Jak mój mąż potajemnie utrzymywał swoją mamusię, a ja nie miałam za co kupić córce ubrania – histori…

Jak mój mąż w tajemnicy utrzymywał matkę, a ja nie miałem w co ubrać dziecka

Ja i moja żona ledwo wiążemy koniec z końcem staramy się żyć, jak umiemy najlepiej. Oboje pracujemy, ale nasze pensje są skromne. Powiedziałbym wręcz, że bardzo niskie. Wychowujemy też czteroletnią córkę. Każdy, kto żyje w Polsce, wie, jak kosztowne jest utrzymanie małego dziecka i jak trudno jest przetrwać za małe pieniądze.

Na domiar złego żona postanowiła pomagać swojej matce w opłatach za mieszkanie. My sami ledwie wiemy, za co przeżyć do pierwszego, a tu jeszcze pieniądze dla teściowej. Teściowa to zdrowa kobieta, bez problemu mogłaby dorabiać chociaż na pół etatu. Sam bym to zrobił, gdyby nie córka, bo ktoś musi się nią zająć po przedszkolu. Tyle razy prosiłem teściową, żeby popilnowała wnuczki, ale ona zawsze odmawia, zasłaniając się tym, że nie ma zdrowia ani siły. Opowiada, że bardzo słaba jest.

A potem dowiedziałem się, że teściowa wyjechała na urlop i to wcale nie tani. O jej wyjeździe dowiedziałem się od żony, która po prostu oznajmiła, że pod nieobecność matki będzie potrzeba, żebym pojechał na drugi koniec Krakowa i podlewał jej kwiatki. Byłem w szoku. Zamiast marnować czas i pieniądze na dojazd do jej kwiatków, mógłbym podjąć dodatkową robotę i przynieść coś do domu.

Ale jeszcze bardziej zdziwiło mnie coś innego. Ostatnio teściowa zaczęła żyć jak dama. Nowe torebki, kreacje z eleganckich sklepów, a do tego manikiur i fryzjer. Wciąż zachodziłem w głowę, skąd ona bierze na to pieniądze. Przecież żona ciągle powtarzała, że mamusia ledwo wiąże koniec z końcem i nie ma za co zapłacić za mieszkanie, a tu takie życie. Nawet zaczęło mi przychodzić do głowy, że może znalazła jakiegoś hojnego adoratora.

Pewnego dnia zauważyłem, że żona zaczęła nosić tę samą, ciężką torbę codziennie. Gdy była w łazience, zajrzałem do środka znalazłem w niej elektronikę. Jeden z laptopów poznałem od razu to sprzęt mojego kolegi. Następnego dnia, będąc w pracy, kolega powiedział mi, że żona dorabia na boku naprawia sprzęt, komputer za komputerem.

I wszystko jasne! Skąd się biorą dodatkowe pieniądze! Kiedy zapytałem wprost, czy całość oddaje matce, żona potwierdziła bez zawahania.
To są moje pieniądze, mam prawo je wydać, na co chcę usłyszałem spokojnie.

A ja, zamiast kupić ubrania córce czy sobie, muszę zszywać znowu te same skarpetki, a żona wysyła matkę do luksusowych sanatoriów, ubiera ją jak księżniczkę.

Nie wytrzymałem. Skoro tak kocha swoją matkę, niech się nią zajmuje do woli. Skoro uważa, że to sprawiedliwe, niech jej pieniądze dalej finansują jej wygodne życie. Ja mogę zadbać o siebie i naszą córkę sam.

Czy to nie jest sprawiedliwe?

Rate article
Fajna Tajna
Jak mój mąż potajemnie utrzymywał swoją mamusię, a ja nie miałam za co kupić córce ubrania – histori…