceptowała w Zuzannie niczego ani wyglądu, ani ubioru, ani gotowania… można by wymieniać bez końca. Teściowa stanowczo oponowała przeciwko temu związkowi, naciskała na syna. Na szczęście Paweł potrafił postawić na swoim.

Kiedy wzięli ślub, wydawało się, że Barbara trochę się uspokoiła. Pomogło też to, że młodzi zamieszkali w osobnym mieszkaniu, z dala od rodziców.

Ale nie minęło nawet pół roku, gdy teściowa znalazła nowy powód do krytyki brak dzieci.

Początkowo Zuza żartowała, że są jeszcze młodzi i chcą trochę pożyć dla siebie oraz zadbać o karierę. Barbara konsekwentnie przekonywała, że rodzić trzeba jak najwcześniej. I najlepiej więcej niż jedno dziecko.

Pod presją energicznej teściowej Zuzanna poddała się i zaczęła starania o dziecko. Przez trzy długie lata przechodziła różne badania, łykała tabletki, miała nadzieję, ale bez skutku.

Jeden z lekarzy zasugerował, że być może przyczynę należy szukać w psychice. Barbara zareagowała na to śmiechem i poradziła zmienić lekarza.

******************************************

Po kolejnym rozmowie z teściową, Zuzanna przeglądała bezmyślnie media społecznościowe, próbując się czymś zająć. Zdjęcia dzieci ściskały jej serce naprawdę pragnęła być mamą. Nie dla kaprysu Barbary Malinowskiej, ale dla siebie.

Jej uwagę przykuł wpis kobiety, pracującej w domu dziecka. Tyle dzieci bez mamy i taty…

Zuzanna zamyśliła się. Czy potrafiłaby pokochać nieswoje dziecko? Przed oczami stanęła jej roześmiana buzia niemowlęcia, wyciągającego do niej rączki. Zdecydowana dosunęła klawiaturę i zaczęła szukać informacji.

Tak, papierów do złożenia było mnóstwo, badań też, ale pragnienie posiadania dziecka było silniejsze niż strach przed urzędami.

Pozostała jeszcze zgoda Pawła. Zuza obawiała się, jak mąż zareaguje, lecz ku jej zaskoczeniu, Paweł zgodził się bez oporu. Sam zaproponował, żeby adoptować najmłodsze niemowlę z domu małego dziecka. Na tym stanęło.

Po pewnym czasie ich rodzina powiększyła się o małą Łucję, pięciomiesięczne niemowlę. Oboje ją pokochali od pierwszego wejrzenia. Jedyną osobą, która stanowczo sprzeciwiała się tej adopcji, była Barbara Malinowska ale nikt już nie brał jej zdania pod uwagę. Paweł nawet zagroził, że jeśli matka nie przestanie robić scen, wyjadą do innego miasta. Musiała się pogodzić i dla pozoru udawać przed innymi, że wnuczkę wielbi.

Minęło siedem lat. Łucja skończyła pierwszą klasę, miała wielu przyjaciół. Była bardzo grzeczną i pomocną dziewczynką. Zuzanna nie mogła się nacieszyć córką.

W wakacje pojechali razem nad Bałtyk. Słońce, ciepła woda, biały piasek Czego chcieć więcej? Zwłaszcza że teściowa była daleko i nie psuła nastroju.

Pod koniec urlopu Zuza poczuła się gorzej. Nikomu o tym nie powiedziała, by nie martwić bliskich. Ale po powrocie do domu od razu poszła do lekarza.

Mimo że się starała, Paweł zauważył, że z żoną coś nie tak i nalegał na wcześniejszy powrót, obiecując, że na ferie świąteczne pojadą na morze jeszcze raz. Zuza musiała się zgodzić.

Wyniki badań okazały się dla nich zupełnie nieoczekiwane, ale bardzo radosne. Oczekiwali dziecka. Najwięcej radości okazała Łucja, która już przymierzała się do roli starszej siostry.

Barbara Malinowska dowiedziała się o ciąży dopiero po kilku miesiącach, kiedy brzuszek Zuzy stał się widoczny. Wykorzystując okazję, że oprócz synowej nikogo w domu nie było, zjawiła się z wizytą.

