Wszystko, co się dzieje, jest po coś — Opowieść o Władce, perfekcyjnej córce silnej matki, która chc…

Wszystko, co się dzieje, jest po coś

Zuzanna Malinowska matka Nelki lepiła córkę na swoje podobieństwo. Nelka we wszystkim słuchała mamy. Pani Zuzanna uważała się za kobietę twardą i spełnioną, dlatego z pasją oczekiwała od córki, by ślepo powielała każdy jej krok.

Nelka mówiła twardo jeśli chcesz osiągnąć w życiu tyle co ja, musisz iść drogą, którą ci wskazuję. Ani kroku w bok. Rozumiesz to na zawsze?

Tak, mamo odpowiadała posłuszna córka.

Nelka kochała matkę i bardzo nie chciała jej zawieść. Mama marzyła, by jej dziecko było idealną perfekcjonistką. Jednak im bardziej starała się Nelka, tym słabiej jej wychodziło.

Dziecko to przecież tylko dziecko, więc bywało, że Nelka coś ubrudziła, rozdarła, przewróciła się albo coś stłukła. W szkole szło jej znakomicie, bo wiedziała trójka to już dla jej matki mały dramat.

Nelka, co za wstyd! Jak możesz mieć trójkę? Przecież nie szanujesz mnie i taty, naprawdę mnie zawiodłaś. Popraw to natychmiast!

Już poprawiam, mamo mówiła córka, choć czasem szeptem próbowała się bronić: Mamo, to tylko jedna trójka, przypadek…

Nieważne! ucinała matka. Musisz być najlepsza i mądrzejsza od wszystkich!

Nelka przeżywała swoje porażki, ale szybko poprawiała stopnie. Skończyła liceum z czerwonym paskiem. Inaczej być nie mogło. Zuzanna była wniebowzięta, kiedy córka bez problemu zdała na Politechnikę Warszawską.

No proszę, córeczko, dumna jestem z ciebie w końcu powiedziała matka. Ale pamiętaj, musisz kontynuować tę drogę.

Pani Zuzanna prowadziła własną firmę budowlaną zupełnie niesztampowo jak na kobietę i była twardym graczem, któremu nawet lokalni biznesmeni czasem schodzili z drogi. Oczywistością było dla niej, że Nelka po studiach dołączy do rodzinnego biznesu.

Nelka marzyła, żeby wyrwać się spod matczynej kontroli, wyjechać na studia do innego miasta, oddychać pełną piersią. Naiwnie jednak o tym fantazjowała.

Będziesz mieszkać tu, pod moim okiem ucięła matka. Po co ci inne miasto? Mamy tu dobrą uczelnię, i na niej zostaniesz.

Nelka nie potrafiła się przeciwstawić. Na trzecim roku zakochała się nie na żarty. Wcześniej chodziła na randki, spotykała się z chłopakami, czasem ukradkiem przed matką, ale to było inne.

Janek, blondyn o promiennym uśmiechu i błękitnych oczach, skradł jej serce. Studiował na roku wyżej, ale w tej samej katedrze. Nelka zawsze miała piątki, a Janek z nauką radził sobie mocno przeciętnie, zwłaszcza z pracami semestralnymi. Pewnego dnia zaczepił ją na korytarzu:

Nelka, pomóż mi z tą pracą, utknąłem…

Jasne, pomogę! cieszyła się Nelka, bo Janek podobał jej się od dawna.

Z czasem to właśnie Nelka pisała za niego kolejne eseje, a Janek odpłacał się miłością i pozwalał się kochać. Spotykali się, włóczyli po mieście, chodzili do kina, do pizzerii.

Pani Zuzanna zwietrzyła coś dziwnego i wypaliła wprost:

Córeczko, zakochałaś się?

Skąd wiesz? Nelka była zaskoczona.

Widać to na twojej buzi… Poznaj mnie z nim. Muszę wiedzieć, co to za ptak!

Nelka przyprowadziła Janka do domu. Rodzice przyjęli go, nawet Zuzanna, choć obrzuciła ukradkowym spojrzeniem. Gdy chłopak wyszedł, matka mruknęła:

Miłość, mówisz… On cię wykorzystuje, tylko tyle. Ani błysku w oczach, ani rozumu. Co ty w nim widzisz?

To nieprawda, mamo! pierwszy raz córka wybuchła. Janek jest ambitny, oczytany, interesuje się historią. To ty wszystkich zdominowałaś swoim intelektem. Nie każdy taki musi być, a poza tym on jest jeszcze młody.

On nie jest dla ciebie upierała się matka.

Nelka postanowiła się postawić.

Mamo, wybacz, ale cokolwiek powiesz o Janku, kocham go i będę się z nim spotykać.

Pani Zuzanna spojrzała zdumiona i zirytowana machnęła ręką.

Kiedyś sama zobaczysz, twój Janek to przeciętniak.

A jednak Nelka postawiła na swoim; po dyplomie wyszła za niego za mąż, pewna, że matka się myli.

Życie pokazało, że przeciętniacy często osiągają więcej i szybciej awansują niż prymusi. Tak było i z Jankiem; po studiach dostał wymarzoną posadę, a Nelka pracowała pod czujnym wzrokiem matki.

Janek miał mieszkanie od rodziców jeszcze ze studenckich czasów więc po ślubie Nelka poczuła się nareszcie wolna od matczynej kontroli. Ale radość była przedwczesna: i tak mama załatwiła jej etat… u siebie w firmie.

