Antoniina Pietrowna szła w deszczu i płakała, łzy mieszały się z kroplami na jej twarzy. Myślała: „J…

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć. Danuta Zielińska, szła pod deszczem przez ulice Poznania i łzy lały się jej po policzkach, mieszając się z tym całym deszczem. Myślała sobie gorzko: Jedna pociecha pada. Nikt nie widzi, jak płaczę. W głowie miała też myśl: Sama sobie winna, wpadłam nie w porę. Jak ta nieproszona gościni. I tak szła, łzy, deszcz, a po drodze przypomniał jej się taki dowcip, gdzie zięć do teściowej mówi: No co Pani, nawet herbatki nie wypije? I tak zrozumiała, że jest teraz w tej herbacianej roli.

Chwilami płakała, chwilami śmiała się taki kontrast. Kiedy w końcu wróciła na swoje piętro do bloku, zdjęła mokre ciuchy, owinęła się kocem i wreszcie dała upust łzom bez żadnych skrupułów. Przecież nikogo nie ma, nikt nie słyszy, nawet jej złota rybka w okrągłym akwarium! Nikogo poza nią i rybą.

Danuta była raczej atrakcyjna i podobała się facetom. Ale nie powiodło się jej z ojcem Kacpra jej syna. Pił strasznie. Na początku można było to znieść. Wypił, położył się spać. Potem nagle zazdrość o wszystko! Do obcego, co pytał o drogę, do sprzedawcy w mięsnym, do dziadka z laską, do sąsiada

Raz, kiedy Danuta uśmiechnęła się na przywitanie z sąsiadem on kompletnie zwariował. Pobił ją. Solidnie, po nerkach Przy dziecku. Kacperek potem wszystko po dziecięcemu opowiedział babci i dziadkowi. Mama Danuty zaczęła płakać: Czy ja po to córkę wychowywałam, żeby ją jakiś pijak bił? Ojciec się nie odezwał, tylko założył płaszcz i wyszedł. I wywalczył z zięciem już byłym rozmowę na schodach, a ten zanim doleciał na ziemię z czwartego piętra, rękę złamał. Ojciec postukał pięścią i groźnie rzucił: Jeszcze cię zobaczę z moją Danusią, to i do więzienia pójdę, ale nie pozwolę, byś jej życie psuł!

Mąż faktycznie zniknął na zawsze. Danuta już się nie angażowała. Musiała syna wychowywać, potem różni panowie próbowali z nią nawiązać znajomość, ale ona nie mogła się otworzyć. Miała już dość po Kacprze.

Z kasą nie miała większych problemów, bo świetna była z niej technolog żywienia. Pracowała w niedużej restauracyjce na Jeżycach, nie narzekała na życie. Co miesiąc trochę odkładała na mieszkanie. I kiedy uzbierała odpowiednią sumę, syn postanowił się ożenić. I wybrał świetną dziewczynę Polę, Kacper i Pola ładnie brzmi, prawda?

Danuta została w swojej kawalerce, a młodym urządziła wesele i przekazała nowe, dwupokojowe mieszkanie. Trzeba, mają rodzinę, im bardziej potrzebne! myślała. Teraz jeszcze oszczędzała na ich nowy samochód, bo ile można jeździć starym polonezem?

Dzisiaj wcale nie zamierzała iść do Kacpra. Nigdy nie narzucała się dzieciom. Przypadkowo była blisko ich bloku, akurat straszny deszcz lunął. Bez parasola zresztą przy takim deszczu parasol nic nie dawał. Wpadła więc do nich, żeby przeczekać, z Polą pogadać, po babsku, przy herbacie.

Pola otworzyła drzwi i spojrzała na teściową zdziwiona, nawet nie zaprosiła jej do środka. W przedpokoju, z chłodem w głosie, spytała:
Pani Danuto, coś się stało?
Danuta się zawahała, zaczęła tłumaczyć:
Taki deszcz
Ale deszcz już minął, mieszka Pani blisko, da radę dojść Pola popatrzyła przez okno, skrzyżowała ręce i ucięła temat.
Danuta bez słowa wróciła na zewnątrz, cała w łzach, znów pod deszcz.

Smutna wróciła do domu, usnęła I wyobraź sobie śniła jej się rybka z akwarium. Nagle urosła, ruszała pyszczkiem bezgłośnie, a Danuta rozumiała każde słowo. Rybka pyta:
Ryczysz? Co za idiotyzm! Nawet herbaty Ci nie dali! Znowu oszczędzasz na ich samochód? Znowu wszystko dla nich? Kiedy Ty dla siebie pożyjesz? Popatrz na siebie piękna i mądra kobieta! Masz swoje oszczędności! Po co Tobie nowe auto dla dzieci? Oni tego nawet nie docenią. Jedź nad morze, odpocznij, zrób coś dla siebie!

Danuta obudziła się, kiedy za oknem było już ciemno.
Rybka unosiła się w akwarium, poruszała się dalej, ale Danuta straciła już zdolność rozumienia rybich słów. Zrozumiała jednak sens. Nie można wiecznie się poświęcać dla niewdzięcznych ludzi. I zwłaszcza dla takich, którzy nawet nie poczęstują herbatą i nie pozwolą przeczekać deszczu.

Danuta wzięła pieniądze, które odkładała na samochód dla dzieci, kupiła sobie wycieczkę nad Bałtyk. Pojechała, odpoczęła. Wróciła piękna, opalona i uśmiechnięta.

Kacper z Polą nawet nie wiedzieli, bo zaglądali tylko wtedy, kiedy potrzebowali pomocy lub pieniędzy Danuta przestała też unikać mężczyzn pojawił się adorator, pan Marek, dyrektor jej restauracji. Już dawno się jej podobał, ale ona zbyt skupiona była na synu i synowej. Teraz w końcu coś się zadziało; razem do pracy, razem do domu, życie nagle nabrało barw.

Ostatnio Pola wpadła:
Dlaczego Pani, Danuto, do nas nie zagląda? Kacper upatrzył nowy samochód
Polu, masz jakąś sprawę? zapytała Danuta, krzyżując dłonie jak tamta.
Pola chciała coś powiedzieć, ale z pokoju wyszedł Marek:
Danusiu, napijemy się herbaty?
Pewnie! uśmiechnęła się.
I gościnię zaproś rzucił Marek z uśmiechem.
Nie, Pola już wychodzi. I herbaty nie pije, prawda?
Danuta zatrzasnęła drzwi i roześmiała się, puszczając oko do rybki.
No właśnie tak trzeba żyć!

Rate article
Fajna Tajna
Antoniina Pietrowna szła w deszczu i płakała, łzy mieszały się z kroplami na jej twarzy. Myślała: „J…