„Nie chciałbyś mieć córki? Mogę być twoją córką, jeśli tylko tego chcesz.” Dziewczyna sama przyszła do naszej rodziny

Ta historia wydarzyła się piętnaście lat temu, lecz wciąż pamiętam ją tak, jakby to było wczoraj. Było chłodno i pochmurno tego popołudnia, gdy odwiedzałam dom dziecka na obrzeżach Krakowa. Wśród zgiełku dziecięcych głosów nagle zatrzymał mnie wzrok dziewczynki o dużych zielonych oczach. Przez dłuższą chwilę patrzyła na mnie z powagą, po czym nagle zapytała:
Ma pani córkę?
Zaskoczona pokręciłam głową i odpowiedziałam:
Nie mam.

Dziewczynka westchnęła i spojrzała na mnie z nieskrywanym smutkiem.
A czy nie chciałaby pani mieć?
Zanim zdążyłam zebrać myśli, odezwała się znowu:
Mogę być pani córką. Oczywiście, jeśli tylko pani zechce

Zatkało mnie. Miałam wtedy syna, miał dwadzieścia lat. Uważałam, że już nie potrzebuję drugiego dziecka. Jednak ta jej wypowiedź Córka by się pani nie zmarnowała oraz spojrzenie pełne nadziei, zapadły mi głęboko w pamięć.

Marzyłam kiedyś o córce, takiej małej królewnie, której mogłabym kupować sukienki, kolorowe spinki do włosów, lalki albo z którą malowałabym sobie paznokcie i grała w dom. Zamiast tego miałam syna i nie odważyłam się na kolejne dziecko. Pomyślałam wtedy: Jestem już dojrzałą kobietą. Czy dam radę wychować dziewczynkę, skoro już tyle lat minęło i sama wciąż do tego tęsknię?
Tak, bardzo bym chciała odpowiedziałam, a ona rzuciła mi się w ramiona, jakbyśmy były razem od zawsze i jakby właśnie na ten moment czekała przez całe swoje życie.

W tym uścisku odczułam całą nagromadzoną przez lata tęsknotę i miłość, którą nosiła w sobie, żyjąc w domu dziecka. Miała na imię Basia, miała wtedy pięć lat. Trafiła tu tuż po tragicznej śmierci rodziców, którzy zginęli w wypadku samochodowym, w którym zginęło siedem osób. Od tego dnia Basia marzyła o własnej rodzinie, lecz, jak to w domach dziecka bywa, adopcje często opóźniają się w nieskończoność.

Nie potrafię opisać szczęścia, jakiego doświadczała, poznając nowe osoby, ucząc się imion wszystkich członków rodziny. Każdy ją pokochał od pierwszego wejrzenia, była bowiem niezwykle kochaną i serdeczną dziewczynką. Mój mąż początkowo nie był przekonany do tego pomysłu, jednak już po kilku minutach przepadł bez reszty dla Basi. Natychmiast zaczęła mówić do nas mamo i tato, a on ani przez chwilę nie pomyślał, by mogłaby nie zostać z nami na zawsze.

Basia świetnie radziła sobie w szkole, od razu znalazła wspólny język z rówieśnikami. Gdy poszła do pierwszej klasy podstawówki, wszyscy zauważyli jej bystrość i logiczne myślenie. Niedawno pokochała nową pasję zaczęła pisać wiersze. Stała się ulubienicą rodziny, a ja do dziś dziękuję losowi, że tamtego dnia pojechałam do tego krakowskiego domu dziecka, żeby ją poznać.

Gdy wspominam tamten dzień, wiem, że to była najlepsza decyzja w moim życiu.

Rate article
Fajna Tajna
„Nie chciałbyś mieć córki? Mogę być twoją córką, jeśli tylko tego chcesz.” Dziewczyna sama przyszła do naszej rodziny