Ani grama magii Nowy Rok zbliżał się do Leny z prędkością ekspresu PKP – nie do zatrzymania i nieub…

Żadnej magii

Zbliżał się Sylwester nieubłagany i szybki jak pociąg ekspresowy z Warszawy do Krakowa.

Mnie, Pawłowi, aż brakowało tchu od tego tempa. Stałem w myślach na dworcu i wiedziałem: nie mam biletu, pewnie nic nie wypali, szczęście gdzieś przepadło, a o noworocznym nastroju nie było co marzyć.

I po co w ogóle zapraszałem gości? Kto chciałby witać Nowy Rok z takim pechowcem jak ja?

***

31 grudnia zaczął się od lokalnej katastrofy: moja pralka po dziesięciu latach służby postanowiła przejść na emeryturę, zalewając łazienkę wodą po brzegi.

Znalezienie hydraulika w sylwestrowe przedpołudnie to wyczyn! Straciłem przy tym mnóstwo nerwów i czasu, ale ostatecznie się udało. Uff miałem nadzieję, że to już koniec przykrości.

Ale gdzie tam

W południe mój rudzielec kot Felek, samozwańczy smakosz, zeżarł całą kiełbasę szykowaną na sałatkę jarzynową, zostawiając mi jedynie groszek i kiszone ogórki.

Mało mu było tego łakomstwa. Zamarzyło mu się zapolować na sikorkę, która przysiadła na uchylonym oknie

Wielki fikus runął z parapetu, zahaczył o choinkę i ukręcił na zawsze starą ukochaną lametę, którą naprawiałem co roku.

Rozbite skorupy donicy i bombek tych samych, które miałem jeszcze z dzieciństwa mięszały się z ziemią na podłodze

Omijałem łzy tylko cudem podczas sprzątania tego pobojowiska.

Potem padła karafka, przypalił się kurczak w piekarniku, a na koniec już gdy goście byli pod drzwiami odkryłem przerażony, że nie kupiłem żadnego ciasta. W panice zadzwoniłem do siostry.

Gosia, tragedia! Ciasta nie mam!

Spokojnie! odpowiedziała z zaraźliwym optymizmem. Stoję już pod blokiem. Schodź, wszystko kupimy.

Serio? Gdzie jesteś?

No mówię pod klatką.

Zbiegam na dół a tam widzę obraz Gosia przy aucie, moja najlepsza przyjaciółka Basia z ogromną siatą i ciotka Zosia z miską galarety w rękach.

Galareta? W takiej ilości?! jęknąłem.

Tak na wszelki wypadek! odparła poważnie ciotka, która zawsze lubiła doradzać, nawet jak nikt nie chciał słuchać. Wiem, jak wy teraz gotujecie. Cała noc przed nami! Sałatka jarzynowa chociaż jest?

Wzruszyłem ramionami z rezygnacją

Dziewczyny ruszyły po ciasto, a Basia dekorowała mieszkanie serpentynami, w które oczywiście zaplątał się Felek, wyglądając jak obcy przybysz.

Ratować kota zabrał się mąż Gosi Tomek. Wyskoczył wprost z pracy, i całe szczęście.

Felek nie protestował aż do momentu, gdy zobaczył mnie. Rzucił mi się w ramiona tak radośnie, że po ręce Tomka została krwista pamiątka.

Odpowiednią pomoc udzieliliśmy a Tomek z zapałem zaoferował pomoc w kuchni.

Sprowadzało się to do filozofowania, że sałatka to stan ducha, a nie lista składników, ale mnie i Gosi to całkowicie wystarczyło.

Paweł, co to za pudełko? zawołała z pokoju Basia. Szczęśliwego Nowego Roku napis z boku, a dodatkowa adnotacja Otworzyć po północy. Babcia Halina.

Przyszedłem zobaczyć.

O rany, zupełnie zapomniałem! Gosiula, babcia zostawiła! Przed wyjazdem powtarzała, żeby o drugiej w nocy otworzyć zapewniała niespodziankę.

Co tam jest? Gosia przyjrzała się z ciekawością. Zajrzyjmy!

Zdecydowanie zaprzeczyłem:

Oj nie! Babcia sprawdzi na pewno. Może tam jakaś kłódka jest, a zepsujemy całą zabawę. Poczekamy, jak kazała. Wytrzymajcie jeszcze chwilę.

