Poznałam mojego męża na jego własnym weselu

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć historię, która przydarzyła mi się jakiś czas temu w Warszawie. Pracowałam wtedy w jednym z wydawnictw już jakieś cztery miesiące, gdy Monika, z którą od razu złapałam świetny kontakt, zaprosiła mnie na swoje wesele. Jej przyszłego męża w ogóle wcześniej nie znałam, ale nie wahałam się, bo nowa sukienka aż prosiła się o wyjście! Oprócz mnie, Monika zaprosiła kilku naszych wspólnych znajomych z pracy, więc na imprezę szliśmy już w ekipie.

Tamtego dnia trochę się spóźniliśmy i weszliśmy do sali, gdy wszyscy goście już siedzieli przy stołach. Po cichu przemknęliśmy do środka, a ja od razu byłam pod wrażeniem ponad setka ludzi, pięknie przystrojona sala, stoły uginające się od pierogów, sałatek, żurku i tradycyjnych ciast. Jednak to nawet nie to mnie tak rozkojarzyło Kiedy zobaczyłam narzeczonego Moniki, dosłownie zaparło mi dech. Totalny grom z jasnego nieba! Najbardziej zszokowało mnie to, że on czuł dokładnie to samo. Przez cały wieczór miałam w głowie zamęt, policzki miałam gorące, a serce jakby chciało wyskoczyć mi z piersi. O jedzeniu i piciu mogłam zapomnieć.

W pewnym momencie stwierdziłam, że nie wytrzymam musiałam uciec. Postanowiłam po prostu wrócić do domu i spróbować jakoś ochłonąć, może się wypłakać pod kołdrą. Następnego dnia, kiedy wychodziłam z pracy na Foksal, nagle znów go zobaczyłam. Stał przy wejściu, czekał na mnie. Jego świeżo upieczona żona była wtedy na urlopie, więc go akurat w biurze nie było.

Podszedł do mnie bez słowa, po prostu chwycił mnie za rękę i zaprowadził do swojej Skody. Nawet nic nie komentowaliśmy po prostu zaczął mnie całować, a ja nie miałam siły, ani ochoty z tym walczyć. Całowaliśmy się i gadaliśmy przez kilka godzin bez przerwy, aż w końcu pojechaliśmy do mnie. No i tam wszystko się wydarzyło. Obiecał mi, że rozwiedzie się z Moniką i ożeni się ze mną. I tak też się stało wrócił do domu porozmawiać z żoną, potem się spakował i przyjechał do mnie. Nigdy nie wypytywałam go, o czym wtedy z nią rozmawiali.

Wkrótce potem pobraliśmy się, kupiliśmy mieszkanie na Woli i od ponad trzech lat jesteśmy razem. Oczywiście, pracę rzuciłam praktycznie od razu. Nawet nie chcę myśleć, ile razy ktoś mnie wtedy przeklinał! Monika pracowała w wydawnictwie od lat, ja byłam nowa, więc wszyscy bardziej jej współczuli. Nie mam pojęcia, jak jej teraz się układa, bo nigdy tych tematów z mężem nie poruszamy.

Stwierdziliśmy z mężem, że zaczynamy wszystko od nowa, z czystą kartą. Jestem szczęśliwa jak nigdy! Wszyscy wróżyli nam szybki koniec, a my ciągle razem, każdego dnia zakochani jak na początku. Przez to wszystko nauczyłam się, że zawsze warto walczyć o własne szczęście!

Rate article
Fajna Tajna
Poznałam mojego męża na jego własnym weselu