Jeśli myślisz, że marzyłem o rodzinie, to jesteś w błędzie. Nie potrzebuję żony. Zwłaszcza nie takiej jak ty.

Kilka lat temu, mój przyjaciel Piotr wziął ślub. Muszę powiedzieć, że długo się opierał, bo Piotr miał już trzydzieści trzy lata. Zawsze żył dla siebie i otwarcie sprzeciwiał się małżeństwu. Wizyty u rodziców, cotygodniowe zakupy spożywcze, rodzinne uroczystości to wszystko było mu obce. Kiedy przyjaciele i rodzina żartowali, Piotr rzucał zawsze to samo:

Mam własne mieszkanie, dobrą pracę, po co mi rodzina? Sam sobie radzę. Poza tym mam wiernego przyjaciela mojego psa Lulka. Mieszkamy razem i nie znamy żadnych trosk. A kobiety? Dzisiaj są, jutro ich nie ma.

Jednak, prędzej czy później, wszystko się zmienia. Tak też było i z Piotrem. W końcu wpadł w sidła pewnej kobiety. Była bardzo przebiegła Była równie nieosiągalna, co tylko rozbudzało jego zainteresowanie. Nazywała się Hania, poznali się w kawiarni w Krakowie. Miała 29 lat, była po rozwodzie, ale nie miała dzieci.

Niedługo potem spotkali się jeszcze raz. Hania zaczęła zaglądać do Piotra do domu, aż w końcu jej ubrania pojawiły się w jego szafie. Zanim się spostrzegł, już z nim mieszkała. Pewnego wieczoru, siedząc wspólnie w kuchni przy herbacie, Hania powiedziała:

Piotrze, wiesz, kilka razy żartowałeś z tematu ślubu. I wiesz co? Chyba się zgadzam.

Piotr głowił się, czy naprawdę o tym mówił, ale nie umiał tego zaprzeczyć. Próbował się wycofać, ale Hania szybko zmieniła temat na przygotowania do ślubu.

Piotr czuł, że sprawy wymykają mu się spod kontroli, lecz nie miał siły się przeciwstawić. Wiedział, że prędzej czy później i tak się ożeni. A Hania była dobrą partią. Tak kolejny wolny człowiek odpadał.

Pierwszy rok ich małżeństwa był bardzo udany. Bywały drobne sprzeczki, jak to w każdym związku. Hania nie akceptowała, że Piotr wraca czasem późno lub po alkoholu. On z kolei nie lubił, gdy Hania rozmawiała z byłym mężem o swoich obecnych problemach. Piotrowi nie podobało się to, ale Hania tłumaczyła, że człowiek musi być miły dla innych.

Pewnego dnia Piotr obchodził w pracy imieniny swojego przełożonego i oczywiście wrócił do domu nietrzeźwy. Położył się w pokoju obok i usłyszał, jak żona rozmawia z psem.

Ty to jesteś spryciarz, Lulek. Cały dzień tylko jesz i śpisz. Nic więcej nie potrafisz, tylko spać. Dokładnie jak twój pan. A nawet jesteś mądrzejszy od niego. Nic nie mówisz, ale wszystko rozumiesz. Twój pan nawet nie stara się nic zrozumieć. Jak można tak żyć?

Usłyszał te słowa i poczuł, że zaraz wybuchnie. Ale stało się inaczej.

Znowu wrócił pijany. Lulek, przecież ty też nie znosisz tego zapachu. Coraz gorzej się upija. Nie mogę już na to patrzeć. Pożałowałam tego małżeństwa. Na początku wydawał się normalny, a okazał się łajdakiem. Mój były mąż był lepszy! Nie pił, miał dobrą pracę. Po co się rozstałam? No tak, zdradził mnie raz czy dwa, ale czy to nie zdarza się każdemu? Za to tyle prezentów mi dawał. Potrafił przepraszać jak nikt. Ciągle mnie namawia, żebym wróciła. Co robić, Lulek? Daj mi jakiś znak. Od ciebie wszystko zależy.

Wtedy Piotr wszedł do pokoju. Zawołał psa do siebie, popatrzył na Hanię i powiedział:

Jeśli myślisz, że marzyłem o rodzinie, to się mylisz. Żona nie była mi potrzebna, zwłaszcza taka jak ty. To ty się wprowadziłaś do mojego mieszkania. Nie mogę już na ciebie patrzeć. Masz godzinę na spakowanie rzeczy. Były mąż pewnie na ciebie czeka. Albo ktoś inny. I jeszcze jedno… Jutro możesz składać papiery rozwodowe.

Zamiast odejść z godnością, Hania wybuchnęła płaczem i zaczęła przepraszać. Potem obwiniała Piotra o brak serca. Ale on był nieugięty i wyprosił ją za drzwi. Przed domem zamówiła taksówkę, wsiadła i znikła w nieznanym kierunku.

Rate article
Fajna Tajna
Jeśli myślisz, że marzyłem o rodzinie, to jesteś w błędzie. Nie potrzebuję żony. Zwłaszcza nie takiej jak ty.