Rodzony syn
Lena, nie uwierzysz! Z Tomkiem postanowiliśmy, że w przyszłym roku znowu lecimy do Turcji! oczym aż promieniał z radości. Mówi, że znowu chce ten hotel z widokiem na morze. Co mam zrobić, skoro to mój rodzony syn?
Tak podkreślił nieświadomie, że to właśnie rodzony syn.
Cieszę się waszym szczęściem odpowiedziała, przypominając sobie, jakie wszystko było poukładane, zanim Tomek pojawił się w ich życiu. Rodzony syn… A przecież zawsze mi mówiłeś, że jesteśmy rodziną. Że nie ma różnicy rodzone czy nie.
Mówił. Że jest dla niego jak córka, że to nie ma znaczenia.
Znowu się czepiasz Lena! Jesteś moją córką, to się nie zmienia! Przecież wiesz, że kocham cię jak własną. Ale Tomek
Nawet nie zauważył, że potwierdził jej słowa.
Tomek to syn. A ja chyba tylko przybrana.
Lena, co ty? Przecież mówię, że jesteś mi jak rodzona!
Jak rodzona A zawiozłeś mnie kiedyś nad morze? Przez te piętnaście lat, odkąd nazywasz siebie moim ojcem?
Nie zawiózł. Artur często powtarzał, że między nią a Tomkiem nie ma różnicy, ale Lena słysząc, ile Artur robi dla syna, rozumiała, że ta różnica jest ogromna.
Nie dało rady, Lena. Wiesz przecież, wtedy z pieniędzmi było ciężej. Jesteś już dorosła, wiesz ile kosztują dwa tygodnie w pięciogwiazdkowym hotelu To bardzo drogie.
Rozumiem pokiwała głową Lena. Wydatki. Za drogo, żebym jechała z tobą. Za to Tomek, o którym dowiedziałeś się pół roku temu, już planujesz wziąć kredyt, żeby miał własne mieszkanie dla żony. To nie są chyba znaczące wydatki, gdy chodzi o syna?
Nie biorę żadnego kredytu. Kto ci tak powiedział?
Ludzie dobrze poinformowani.
Przekaż tym dobrym ludziom, żeby nie rozsiewali plotek.
Lena nieco ożywiła się.
Naprawdę nie bierzesz?
Pewnie, że nie. O, zgadnij gdzie w sobotę idziemy z Tomkiem? i sam sobie odpowiedział Na gokarty! Na studiach nawet brał udział w zawodach, ja pójdę tak, dla zabawy.
Gokarty powtórzyła Lena. Brzmi ekscytująco.
No jasne!
Mogę iść z wami? zapytała, zanim zdążyła się nad tym zastanowić.
Artur, który absolutnie nie chciał jej zabierać, zaczął się tłumaczyć:
Eee Lena Tobie byłoby tam nudno. Naprawdę. To taka męska rozrywka. Z Tomkiem chcemy pogadać po ojcowsku, po męsku, tylko we dwóch.
Ale to było bolesne…
Czyli tobie może być tam ciekawie, a mnie nie?
Nie do końca Po prostu nigdy się nie widzieliśmy, próbujemy nadrobić lata rozłąki. Chcemy pójść we dwóch. Zrozumiesz?
Zrozumiesz. To ich nowe, najokrutniejsze słowo. Miała zrozumieć, że rodzony znaczy więcej niż przybrany. Że jej miejsce jest już gdzieś poza ogrodzeniem.
Tomek naprawdę był świetny. Dorastał bez ojca, bo mama nie powiedziała Arturowi o dziecku. Pomimo wszystkich trudności, był zaradny i we wszystkim odnosił sukcesy. Inteligentny, przystojny i dobry.
Tato, pomogłem dziś w schronisku. Remontowałem boksy dla psów.
Tato, wyobraź sobie dostałem czerwony dyplom!
Tato, zobacz, naprawiłem ci telefon.
Był nie tylko synem. Był idealnym synem.
Wieczorem, kiedy Artur, siedząc jeszcze chwilę u Leny, w końcu poszedł do siebie, ona przeglądała stare zdjęcia Ślub Artura z jej mamą (mamą, która pięć lat temu umarła, zostawiając Lenę z Arturem). A to oni na działce A to matura Leny
Już nigdy nic nie będzie jak dawniej.
***
Lena, nie śpisz? Mam pytanie. Pilne ojczym przyjechał do niej już o ósmej rano.
Co to za nagłe sprawy?
Lena poprawiła opaską grzywkę i włączyła ekspres do kawy.
Sprawa mieszkania dla Tomka.
Czyli to jednak prawda? westchnęła.
Wybacz, ale tak, prawda.
Czyli mnie skłamałeś.
Nie chciałem cię denerwować. Ale muszę się naradzić! Powinienem się pospieszyć. W końcu będzie chciał się żenić. Póki młody, chociaż jakąś kawalerkę trzeba mu kupić. Widzisz, jak to było ze mną
To weź kredyt powiedziała Lena, której wcale nie uśmiechała się rozmowa o mieszkaniu dla Tomka. Tomek się urządza!
Tak, tak, wiem. Ale wiesz jaka mam historię kredytową A Tomkowi trzeba pomóc. Zasłużył, by ojciec, którego nie miał, kupił mu mieszkanie.
Do czego zmierzasz?
Pomożesz mi? Jeśli cię poproszę?
Zależy w czym.
Już tłumaczę. Mam 200 tysięcy złotych. Wystarczy na wkład własny. Ale bank nie da mi kredytu. Za to tobie da. Masz czystą historię. Weźmiemy na ciebie, a spłacać będę ja. Oczywiście.