Nie zapytam już, dlaczego nic nie powiedzieliście wcześniej rzuciła od progu, przyglądając się Zuzannie. Mam inne pytanie.

Jakie? Zuzanna poczuła niepokój.

Kiedy oddacie Łucję do domu dziecka? Teściowa mówiła całkiem poważnie. Teraz będziecie mieli swoje dziecko, pora żeby ta przybrana wróciła tam, skąd przyszła.

Zuzannę zatrzęsło. Nie wierzyła własnym uszom. Jak można coś takiego powiedzieć o dziecku, które stało się częścią ich rodziny?

Pani żartuje?

Oczywiście, że nie prychnęła Barbara, patrząc wyczekująco. Więc kiedy?

Wynocha stąd wysyczała Zuzanna, ledwo się powstrzymując, żeby nie rzucić się na teściową. I niech się pani więcej tu nie pojawia.

Wyprowadziła zaskoczoną kobietę za drzwi i długo dochodziła do siebie. Zadzwonić do Pawła? Dziś miał ważne spotkanie Ale rozmowa i tak była koniecznością.

*********************************************

Wściekła Barbara skierowała się prosto do firmy syna. Zignorowała sekretarkę i weszła bez pukania do jego gabinetu.

Twoja żona wyrzuciła mnie właśnie za drzwi jak jakąś obcą kobiete!

Cześć, mamo westchnął ciężko Paweł. Co jej powiedziałaś, że moja spokojna żona tak się zachowała?

Zapytałam tylko, kiedy oddacie tę małą do domu dziecka Barbara usiadła na krześle, patrząc na syna z wyrzutem. W końcu będziecie mieć własne dziecko. Potrzebuje waszej uwagi i pieniędzy.

Jak mogłaś w ogóle na coś takiego wpaść?! Paweł ze złością ścisnął długopis, aż ten pękł w rękach. Nie zamierzamy nigdzie oddawać Łucji. To moja córka, czy ci się to podoba, czy nie.

Jakim cudem twoja? Przecież to tylko przybrana dziewczyna. Już dość duża, zrozumie, jak jej wszystko wyjaśnicie.

Nawet nie próbuj jej nic mówić rzucił odłamkiem długopisu i uderzył pięścią w biurko. Zrozumiałaś mnie?

A jak mnie powstrzymasz? Barbara kierowała się ku drzwiom ze złośliwym uśmiechem. Ta dziewczyna nie ma miejsca w naszej rodzinie. Zrobię wszystko, by tak się stało.

Paweł długo patrzył na zamykające się za matką drzwi. Zajrzała sekretarka, przepraszając, że wpuściła nieproszoną gościnię, ale mężczyzna nawet na nią nie spojrzał. Zastanawiał się, co zrobić dalej.

Podjąwszy decyzję, sięgnął po telefon

****************************************

Zuzanna spacerowała powoli po parku, z uśmiechem obserwując, jak Łucja opiekuje się rocznym braciszkiem. Z nową rolą starszej siostry poradziła sobie znakomicie.

Na ławce siedziały dwie kobiety, rozmawiające o swoich synowych. Myśli Zuzanny powędrowały do teściowej.

Po tej pechowej wizycie więcej się nie widziały. Paweł w ciągu tygodnia przeprowadził rodzinę tysiące kilometrów od rodzinnego miasta wiedział, że tylko tak ochroni Łucję. Matka na pewno rozpowiedziałaby wszystkim, że dziewczynka jest adoptowana.

Teraz mają spokojne życie. Mają ukochaną córkę, synka, a wkrótce będzie trzecie dziecko.

Paweł czasem dzwoni do ojca. Dowiaduje się, że matka nie przestała się wtrącać teraz przerzuciła swoje frustracje na świeżo poślubioną córkę. Szczerze jej współczuł, ale wyglądało na to, że siostra nie ma nic przeciwko takiej opiekuńczości.

Cóż, mają własne życie, on swoje. Teraz, patrząc na rodzinę, Paweł czuł się naprawdę szczęśliwy. I każdemu tego życzy.

Rate article
Fajna Tajna
Teraz będziecie mieć własne dziecko, a ona powinna wrócić z powrotem do domu dziecka – czyli jak teś…