16 marca 2012
Natalia była na ostatnim roku studiów, kiedy zaszła w ciążę. Nie powiedziała mi o tym od razu, dowiedziałem się dopiero, gdy już była w piątym miesiącu. Dlaczego nic nie mówiłaś? zapytałem. Wiedziałaś przecież, że według moich zasad, nie powinniśmy mieć dzieci przed ukończeniem studiów, jak już staniemy na własnych nogach. Nie przejmuj się, zawsze powtarzałam, że nauka to nie dla mnie. Marzy mi się duża rodzina, odpowiedziała Natalia. Tyle emocji naraz mnie ogarnęło, że rzuciłem w jej stronę książką, którą trzymałem w ręce. Poradzimy sobie, zamieszkamy w mieszkaniu twojej babci, a ona pomoże nam przy dziecku, mówiła dalej ciężarna Natalia. Potem pomyślimy o kolejnym. Ale najpierw ślub, najszybciej, jak się da!
Słyszysz siebie? Przez cały ten czas udawałaś taką miłą dziewczynę! Nie wytrzymałem i zacząłem pakować walizkę. Dlaczego mnie zostawiasz? Musisz się ze mną ożenić! Jeśli odejdziesz, ośmieszę cię na całym uniwersytecie! usłyszałem za plecami. Nie zamierzam mieszkać w tym mieszkaniu z tobą. Pożyj tu sam przez miesiąc, potem rób, co chcesz! Jak urodzi się dziecko, zrobimy test, a ja będę płacił alimenty!
Dziesięć lat później pracowałem w biurze. Szef działu, pan Nowak, dowiedział się, że mam syna. Franku, masz jakiś kontakt z synem? zapytał. Właściwie… nie znam go, odpowiedziałem szczerze.
Gdy zostałem poproszony o poprowadzenie zajęć dla studentów, postanowiłem opowiedzieć im tę historię o tym, jak dziewczyna mnie oszukała. Czyli zostawiłeś ją z dzieckiem samą? ktoś z sali zapytał. Nie zostawiłem! Pomagałem jej finansowo, oburzyłem się. A ona twierdzi, że dostała od ciebie zaledwie parę złotych, dopowiedział ktoś. Tak, i jeszcze pobiłem własnego syna, dodał sarkastycznie pan Nowak.
Byłem wściekły, bo ostrzegałem Natalię, żeby nie podejmowała takich decyzji sama. Teraz, zgodnie z oficjalną wysokością zarobków, postanowiłem płacić alimenty ściśle według wyroku sądowego. Wyszło nawet mniej, niż płaciłem przedtem. Natalia od roku była już żoną innego, a jej dziecko, moim zdaniem, wyrosło na tak samo niesforne, jak ona sama.
Na końcu tej historii pozostaje mi jedno nie można uciec od odpowiedzialności, ale nie warto też pozwalać innym podejmować istotnych decyzji za nas. To doświadczenie nauczyło mnie, że szczerość i wzajemny szacunek w relacjach są ważniejsze niż chwilowe emocje.



