Nigdy bym się nie spodziewał, że to właśnie własna rodzina sprawi, że zdecyduję się opuścić dom. Moje ciotki, wujkowie i bliżsi krewni uważali, że jestem zobowiązany finansowo wspierać wszystkich członków rodziny będących w potrzebie. Od najmłodszych lat miałem jasno wyznaczony cel: chciałem zostać programistą, bo informatyka fascynowała mnie od zawsze. Po skończonym liceum przeniosłem się do Krakowa na studia i stopniowo robiłem postępy w obranym zawodzie. Wszystkie moje wysiłki przynosiły rezultaty bez trudu zdobyłem świetnie płatną pracę jako programista.
Byłem zadowolony ze swojego życia i nie planowałem się żenić ceniłem sobie niezależność i radość z życia na własnych zasadach. Pomimo dorosłości finansowo wspierałem mamę; co roku zabierałem ją na wakacje nad Bałtyk lub w Tatry. Byłem wdzięczny za wszystko, co dla mnie zrobiła.
Wszystko zmieniło się, gdy mój młodszy brat, Wojciech, zaczął coraz częściej prosić mnie o pieniądze, tłumacząc się, że nie może znaleźć pracy. Początkowo nie sprawiało mi to problemu, jednak szybko zauważyłem, że zaczyna wykorzystywać naszą relację. Zmartwiony tym postanowiłem porozmawiać z nim szczerze i powiedziałem, że najwyższy czas, by wziął się w garść, poszukał pracy i zaczął zarabiać na siebie, zamiast liczyć wyłącznie na innych.
Nie kierowałem się chciwością chciałem po prostu, żeby bratu zaczęło zależeć na własnej odpowiedzialności za życie i przyszłość. Ku mojemu zaskoczeniu, gdy odmówiłem Wojtkowi wsparcia, zaraz zadzwoniła mama i zrobiła mi ostrą awanturę. Oskarżyła mnie o egoizm, twierdząc, że zapomniałem o rodzinie. Nie tylko ona część kuzynów i dalszych krewnych również zaczęła się ode mnie odsuwać po tej sytuacji. Ta nieustanna presja i poczucie winy sprawiły, że podjąłem w końcu trudną decyzję: postanowiłem wyjechać do Niemiec.
Mimo że nie żałuję swojej decyzji bo dziś prowadzę udane życie na dobrym poziomie i zarabiam w euro to jednak oddaliłem się od swojej rodziny. Staram się regularnie dzwonić do mamy i pomagać jej, gdy tego potrzebuje. Zrozumiałem, że czasem trzeba postawić granice, by zadbać o własne życie, nawet jeśli na początku boli to i nas, i bliskich.