Wszystkim udzieliła się ciekawość. Nawet ciotka Zosia siadła bliżej, bacznie przypatrując się pudełku.

***

Potem razem słuchaliśmy prezydenta w telewizji, piliśmy szampana, nie podejrzewając niczego, jedliśmy kocią jarzynową, było sporo śmiechu i przekomarzanek, aż wreszcie

Druga już? doprecyzowałem. No to czas podniosłem pudełko i z powagą ogłosiłem: niespodzianka od babci Haliny!

Jedyny mężczyzna otwiera padło na Tomka.

Tomek coś tam pogmerał i podniósł wieczko.

W środku, na poduszce waty, żadnych pieniędzy, żadnych zdjęć same zgrabnie zwinięte, przewiązane kolorowymi wstążkami karteczki. Na każdej imię.

Co to niby jest? zdziwił się Tomek.

Rozwinąłem pierwszą z napisem Paweł i przeczytałem na głos:

Pawełku, mój ukochany wnuczku. Coś znów dziś nie poszło? Pralka cię zawiodła? Kot zjadł sałatkę? Nic nie szkodzi! Pamiętaj: każda trudność to pretekst, żeby zamówić pizzę i puścić ulubiony serial. Ciasto można kupić rano. Najważniejsze, by być z tymi, którzy pomogą zjeść pizzę. Kocham cię najsilniej. Twoja babcia Halina.

Przez chwilę zapadła cisza, po której wszyscy wybuchnęli śmiechem.

Ja też śmiałem się tak, że łzy ciekły mi po policzkach.

Skąd ona Skąd to wszystko wie?!

To magia, szepnęła ciotka Zosia.

Teraz ja! wyciągnęła rękę Gosia.

Rozwinęła swoją karteczkę:

Gosieńko, kochana. Przestań się droczyć z Tomkiem o bzdury. Przytul go lepiej. Dobry z niego chłop, choć lubi filozofować. Jak znów zacznie się mądrzyć, po prostu go pocałuj. To najlepsza broń na facetową logikę. Ściskam was mocno.

Tomek poczerwieniał aż po uszy i natychmiast pocałował Gosię przy burzy oklasków.

Basia, rozwijając swoją karteczkę, śmiała się:

Basieńko, piękna dziewczyno. Szukaj miłości nie w pubach, tylko w bibliotece albo w warzywniaku za rogiem. Tam są normalni ludzie, tacy jak ty. Nie noszą tylko obcisłych spodni. I jeszcze: przestań farbować włosy na fioletowo. Naturalny kolor jest najładniejszy!

Skąd ona wie o włosach?! wykrzyknęła Basia. Farbowałam je dwa dni temu!

Na koniec ciotka Zosia drżąc, otworzyła swoją karteczkę jak tajny szyfr.

Zosiu, kochana. Wiem, że jesteś najmądrzejsza i wszystko wiesz najlepiej. Ale mam sekret: czasem zamiast dobrych rad lepiej po prostu ugryźć się w język i zjeść kawałek ciasta. Przytulam cię mocno.

Ciotka Zosia poczerwieniała, zamruczała coś cicho, ukroiła sobie wielki kawałek ciasta i zamilkła. Pierwszy raz od lat nie padła żadna rada z jej ust przez cały wieczór.

Śmiechom i żartom nie było końca aż do świtu.

Dziewczyny zadzwoniły do babci Haliny na wideo. Siedziała w swoim fotelu w Gdyni i uśmiechała się szeroko:

Kochani moi! Cieszę się, że niespodzianka się udała! Żadnej magii! Po prostu dobrze was znam i bardzo kocham!

Następnego ranka, sprzątając resztki zabawy, zebrałem wszystkie karteczki do ozdobnego słoika i postawiłem w widocznym miejscu. To nie były zwykłe życzenia. To przepis na szczęście od babci: nie bój się chaosu, śmiej się z niepowodzeń, doceniaj bliskich i jedz to, co lubisz, tylko z umiarem. Najważniejsze, to wiedzieć, że gdzieś jest ktoś, kto cię kocha i rozumie. Zawsze.

Zrozumiałem, że magia Nowego Roku jest blisko tu i teraz, wśród zwyczajnych ludzi i zwyczajnych spraw.

Rate article
Fajna Tajna
Ani grama magii Nowy Rok zbliżał się do Leny z prędkością ekspresu PKP – nie do zatrzymania i nieub…