Mam sąsiadów to starsze małżeństwo z Warszawy, u których mieszka córka z trzema córkami. Nazywa się Zuzanna wiele osób mówi, że jest sierotą, bo nie ma ojca, ale w rzeczywistości chodzi o to, że ma trzy dzieci, z trzech różnych ojców. O Zuzi opowiada się, że po raz pierwszy wyszła za mąż bardzo młodo, bo miała zaledwie 18 lat. Chłopak podobno bardzo ją kochał, a jej rodzice nie sprzeciwiali się temu związkowi zaakceptowali go. W końcu, każdy rodzic chce szczęścia własnego dziecka.
Młodzi małżonkowie mieszkali razem około pięciu lat, lecz z nie do końca jasnych powodów dzieci się nie pojawiały. Ludzie zaczęli szeptać za ich plecami, dlaczego jeszcze nie mają potomka. Jak to często bywa, winą obarczano właśnie dziewczynę. Krążyły plotki, że Zuzanna prowadziła się lekkomyślnie jeszcze przed dorosłością, więc teraz to kara, że nie może mieć dzieci.
Niestety, Zuzi nie powiodło się z teściową kobieta z małej miejscowości pod Warszawą często powtarzała synowi, że nie potrzebuje takiej żony. W jej przekonaniu głównym obowiązkiem kobiety jest dać rodzinie potomstwo. Syn posłuchał matki i odszedł od Zuzanny. Przyszedł czas na rozwód, ale Zuzia postanowiła nie wracać do panieńskiego nazwiska stwierdziła, że to niepotrzebny kłopot, załatwianie papierów i bieganie po urzędach.
Po jakimś czasie Zuzanna poznała innego mężczyznę. I nagle okazało się, że zaszła w ciążę. To nie ona miała problem z płodnością, lecz pierwszy mąż lecz już nie miało to znaczenia. Dziecko przyszło na świat, ale ojciec nie chciał mieć z nim nic wspólnego i właściwie zniknął tuż po narodzinach. Nie mając wyboru, Zuzanna zapisała pierwszą córkę na nazwisko pierwszego męża.
Mama Zuzi nie miała żalu o wnuczkę, bo bardzo pragnęła doczekać się wnuków. Minął rok czy dwa, i Zuzanna poinformowała rodziców, że znów jest w ciąży. Przynajmniej tym razem była już po ślubie, co dało rodzinie choć odrobinę pocieszenia. Nowy mąż nie planował dzieci w najbliższym czasie, ale los potoczył się inaczej. Niestety córka, która się urodziła, miała poważne problemy zdrowotne. Ojciec przestraszył się wyzwań i szybko zniknął z życia rodziny, właściwie nawet nie postarał się o formalny rozwód.
Minęło kilka lat. Zuzanna poznała jeszcze jednego mężczyznę i zdecydowała się ponownie zostać matką chociaż tym razem rodzicie próbowali ją odwieść od tej decyzji, widząc jak trudno utrzymać coraz większą rodzinę. Ale Zuzia była uparta. Urodziła trzecią córkę, lecz i tym razem ojciec uciekł, gdy tylko dowiedział się o dziecku. Trzeciej dziewczynce dała inne nazwisko tym razem po trzecim partnerze.
Jedynym plusem tej sytuacji było to, że Zuzanna kupiła z pomocą rodziców niewielkie mieszkanie w Warszawie. Po jednej z kłótni z rodzicami uświadomiła sobie, że musi znaleźć sposób na utrzymanie dzieci. Zdecydowała się wystąpić o alimenty. Jednak żaden z ojców nie chciał oficjalnie uznać dziecka za swoje: jedni znikali bez śladu, inni grozili nawet, gdy tylko usłyszeli o alimentach.
Tak właśnie wygląda los Zuzi. Ma dzieci, ale czy to wszystko daje prawdziwe szczęście? Czasem życie bywa bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać, a odpowiedzialność za własne decyzje i troska o najbliższych znaczą więcej niż krótkotrwałe emocje. Najważniejsze, by zawsze myśleć o przyszłości własnej i dzieci. Bo szczęście to nie tylko chwile, ale przede wszystkim codzienna odpowiedzialność.



