“Teściowa żąda od nas remontu zamiast wakacji! Ona chce, byśmy finansowali jej kaprysy, choć sami sp…

Wyobraź sobie, Asia, co się ostatnio wydarzyło. Moja teściowa ma do nas żal, bo wyjechaliśmy na urlop, a nie sfinansowaliśmy jej remontu! Żeby było śmieszniej jej mieszkanie jest nadal bardzo zadbane, wszystko wymienione, praktycznie jak nowe. Ona jednak marzy, żeby odmalować ściany i wymienić zasłony, a według niej obowiązek zapłaty spada oczywiście na nas.

My z Krzyśkiem bardzo pilnujemy wydatków. Cały czas spłacamy kredyt hipoteczny na mieszkanie, dwójka naszych licealistów potrafi puścić człowieka z torbami, więc naprawdę oszczędzamy na czym się da. Wiesz, że przez wszystkie nasze małżeńskie lata pierwszy raz odważyliśmy się wyjechać gdzieś dalej zaplanowaliśmy rodzinny wypad do Włoch! Wcześniej bywało, że co lato siedzieliśmy z dziećmi w lesie pod namiotem albo u rodziców w domku nad jeziorem Nasze dziewczyny niewiele widziały świata, więc kiedy pojawiła się okazja, postanowiliśmy naruszyć oszczędności i pozwolić sobie na coś ekstra. No i nie żałujemy ani jednej wydanej złotówki!

Teściowa, powiem ci szczerze, już na początku naszego małżeństwa twardo zapowiedziała, że wnuków niańczyć nie będzie. Uszanowałam to, nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, żeby prosić ją o pomoc. Całe wakacje i weekendy dzieci więc spędzały u moich rodziców, kiedy my z Krzyśkiem pracowaliśmy. Nigdy jej nie osądzałam za to w końcu wychowanie jednego dziecka jest wyzwaniem, a co dopiero dwójki. Teraz teściowa jest na emeryturze i żyje bardziej aktywnie niż niejeden młodziak! Basen, zwiedzanie galerii, wycieczki w góry Naprawdę, rozwinęła skrzydła.

Tylko z finansami radzi sobie już gorzej. Każda jej zachcianka to, krótko mówiąc, nasze zmartwienie. Nigdy nie brała pod uwagę, że mamy raty do zapłacenia, dzieci do ubrania i wykarmienia czy własne potrzeby. Według niej, obowiązkiem dzieci jest sponsorowanie matki. Krzysiek co weekend dostawał listę prac do zrobienia raz napraw szafkę, raz wyremontuj kuchnię Teraz wymyśliła sobie kolejny remont, chociaż pięć lat temu zrobiliśmy tam wszystko od podstaw i do dziś pachnie świeżością.

Żeby uniknąć nieprzyjemnej rozmowy, nie wspominaliśmy teściowej, że jedziemy do Włoch. Spakowaliśmy się cichaczem i zamknęliśmy mieszkanie na cztery spusty. Jak nas nie było, teściowa przyszła do nas bez zapowiedzi, zobaczyła, że nikogo nie ma, zadzwoniła do Krzyśka, a on powiedział jej szczerze, gdzie jesteśmy. No i się zaczęło

Wracamy, a atmosfera u nas w domu gęsta jak barszcz. Teściowa czekała z pretensjami dlaczego nie uprzedziliśmy jej o wyjeździe, skąd wzięliśmy tyle pieniędzy, czemu nie robimy jej remontu, zamiast wydawać na zachcianki?! Krzysiek, który zwykle unika konfliktów jak ognia, tym razem postawił sprawę jasno mama, to są nasze oszczędności i to my decydujemy, na co je wydajemy.

Od tamtej pory teściowa zerwała z nami kontakt. Nawet do wnuczek nie dzwoni. Za to rodzina z jej strony wydzwania do nas i próbują nam robić wyrzuty, że rzekomo byliśmy nie w porządku. A wiesz co? Ja mam czyste sumienie, Krzysiek też. Moi rodzice nas rozumieją i kibicują nam, że korzystamy z życia póki jeszcze mamy siły. Bo na fanaberie teściowej naprawdę nie mamy zamiaru się wykosztowywać. Każdy ma swoje marzenia, ale nie wszystko od razu da się spełnić zwłaszcza kosztem własnej rodzinyI wiesz, Asiula, gdy tak siedzimy wieczorami z Krzyśkiem przy herbacie, śmiejemy się, ileśmy się w tym roku nauczyli. Dziewczyny oglądają zdjęcia z podróży, opowiadają koleżankom, a my? Po raz pierwszy od lat czujemy, że żyjemy po swojemu, nie pod czyjeś dyktando. Może teściowa długo się nie odezwie. Może jeszcze nieraz nadejdą jakieś listy z pretensjami od jej rodziny.

Ale chyba już potrafię się tym nie przejmować. W końcu to nasza rodzina, nasze życie i nasze decyzje. Nie jesteśmy idealni, czasem pewnie popełniamy błędy, ale robimy to razem. I co najważniejsze nie żałujemy ani jednej przejażdżki gondolą po weneckich kanałach, ani choćby jednego kawałka czekolady z Turynu, bo uczy nas to, że szczęście to nie kolejny odmalowany pokój na pokaz, tylko chwile, których nikt nam nie odbierze.

A teściowej? Może kiedyś zatęskni za prawdziwym spotkaniem nie za nową firanką i listą wydatków, tylko za rozmową i śmiechem wnuczek. Dopóki co, my cieszymy się swoim małym kawałkiem świata i wiesz co? To dla mnie naprawdę pierwszy raz, gdy mam na to odwagę.

Rate article
Fajna Tajna
“Teściowa żąda od nas remontu zamiast wakacji! Ona chce, byśmy finansowali jej kaprysy, choć sami sp…