Złudzenie, że nie ma między wami różnicy, pękło zupełnie. Jest różnica. Na pierwszy ogień zawsze rzuca się przybraną.
Czyli Tomkowi mieszkanie, a mi kredyt? Na to wychodzi?
Artur pokręcił głową z takim żalem, jakby to Lena coś strasznego wymyśliła.
Co ty wygadujesz! Ja będę płacił Nie każę ci płacić. Po prostu ktoś musi to podpisać. Zastanów się
Wiesz, Artur, ja nie zastanawiam się, czy wziąć kredyt. Zastanawiam się, czy w ogóle jeszcze mnie uważasz za córkę. Masz już syna. Znasz go pół roku, mnie piętnaście lat, ale liczy się tylko to, że on jest rodzoną krwią.
Nieprawda! Artur aż się zagotował Kocham was jednakowo!
Nie. Nie jednakowo.
To nie fair! On jest rodzony…
Koniec. Przestała być jego córką. Stała się przybraną, wygodną, do czasu, aż nie pojawi się w życiu prawdziwe dziecko.
Rozumiem Lena postarała się zachować uprzejmość. Nie mogę, Artur. Też przecież kiedyś będę chciała kupić mieszkanie. Drugiego kredytu na pewno nie dostanę.
Artur jakby nagle zdał sobie sprawę, że ona też nie ma własnego kąta.
A tak, ty też kiedyś będziesz potrzebować poprawił zegarek. Ale na razie, póki nie kupujesz, możesz pomóc mnie. Mam 200 tysięcy. Trzeba niewiele dołożyć, to na parę lat!
Nie. Nic nie będę podpisywać.
Nie miała złudzeń, że Artur to zrozumie.
Dobrze powiedział Jeśli nie możesz pomóc mi jak córka nie trzeba. Jakoś sobie poradzę.
Czy kiedykolwiek naprawdę była jego córką już nie miało znaczenia. Teraz widywała Artura tylko na zdjęciach.
Pewnego wieczoru, przeglądając Facebooka, zauważyła zdjęcie.
Zdjęcie z lotniska. Artur i Tomek. Obaj w jasnych kurtkach. Artur stawia dłoń na ramieniu Tomka. Podpis na zdjęciu: Lecimy z tatą do Dubaju. Rodzina to podstawa.
Rodzina.
Lena odłożyła telefon.
Przypomniała sobie moment z dzieciństwa, zanim jej mama wyszła za Artura. Miała pięć lat. Mieszkali biednie, a jej ukochana lalka od babci zepsuła się. Płakała, a jej biologiczny ojciec powiedział: Lena, nie becz przez byle co! Nie zawracaj mi głowy!
Nigdy nie można mu było przeszkadzać. Najbardziej interesowała go butelka. Można powiedzieć, że Lena ojca nie miała. Myślała, że Artur był dla niej kimś więcej
Wkrótce Artur znów próbował ją przekonać.
Lena, pomyślałem, że trzeba coś zrobić z tym twoim brakiem zaufania
Jakim brakiem zaufania, Artur? Powiedziałam jasno: nie.
Po prostu nie rozumiesz sytuacji. Tomek nie miał mnie, nie miał ojca. Muszę jakoś nadrobić ten brak. Jest dorosłym facetem, potrzebuje mieszkania. Naprawdę nic cię to nie kosztuje, tylko byś była przy podpisywaniu umowy. Gwarantuję, nie stracisz ani złotówki.
Ciekawe, kto mi zrekompensuje moje braki…
Jego to nagle rozdrażniło.
Lena, dosyć! Nie chcę kłótni. Kocham cię, naprawdę! Ale zrozum Tomek to moja prawdziwa rodzina. Jak będziesz mieć swoje dzieci zrozumiesz. Tak, kocham was inaczej, ale to nie znaczy, że cię nie potrzebuję.
Potrzebujesz. Jako narzędzie.
Lena, ochłoń! Przesadzasz.
Przestawiłeś się na niego w pół roku, Artur powiedziała Lena. Nie każę ci wybierać. Rozstrzygnięcie jest oczywiste. Powiedziałeś prawdę: Tomek jest ci rodzoną krwią. Ja… nigdy nie byłam.
Minęło pół roku. Artur nie zadzwonił. Ani razu.
Pewnego dnia, znów przeglądając wiadomości, zobaczyła nowe zdjęcie.
Artur i Tomek. Stali na tle gór. Artur miał modne ubranie narciarskie. Podpis: Uczymy tatę jeździć na snowboardzie! Trochę za stary, ale dla syna wszystko!
Lena długo wpatrywała się w zdjęcie.
Kiedy wracała do pracy, przyszła wiadomość z nieznanego numeru.
Cześć, Lena. Tu Tomek. Tata dał mi twój numer, sam nie ma odwagi zadzwonić. Prosił przekazać już znalazł rozwiązanie z mieszkaniem beze mnie i martwi się o ciebie. No i bardzo chciałby, żebyś przyjechała do nich na majówkę. Nie potrafi wyjaśnić czemu, ale bardzo prosi.
Lena zaczęła pisać odpowiedź, poprawiając ją kilka razy.
Cześć, Tomku. Powiedz Arturowi, że cieszę się, że wszystko układa mu się dobrze. Ja też o nim myślę. Ale nie przyjadę. Mam własne plany na majówkę. Jadę nad morze.
Nie dodała, że bilety kupiła sobie sama i że to wcale nie Turcja, ale polskie morze. I jadą z przyjaciółką, a nie z ojcem.
Wysłała wiadomość.
I pomyślała, że szczęście można znaleźć nie dzięki komuś, ale w sobie. Nawet jeśli czasem trzeba wszystko zacząć od nowa, by je zrozumieć.



