Znak, że przesiedziałem za długo na krześle! Gospodarze zaczęli sprzątać w samym środku imprezy

Kiedy ludzie są ze sobą zaprzyjaźnieni, jak stare dobre małżeństwo, wcześniej czy później pojawiają się sprzeczki. Im więcej osób, tym więcej zgrzytów i małych pretensji.

Kiedyś przyjaciółka, Zofia Malinowska, opowiedziała mi o tym, jak świętowali Sylwestra ze znajomymi. Zwykle trzy rodziny spotykały się u którejś z nich, zwykle w mieszkaniu na Ursynowie w Warszawie. Jednak rok temu jedna z rodzin odmówiła wybrali wigilię noworoczną u swoich rodziców w Lublinie.

Zostały więc dwie rodziny: Malinowscy i Nowakowie. Ustalili, że część czasu spędzą u Zofii, a potem przejdą do Marii Nowak. Miało być jak zwykle wszyscy zrzucili się po równo, przygotowali wspólnie śledzie, bigos, sernik. W spiżarce ciasno od słoików ogórków, a na stole białe kiełbasy obok galaretki mięsnej. Wszystko, na co tylko mieli ochotę.

Przyszli więc z dziećmi, ubrani odświętnie. Siedzieli razem, rozmawiali, jedli do północy. Ale zaraz po tym, jak wybili szampana i zobaczyli fajerwerki przez balkonowe okno, Zofia zaczęła zbierać talerze. Najpierw nic z tego nie rozumieli przecież jeszcze nie czas wracać. Ale gdy po chwili gospodyni włączyła odkurzacz i zaczęła poruszać się nim wokół ich nóg, wszystko stało się jasne to sygnał, że pora wychodzić. Każdy rozumie, że wskazówka jest dosłowna, chociaż trochę niezręczna.

Co ciekawe, gdy przeszli później do Marii, nikt nie myślał nawet o wychodzeniu przed świtem. Jedli śledzie, popijali herbatą z cytryną, rozmawiali o dziwnych snach i wspominali stare lata. Tutaj nikt nie słyszał odgłosu odkurzania czas płynął jak w zawieszeniu.

Może odkurzacz rzeczywiście był pomocny dla koleżanki, ale powtarzała potem z uśmiechem, że zawsze się tak zachowuje chyba to kwestia dobrego wychowania w jej rodzinie.

Rate article
Fajna Tajna
Znak, że przesiedziałem za długo na krześle! Gospodarze zaczęli sprzątać w samym środku imprezy