Rozpłynęły się jak śnieżna kula, mój mąż je wyrzucił.

Ta sytuacja ma miejsce w tym roku, jest piątek, mój mąż pracuje, a ja razem z moją córką Kingą wybrałyśmy się na targ w Krakowie po zakupy.

Gdy wróciłyśmy z pełnymi siatkami do domu, obie zabrałyśmy się za domowe obowiązki: Kinga sprzątała, ja zajęłam się obiadem.

Nagle usłyszałyśmy pisk hamulców na podwórku. To nasze dalsze rodziny przyjechały niespodziewanie kuzynka Cecylia, jej mąż Janusz i piętnastoletnia córka Dorota.

Zaprosiłam ich do mieszkania i w pośpiechu nakryłam do stołu. Zapytałam, co się stało, a Cecylia wyjaśniła, że wczoraj miała urodziny, więc postanowili nas odwiedzić.

Oczywiście, nie byłam przygotowana na gości. Podczas gdy pili herbatę, zadzwoniłam do męża, tłumacząc mu całą sytuację. Zaproponował, żebyśmy przygotowali szaszłyki na szczęście w zamrażarce była wieprzowina idealna na grilla.

Wróciłam do gości i wyjaśniłam, że nie spodziewałam się wizyty, ale możemy zrobić szaszłyki, jeśli zamarynujemy mięso teraz. Za godzinę-dwie będą gotowe, akurat gdy mąż wróci z pracy.

Rodzina zgodziła się bez słowa sprzeciwu, rozsiadła się na kanapie, włączyła telewizor i zaczęła oglądać serial.

Byłam trochę skonsternowana całą sytuacją. Poprosiłam Janusza o pomoc w krojeniu mięsa, ale powiedział, że boli go ręka, a Cecylia mruknęła pod nosem, że źle się czuje po podróży, przewróciła się na bok i wtuliła w poduszkę.

Tak więc w ciszy zabrałam się za przygotowanie mięsa i marynaty. Ostatecznie wszystko od krojenia po rozkładanie talerzy, zrobiłyśmy razem z Kingą, a nasi goście nawet nie zapytali, czy pomóc.

Gdy mąż, Wiktor, wrócił, opowiedziałam mu spokojnie, co się dzieje. Był zaskoczony, uznał, że moja rodzina zachowuje się niegrzecznie i wezwał wszystkich do stołu.

Podczas posiłku zapanowała ciężka cisza każdy skupiony był na jedzeniu, Janusz naraz złapał trzy szaszłyki i zaczął je pożerać bez opamiętania. Spojrzałam na Wiktora, nie ukrywał, że jest mu głupio.

Po kolacji zapytałam, czy ktoś pomoże przy sprzątaniu i zmywaniu, licząc że może poczują się zobowiązani, ale Cecylia powiedziała, że nie może, bo ma świeżą manikiur, a Dorota nie umie zmywać naczyń.

Potem oznajmili, że jest za późno, by wracać, więc zostają u nas na noc, a Janusz musi spać na twardym materacu w naszej sypialni, bo ma problemy z kręgosłupem.

Wtedy Wiktor nie wytrzymał i wykrzyczał:

Myślicie, że to hotel? Uważacie, że jesteśmy służącymi? Pakujcie się i kazdy do siebie!

Oniemiałam. Szybko próbowałam go uspokoić, ale rodzina już była przy drzwiach, wyszła z domu, wskoczyła do samochodu i odjechała z piskiem opon.

Rate article
Fajna Tajna
Rozpłynęły się jak śnieżna kula, mój mąż je wyrzucił.