– Jak długo jeszcze zamierzasz rodzić? – zapytała mnie z przekąsem teściowa.

Co, fabryka dzieci z ciebie? Ile jeszcze zamierzasz ich narodzić? zadrwiła moja teściowa podczas ostatniej wizyty. Dzień dobry, pani Zofio, proszę nie być złośliwą odpowiedziała spokojnie Bożena. Paweł mi powiedział, że spodziewamy się kolejnego dziecka i to panią zdenerwowało? zapytała grzecznie.

Jasne, że tak! Po trzecim wnuku prosiłam was, żebyście już przestali się rozmnażać. Ale nie, nie słuchacie doświadczonej kobiety! Na Nowy Rok dałam ci przecież całą paczkę prezerwatyw, żebyście się wreszcie zaczęli zabezpieczać, a wy nadal swoje mruczała rozgoryczona.

Dobrze pamiętam, jak wręczyła mi tamtą ogromną paczkę opakowaną w błyszczący papier. Akurat świętowaliśmy urodziny najstarszego syna i wtedy teściowa delikatnie, a jakże dobitnie dała mi do zrozumienia, że czas już nam przystopować. Wiemy o tym, ale pewnych spraw natury się nie przeskoczy odparłam łagodnie.

Teraz to sobie żartujesz? Zobaczymy, jak sama poradzisz sobie z gromadką, bo ja ręki już nie przyłożę Wcale pani nie pomagała przerwał nagle sygnał zakończenia rozmowy. Nawet nie zdążyłam dokończyć.

Rzuciłam komórkę na łóżko, uśmiechnęłam się lekko i pogłaskałam brzuch, który jeszcze zupełnie nie wystawał. Spodziewaliśmy się czwartego dziecka i to właśnie o to miała największe pretensje pani Zofia. Szukałam w sobie zrozumienia, dlaczego aż tak ją to denerwuje.

Teściowa nigdy nie zajmowała się wnukami, nie wspierała też nas finansowo. Najwyżej raz na miesiąc wpadała z wizytą, a i to raczej przy okazji świąt czy imienin. Podaruje czasem drobiazg na urodziny, ale poza tym nie angażuje się w życie dzieci. Nie było mi z tym łatwo, ale nie narzekałam. Pieniędzy jej nie brakowało mogłaby kupić chociaż czekoladki czy książeczkę, ale najwyraźniej nie miała na to ochoty. Zawsze przez szacunek milczałam, nawet Pawłowi o tym nie wspominałam. Dla mnie najważniejsze było, że dzieci są zadbane, nakarmione i szczęśliwe.

Paweł dobrze zarabiał, a ja prowadziłam własną małą działalność w domu. Gdy zaczęło przynosić to sensowny dochód, zatrudniłam nianię dzieci mogły się swobodnie bawić i wychodzić na spacer, gdy pracowałam.

Tworzyliśmy dobrą rodzinę nic nam nie brakowało, ale za to jej gderanie psuło całą atmosferę. Od początku czułam, że nie przypadłam jej do gustu, a kiedy dzieci pojawiały się jedno po drugim, jej niechęć wzrosła.

Najbardziej wyraźnie sprzeciwiła się, gdy zaszłam w ciążę z trzecim dzieckiem. Wprost radziła mi usunięcie ciąży. Z czasem jednak przekonała się do wnuczki, serce jej zmiękło. Ledwo sytuacja się unormowała, a tu dowiedziała się o czwartej ciąży. Nie planowaliśmy tego tak szybko życie napisało własny scenariusz. Skoro Bóg dał dziecko, to i siły na wychowanie go też.

Niestety nasza szczęśliwa nowina zburzyła jej spokój. Jestem przekonana, że niepokoi się głównie o swoje własne finansowe sprawy Paweł bowiem często wspiera matkę, a ja nigdy nie protestowałam, byleby nie kosztem dzieci. Pomógł jej wyleczyć zęby, sfinansował wyjazd nad Bałtyk, zrobił remont w jej mieszkaniu przy ulicy Słowackiego.

Myślę sobie, że jeśli jej największym zmartwieniem są pieniądze, to z czasem będzie tylko trudniej wydatków przy czwórce dzieci przecież nie ubędzie, a sklepik może w końcu zamknąć.

Jakkolwiek by nie było, i tak nie powstrzyma nas żaden zakaz czy lamenty. Postanowiliśmy, że przyjmiemy to dziecko i wychowamy je najlepiej, jak potrafimy. Czasem tylko zadaję sobie pytanie, czy teściowa naprawdę powinna decydować o tym, ile dzieci możemy mieć? W końcu to nasze życie, nasze szczęście i nasza rodzina.

Rate article
Fajna Tajna
– Jak długo jeszcze zamierzasz rodzić? – zapytała mnie z przekąsem teściowa.