– Mietku, nie chcę cię zranić ani skrzywdzić, kochanie… – Nie jestem dla ciebie miły!

Staszek siedział na parapecie i patrzył przez okno, czekając na tatę. Minęły już dwa długie lata, odkąd mama ich zostawiła. Tata, raz mówił smutnym głosem: Znalazła sobie nową rodzinę. Dlaczego odeszła od syna? Nikt nie wie. Dla Staszka to było niepojęte. Z czasem zaczął ją coraz mniej pamiętać.

Ojciec starał się być dla syna wszystkim. Staszek miał już dziesięć lat. To prawie dorosły chłopak, z nim nie ma co owijać w bawełnę. Tata nauczył go zmywać naczynia, odkładać rzeczy na półki, nie bawił się już zabawkami. Czuł się już taki dorosły. Tylko samotność go gryzła. Tęsknił bardzo za psem. Ale tata nie chciał się zgodzić.

Kto będzie się nim opiekował? Ja pracuję cały czas, ty się uczysz, jeszcze jesteś za młody.

Zamiast psa, tata któregoś dnia przyprowadził do domu kobietę. Miała na imię Grażyna. Zamieszkała z nimi. Staszek postanowił z nią nie rozmawiać. Uznał, że jest zbędna. Ale tata zaczął nazywać ją swoją żoną, chciał, by Staszek miał znów mamę.

Nie potrzebuję jej! odpowiedział Staszek bez namysłu. I wrócił na swoje miejsce przy oknie. Tak żyli. Widział, jak tata cieszył się z Grażyną, byli dla siebie mili, śmiali się, przytulali. A Staszek cały czas był zły.

Tato, chcę żeby ona odeszła.
Staszek, ale tak się nie da. Ciężko nam żyć bez kobiety bez żony i matki.

Nadeszły cieplejsze dni. Staszek biegał z kolegami po podwórku. Nowi przyjaciele zaczęli mu mówić, że tata i nowa mama mogą go oddać do domu dziecka.

Staszek się przestraszył. Przecież czemu nie mieliby go oddać? Urodzą sobie nowe dziecko, a on będzie tylko przeszkadzać. Postanowił przygotować się na taką sytuację wcześniej.

Pewnego dnia usłyszał urywek rozmowy: Jemu będzie tam dobrze, powinniśmy go wysłać.

To już był koniec dla Staszka. Całą noc nie zmrużył oka, a rano postanowił pozbyć się Grażyny. Przecież wszystko psuje. Zaczął robić na złość przesolił jej herbatę, włączył gaz pod pustą patelnią. Był nieznośny. Grażyna szybko domyśliła się, kto z tym stoi. Zaprosiła go na rozmowę.

Staszek, musimy pogadać. Jesteś zły.
Nie jestem na nic zły! wykręcał się Staszek.
Ja nie chcę ci robić krzywdy, kochanie… zaczęła Grażyna.
Nie mów do mnie kochanie!

Wynajęliśmy dla ciebie domek na Mazurach na lato. Chcieliśmy zrobić ci niespodziankę, ale chyba czas powiedzieć prawdę. Tata znalazł ci psa i dziś jedziemy go odebrać. Możesz z nami jechać.

Naprawdę? Staszek nie mógł uwierzyć, aż oczy mu się zaświeciły. Przytulił Grażynę najmocniej jak potrafił.

Grażyna była bliska łez, pogłaskała go po głowie:
No już, ciesz się, będzie dobrze, nie trzeba płakać.

Kiedy tata wrócił z pracy, wszyscy razem pojechali po szczeniaka. Staszek już nie patrzył na Grażynę jak na wroga. Pogodzili się. Piesek zasnął w ramionach chłopaka. Wszyscy byli szczęśliwi.

Rate article
Fajna Tajna
– Mietku, nie chcę cię zranić ani skrzywdzić, kochanie… – Nie jestem dla ciebie miły!