Rodzinna żona – czyli jak wytrwać przez lata z jedną kobietą. Jaki jest sekret szczęśliwego małżeńst…

RODZONA ŻONA

Powiedz mi, jak ci się udaje tyle lat być z jedną żoną? Jaki jest sekret? mój brat Michał zadawał mi to pytanie za każdym razem, gdy wpadał z wizytą.
Miłość i nieskończona cierpliwość. Oto cała tajemnica powtarzałem bez zmiany.
To chyba nie dla mnie. Ja kocham wszystkie kobiety. Każda to enigma. Z przeczytaną książką nie chcę mieszkać śmiał się Michał, kręcąc głową.

Mój młodszy brat, Paweł, ożenił się mając zaledwie osiemnaście lat. Jego wybranka, Jagoda, była o dziesięć lat starsza. Drobna, łagodna Jagoda, zakochała się w Pawle na śmierć i życie. Paweł raczej się nią bawił. Jagoda zamieszkała w jego zatłoczonym domu, gdzie poza nimi rezydowało jeszcze siedmiu krewnych. Urodziła synka, Antka. Była przekonana, że w końcu szczęście złapała za ogon. Dostała z Pawłem mały pokoik.

Jagoda miała ukochaną kolekcję porcelanowych figurek, którą trzymała i pielęgnowała bardziej niż własne serce. Dziesięć unikalnych porcelanek lśniło na kredensie. Wszyscy wiedzieli, ile dla niej znaczyły. Często cicho oglądała je z bliska, jakby wypatrując w nich własne myśli.

Wtedy sam szukałem towarzyszki na życie, wśród dziewcząt o imionach takich jak Elżbieta czy Urszula, chciałem tę jedyną. I udało się już pół wieku razem z Ireną. Ale Paweł i Jagoda przeżyli razem ledwie dziesięć lat. I niewiele miała Jagoda czym się szczycić w tym związku. Była dobrą, uległą żoną, wciąż z pokorą i oddaniem zajmowała się Antkiem i domem. Tyle że czegoś Pawłowi ciągle brakowało.

Pewnego wieczoru Paweł wpadł podchmielony. Coś mu w Jagodzie nie odpowiadało. Zaczepiał, żartował grubiańsko, szarpał za ręce. Jagoda, przewidując burzę, uciekła z dzieckiem na podwórko. Po chwili usłyszała przeraźliwy huk szklanki i resztki porcelanek roztrzaskały się na podłodze. Wbiegła do swojej klitki i zobaczyła gruzy ukochanej kolekcji. Ocalała tylko jedna figurka. Jagoda ją chwyciła, przytuliła i pocałowała. Ani słowa nie rzekła Pawłowi. Ale jej oczach błyszczały łzy.

Od tego momentu wyrósł mur między nimi. Jagoda wciąż wypełniała domowe obowiązki, była przykładna, lecz zgasła, zniknęło to dawne ciepło.

Paweł częściej zaglądał do kieliszka. Pojawiły się wokół niego obce, krzykliwe kobiety i szemrani znajomi. Jagoda widziała i milczała, zamykała się w sobie coraz bardziej. Paweł coraz rzadziej pojawiał się w domu. W końcu uznali, że nic już ich nie łączy. Rozeszli się cicho, bez awantur i wyrzutów. Jagoda zabrała syna i pojechała do rodzinnego Torunia. Ostatnia ocalała figurka została na kredensie pamiątka po niej samej.

Paweł nie spoważniał. Wiódł życie pełne rozrywek, szybko się zakochiwał, jeszcze szybciej rozstawał. Trzykrotnie żenił się i rozwodził. Uwielbiał czerwone wino i życie na krawędzi. A przecież był szanowanym ekonomistą na Uniwersytecie Warszawskim, doradzał w innych miastach, napisał podręcznik do ekonomii wróżono mu świetlaną przyszłość. Ale alkohol i nieuporządkowane życie przekreśliły wszystko.

