Mam już dość słuchania jej opowieści o jej rodzinie!
Jest naszą sąsiadką, możesz przecież posłuchać? zapytał mój mąż.
Ciągle powtarza to samo.
Jestem spokojnym człowiekiem, ale gdy chodzi o naszą sąsiadkę, Justynę, kończy się moja cierpliwość. Mój mąż, Michał, nie mógł tego zrozumieć. A kiedyś byliśmy nawet razem na grillu, bo Justyna bywała przyjazna. Justyna była ode mnie starsza o piętnaście lat. Po śmierci jej rodziców, wraz z dwiema siostrami odziedziczyła dom w Lublinie. Wszystko zapowiadało się dobrze zdecydowały, że sprzedadzą dom i podzielą się pieniędzmi po równo. Ale oczywiście nie obyło się bez konfliktów.
Nie znałem wszystkich szczegółów, ale babcia opowiadała mi, że Justyna poprosiła siostry, by mogła zostać w domu, bo miała poważne problemy i obiecała, że odda pieniądze, gdy tylko się jej sytuacja poprawi. Siostry się zgodziły i zrezygnowały oficjalnie z części spadku. Co było dalej, nie wiem dokładnie. Przeczuwam jednak, że Justyna do dziś im nie zapłaciła.
Przychodziła do mnie regularnie, narzekała na swoje siostry:
Zupełnie o mnie zapomniały. Nie dzwonią, nie piszą, nie odzywają się. Dla nich liczy się tylko kasa.
No właśnie Obiecałaś, że oddasz, więc oczywiście myślą o pieniądzach Ale według niej to wszyscy zawsze źli, a ona jedyna dobra.
No, chciałam się do nich odezwać ciągnęła bo nie mam już pieniędzy na utrzymanie domu, powinny się dołożyć, to przecież też ich dom, prawda?
Przecież zrezygnowały
I co z tego? Mimo wszystko to też ich miejsce! W tym domu dorastały, to dom ich ojca. Jak ich to nie obchodzi?!
Może poczuły się dotknięte, bo nie oddałaś pieniędzy, choć obiecałaś? nieśmiało wtrąciłem.
Po pierwsze, one same na to przystały, nikt ich nie zmuszał. Po drugie, miałam oddać, gdy tylko będę miała z czego. Ciągle nie mam. Przecież głupio by było sprzedać dom tylko po to, żeby im oddać kasę. Gdzie bym miała wtedy mieszkać? Oczywiście nikogo to nie obchodzi, tylko pieniądze.
Spojrzałem na Michała. Siedział jak zwykle, patrząc znacząco, już zrozumiał. Od tamtej pory nie pytał mnie więcej, dlaczego nie cieszę się na wizyty Justyny.
Dzięki tej sytuacji zrozumiałem jedno czasem trzeba odciąć się od cudzych dramatów, żeby chronić własny spokój.



