Zostałam mamą, gdy mój synek miał zaledwie dwa tygodnie.

Dwa lata temu zaczęłam pakować walizkę. Swoją i dziecka. Zamontowałam fotelik dziecięcy w samochodzie, zmieściłam miniaturowy podgrzewacz do mleka i ruszyłam prosto do sądu po odebranie zgody na opiekę prawną.

Kilka godzin później jechałam już w stronę pokoju mojego synka. Dzień wielkiej ponownej imprezy zapoznawczej. Przez cały tydzień przemierzałam trasę WarszawaRadom, sześćdziesiąt kilometrów w jedną stronę, żeby zobaczyć Antka i wrócić do siebie. Tydzień niekończących się kursów.

Był wtedy taki maleńki. Kładłam Antosia na brzuszku i fantazjowałam, że to moje dziecko. Jakby zawsze należał do mnie. Pewnie on też tak myślał. W tych chwilach był spokojny, taka oaza ciszy i łagodności.

Rodziny adopcyjne w Polsce mają swoje określenie na ten dzień Dzień Bociana. Moment, kiedy rodzina powiększa się o wyczekiwanego domownika i wszyscy są najszczęśliwsi pod słońcem. Rodzice odnajdują sens życia, a dziecko w końcu ma rodziców i nadzieję na normalne życie.

Prawdę mówiąc, zanim poczułam w sercu moją córkę Zosię musiało minąć kilka miesięcy. Z Antkiem było zupełnie inaczej, wszystko poszło ekspresowo. Od razu zaparkował w moim sercu. I dokładnie tak samo było w moim domu. Czasem dalej nie ogarniam rozumem, jak jego biologiczna matka mogła tak po prostu odejść, nawet na niego nie spojrzeć. Gdyby rzuciła okiem chociaż na sekundę, może coś by w niej drgnęło? Przecież nie sposób go nie pokochać. Może po prostu czekał na mnie. Może my byliśmy sobie pisani.

Nazywam go moim małym cudem. Ma w sobie jakąś magię przyciągania. Oby wyrósł szczęśliwy. Mój Antek. Ogromnym zaszczytem jest być twoją mamą.

Rate article
Fajna Tajna
Zostałam mamą, gdy mój synek miał zaledwie dwa tygodnie.