Mąż i ja pokłóciliśmy się poważnie o organizowanie imprez piżamowych.

Ja i mój mąż jesteśmy razem już od dziesięciu lat, z czego sześć jesteśmy oficjalnie małżeństwem. W tym czasie dwa razy zostaliśmy rodzicami nasz starszy syn ma 9 lat, a najmłodszy syn ma dopiero pięć miesięcy.

Mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu, które odziedziczyłam po mojej babci. To stara kamienica, ale przynajmniej jest nasza.

Niedługo nasz syn będzie miał urodziny. Postanowiliśmy zorganizować przyjęcie w domu, bo ostatnio nie mamy zbyt wielu pieniędzy. Wtedy pojawił się problem. Moja rodzina nie może przyjechać, ale za to rodzina męża zapowiedziała się cała, i do tego zamierzają zostać u nas na noc. Gdzie ja ich wszystkich położę?

Nie jestem przyzwyczajona do takich gości. Dla mnie normalne są odwiedziny na kilka godzin, nie nocowanie. Jeśli tak bardzo chcą zostać w Krakowie, hotel jest otwarty całą dobę.

Pokłóciliśmy się przez to, doszło nawet do tego, że postanowiliśmy przez jakiś czas mieszkać osobno. Dlaczego jestem aż tak uparta? Po pierwsze, teściowie nie należą do najczyściejszych osób kąpią się raz w tygodniu. Wyobrażasz sobie, jaki zapach będzie w mieszkaniu, jeśli spędzą u nas noc? Przecież mamy małe dzieci! Poza tym, dlaczego mieliby zostawać na noc, skoro mieszkają niedaleko? Czy mam rację?

Mąż twierdzi, że beze mnie sobie nie poradzi. Cóż, życie pokaże…

Rate article
Fajna Tajna
Mąż i ja pokłóciliśmy się poważnie o organizowanie imprez piżamowych.