Mówi się, że mężczyźni najbardziej cenią u kobiet wygląd. Czyli, że ta idealna Polka powinna być wysoka, o nogach jak kolumny w Pałacu Kultury, blond włosy, uśmiech od ucha do ucha i wiecznie radosna. Ale czy naprawdę tak jest? Oczywiście, na początku każdy spojrzy na twarz, ale pewnie nie jest to najważniejsze.
Miałem kiedyś kolegę, nazywał się Marek. Pracowaliśmy razem w jednej firmie w Warszawie. Pewnego dnia do naszego biura przyszła nowa pracownica. Wyglądała jak polska wersja Joanny Krupy. Nogi długie jak droga ekspresowa S8, śnieżnobiały uśmiech, figura jak z reklamy jogurtów. Marek natychmiast się nią zachwycił.
Wkrótce dało się wyczuć, że ona też nie jest wobec niego obojętna. Pewnego razu przyszła do pracy z ogromną torbą. Oczywiście Marek zaoferował, że pomoże jej zanieść ją do domu. Ona się zgodziła, a Marek już sobie wyobrażał, jaki to jest szczęściarz. Jednak godzinę po pracy zadzwonił do mnie w totalnej panice.
Okazało się, że gdy wszedł do mieszkania tej prawie-modelki, przeżył szok godny filmów Barei. W powietrzu unosił się zapach, jakby tam zdechł karp na Wielkanoc. Śmieci zalegały chyba od Bożego Narodzenia. Wszędzie rozrzucone rzeczy, spleśniałe jedzenie na podłodze i nawet w łóżku. Na stole raczkowały sobie spokojnie larwy.
Marek o mało nie puścił pawia na dywan. Dla niej to jednak była całkiem normalna sytuacja. Po tym wszystkim stwierdził, że przestał wierzyć w piękno zewnętrzne. Najważniejsze u kobiety według niego to porządek i trochę ogarnięcia w domu.



