Są tacy ludzie, z którymi po prostu nie da się wytrzymać. Mało kto lubi mieć do czynienia z tak zwanymi ludźmi toksycznymi. Opowiem Wam historię, która zdarzyła się mojemu dobremu znajomemu. Swoją relację spisałem, inspirując się jego przeżyciami.
Mam dobrą relację z kuzynką, z którą dość często utrzymuję kontakt. Rozmawiamy szczerze, odwiedzamy się nawzajem. Tym razem wybrałem się do niej, do Kingi, na herbatę. Po drodze wstąpiłem do cukierni, kupiłem kawałek sernika i poszedłem w odwiedziny.
Okazało się, że nie wybrałem najszczęśliwszego momentu, bo Kinga miała już gościa. Była z nią Leokadia, starsza sąsiadka z bloku. Kobieta mocno już doświadczona przez życie, która niestety wszystkie pieniądze z emerytury wydaje na alkohol. Co gorsza, nie lubi pić sama, więc często chodziła po klatce schodowej i szukała towarzystwa do kieliszka. Szczerze mówiąc niezwykle natrętna.
Ja staram się unikać Leokadii za wszelką cenę. Po prostu nie mogę jej znieść. Gada bez opamiętania, nie kontroluje się zupełnie. Dlatego traktuję ją z największym chłodem. Już miałem wracać do siebie, ale Kinga nalegała, bym został. Nie protestowałem i tak nie planowałem zostać długo. W tym czasie, gdy czajnik zaczął już grzać wodę, Leokadia zaczęła swój wywód.
Nie każdy jest w stanie znieść taką osobę. Dla mnie to istny kabaret czasem mam ochotę się śmiać, czasem płakać. Kinga ma chyba dziwny gust, bo gdybym był na jej miejscu, nie wpuściłbym takiej sąsiadki do mieszkania.
Postanowiłem wyjść jak najszybciej. Miałem już dość tych opowieści. Potem Kinga zadzwoniła i opowiedziała, co się wydarzyło po moim wyjściu. Odwiedziła ją jeszcze inna koleżanka. Początkowo było spokojnie, ale Leokadia znów zaczęła swoje gierki.
Doszło do tego, że Kinga z koleżanką się pokłóciły.
Nie uwierzysz, Leokadia nas tak podpuściła, że prawie się pokłóciłyśmy na poważnie. Pierwszy raz coś takiego mi się przytrafiło…
Wtedy zrozumiałem, o co chodzi z tą toksycznością. Leokadia pasuje tu jak ulał. Wystarczy jej obecność, żeby nagle pojawiła się kłótnia. Wiedzą o tym wszyscy sąsiedzi nikt nie chce z nią mieć do czynienia. Tylko Kinga do tej pory ją znosiła.
Ale nawet ona powoli zaczęła to rozumieć. Wyjaśniła mi potem:
Wiesz, ja z Ewą przyjaźnię się od lat. Przeżyłyśmy razem sporo. I teraz przez Leokadię nagle się kłócimy o kompletne bzdury. Zapytałam Ewę, jak się czuła powiedziała, że miała wrażenie, jakby ktoś ją zahipnotyzował. Możliwe, że to się zdarza, co?
Kinga w końcu przejrzała na oczy. Z niektórymi nie warto rozmawiać ani się zadawać. Lepiej unikać takich osób. Ja sam przekonałem się, jak bardzo jest mi dobrze, gdzie mieszkam. Moi sąsiedzi są w porządku.
Jakiś czas później Kinga zadzwoniła i powiedziała, że Leokadia się wyprowadziła. Mieszkanie poszło na sprzedaż, ona zamieszkała teraz z córką. Powodem były rodzinne kłopoty. W bloku wreszcie zrobiło się spokojnie. Naprawdę Czasami jedna osoba potrafi napsuć krwi wszystkim wokół.
Otoczenie jest niezwykle ważne. Wszystkim życzę normalnej rodziny i porządnych sąsiadów. Na tylu dziwaków po prostu nie mamy wystarczająco nerwów.