Gdy rodzina uznała, że Paweł się opamiętał i spoważniał, my wszyscy odetchnęliśmy. Zorganizował kameralny ślub z oszałamiającą kobietą. Jego wybranka miała siedemnastoletniego syna, Dawida. Szybko stało się oczywiste, że Paweł i Dawid nie znajdą wspólnego języka. Po pięciu latach, kiedy awantury narastały, rozstali się był o krok od tragedii.

Później przewijały się przez życie Pawła jeszcze Basia, Teresa, Dorota Wszystkie były tą jedyną i z każdą chciał się zestarzeć. Ale los sądził inaczej. Paweł w wieku pięćdziesięciu trzech lat ciężko zachorował. Został sam, kobiety zniknęły bez śladu. Opiekowałem się nim wraz z siostrami.

Szymon, pod łóżkiem mam walizkę. Podaj mi ją… mówił z trudem.

Zajrzałem pod łóżko, pojawiła się stara, zakurzona walizka. Otworzyłem ją i zaniemówiłem. Cała pełna była porcelanowych figurek, każdy owinięty starannie w chusteczki.

Zbierałem je dla Jagody. Nie mogę zapomnieć tego niemego wyrzutu w jej oczach, kiedy tamte potłukłem Ale się ze mną nacierpiała. Pamiętasz, jak jeździłem po Polsce na delegacje? Kupowałem figurki wszędzie, gdzie się dało. Walizka ma podwójne dno. Są tam złotówki to moje oszczędności. Oddaj to wszystko Jagodzie. Niech mi wybaczy. Już nie zdążę Szymon, obiecaj, że jej to wszystko przekażesz odwrócił się do ściany.

Dobrze, Pawle, obiecuję głos mi się załamał. Wiedziałem, że odchodzi na zawsze.

Kopertę z adresem Jagody mam pod poduszką wyszeptał. Nie zdążył już spojrzeć mi w oczy.

Jagoda nadal mieszkała w Toruniu. Antek chorował na jakąś dziwną chorobę, lekarze byli bezradni. Radzili próbować szczęścia za granicą. Dowiedziałem się o tym z listu Jagody, który leżał pod poduszką Pawła. Widać, nie przerywali korespondencji. Pisała tylko Jagoda, Paweł nigdy nie odpowiadał.

Po pogrzebie brata miałem tylko jedno do zrobienia. Jadąc przez pół Polskę, dotarłem do Jagody. Spotkaliśmy się na peronie jakiejś zapomnianej przez czas stacji.

Gdy mnie zobaczyła, uśmiechnęła się szeroko, przytuliła mocno:
Szymon, jesteście z Pawłem jak dwie krople wody!

Wręczyłem jej walizkę, powiedziałem to, co przekazać miałem:
Jagoda, wybacz Pawłowi. W środku są twoje figurki i trochę pieniędzy od Pawła. Zajrzyj w domu. Pamiętaj, byłaś dla niego prawdziwą żoną.

Pożegnaliśmy się na zawsze.

Otrzymałem później od niej tylko jeden list:

Szymonie, dziękuję wam z Pawłem za wszystko. Jestem wdzięczna Bogu za to, że Paweł był moim mężem. Porcelanowe figurki udało nam się sprzedać znalazł się koneser. Nie mogłam już na nie patrzeć, każda z nich przeszła przez ręce mojego Pawła Za uzyskane pieniądze 70 tysięcy złotych wyjechaliśmy z Antkiem do Kanady; moja siostra od dawna zapraszała. Nic mnie tu już nie trzymało. Została tylko nadzieja, że Paweł zadzwoni. Nie zadzwonił Ale jestem szczęśliwa, że choć przez chwilę byłam dla niego tą jedyną. Antek jest zdrowy, dobrze się tu czuje. Żegnaj.

Adresu zwrotnego nie było.

Rate article
Fajna Tajna
Rodzinna żona – czyli jak wytrwać przez lata z jedną kobietą. Jaki jest sekret szczęśliwego małżeńst…