Któregoś wieczora Janek wrócił do domu i powiedział:

Nelu, awansowałem, zostałem kierownikiem działu, na początek na próbę. Postaram się nie zawieść szefa.

Po trzech miesiącach został już oficjalnie na stanowisku. Janek nie przepadał za tym, że żona z dyplomem z czerwonym paskiem pracuje u własnej mamy.

Nelka, jeśli będziesz pod skrzydłami mamy, niczego nie osiągniesz. Czas się odciąć. narzekał. Zawsze będziesz marionetką? Przyciska cię i dyryguje tobą! Przepraszam, ale twoja matka to babka z żelaza, a ty… sama nie wiesz, czego chcesz.

Nelce przykro było słuchać tego od własnego męża, ale miała świadomość, że ma rację. Po czasie Janek przestał ją krytykować, lecz małżeństwo nie rozkwitało. Zamknął się w sobie, spoważniał, a Nelkę cieszyło, że choć jest cicho, to przynajmniej nie narzeka. Najważniejsze, że był ciągle obok niej.

Upłynął rok. Pewnego ponurego wieczoru Janek wrócił i szepnął:

Poznałem kogoś… Zakochałem się i odchodzę. Ona, w przeciwieństwie do ciebie, jest… prawdziwa.

Nelka pierwszy raz w życiu wybuchła. Krzyczała, wyzywała, roztrzaskała talerz, cisnęła telefonem o ścianę, potem podarła kilka jego koszul a potem ucichła zupełnie.

Janek patrzył bez słowa, w końcu westchnął:

Widzisz, miałaś w sobie ogień. Szkoda, że za późno to zobaczyłem.

I wyszedł.

Nienawidzę cię! szepnęła Nelka. Spakowała się, wynajęła kawalerkę i zniknęła.

Mamie nie powiedziała nic wiedziała, co usłyszy. Przez kilka tygodni ukrywała się przed matką, udając, że wszystko gra, ale pani Zuzanna wyczuła zmianę.

Nelka, co z tobą? Masz martwe oczy. Kłopoty z Jankiem?

Skąd ci to przyszło do głowy? Nie mam męża, więc nie mam problemu.

Jezus Maria, wiedziałam, rzucił cię. Kiedy?

W kwietniu…

I nic nie mówiłaś?!

Nelka wzdychała i cierpliwie słuchała strumienia zarzutów pod adresem Janka i siebie.

Ostrzegałam! Dobrze chociaż, że nie zdążyliście mieć dziecka. Słuchaj mnie na przyszłość, rozumiesz?

Nelka po raz pierwszy spojrzała na matkę jak dorosła:

Mamo, co się dzieje wszystko po coś, odpowiedziała, wstała i dodała. Nie chcę już pracować u ciebie. Mam dość.

Wyszła z biura, zostawiając matkę w osłupieniu.

Nelka postanowiła się oddalić, wiedziała, że teraz matka zacznie nową falę porad i nie da jej żyć. Szła bez celu przez środek Warszawy, czuła pulsujący pod stopami bruk i nagle… zsunęła się w prostą dziurę w chodniku przed przystankiem tramwajowym. Z jękiem usiadła na ulicy, łapiąc się za bolącą nogę.

Jeszcze tego mi brakowało przebiegło jej przez głowę.

Obok znalazł się młody mężczyzna, który właśnie odprowadzał tramwaj wzrokiem.

Wszystko w porządku? spytał, pomagając jej się podnieść.

Boli… bardzo warknęła przez zęby.

Chyba skręciłaś. Oprzyj się na mnie, zaniesiemy cię do mojej skody, podwiozę do szpitala.

Nie zdążyła zaprotestować mężczyzna już ją niósł.

Jestem Jędrzej powiedział, uśmiechając się. A jak ty masz na imię?

Nelka.

W szpitalu okazało się, że to tylko skręcenie, żadnego złamania. Dostała bandaż i zalecenia, Jędrzej przez cały czas czekał pod gabinetem. W końcu odwiózł ją pod wynajmowane mieszkanie.

Zostaw mi numer telefonu poprosił z uśmiechem. Może pomoc się przyda.

Nelka zerknęła nieufnie, lecz podyktowała numer. Następnego dnia Jędrzej zadzwonił.

Potrzebujesz czegoś?

Sok, owoce… No i chleba nie mam w domu wymamrotała.

Po chwili zadźwięczał dzwonek. Nelka z trudem doczłapała do drzwi. Jędrzej wszedł z naręczem siatek.

O rany, po co tyle wszystkiego?

Uczcimy nasze poznanie! Jeśli pozwolisz pomogę w kuchni. A może po imieniu od razu?

Nelka zaśmiała się śmiechem, którego dawno już w sobie nie słyszała. Było jej z Jędrzejem lekko i swobodnie.

Jędrzej zorganizował kolację: podgrzał pierogi w mikrofalówce, nalał po szklance soku. Bez alkoholu; od razu zaznaczył, że nie pije. Wieczór minął zaskakująco dobrze.

Cztery miesiące później wzięli ślub. Rok później urodziła się im córeczka Jagna. Gdy znajomi pytali Nelkę, gdzie znalazła takiego męża, śmiała się:

Podniósł mnie z chodnika… Nie wierzycie? Zapytajcie go!

Dziękuję za doczytanie, życzę szczęścia w życiu!

Rate article
Fajna Tajna
Wszystko, co się dzieje, jest po coś — Opowieść o Władce, perfekcyjnej córce silnej matki, która chc…