Zofia była na ostatnim roku studiów, kiedy zaszła w ciążę. Nie powiedziała od razu swojemu chłopakowi o tej radosnej nowinie, a on dowiedział się dopiero, gdy była już w piątym miesiącu. Dlaczego to ukrywałaś? Przecież znasz moje zasady, według których powinniśmy mieć dzieci dopiero po skończeniu studiów, kiedy będziemy już na swoim powiedział Michał. W porządku, zawsze mówiłam, że nauka nie jest dla mnie, marzę o dużej rodzinie odpowiedziała Zofia. Michał był tak rozgniewany, że rzucił w nią książką, którą trzymał w ręce. Poradzimy sobie, zamieszkamy w mieszkaniu twojej babci, a babcia pomoże nam przy dzieciach przekonywała Zofia. A później będziemy mieli następne. Ale najpierw ślub, jak najszybciej.
Czy ty siebie słyszysz? Udawałaś cały ten czas taką miłą i rozsądną Michał zaczął pakować swoje rzeczy do walizki. Dlaczego mnie zostawiasz? Musisz się ze mną ożenić! Jeśli odejdziesz, zrobię ci wstyd na całym uniwersytecie! Nie będę tu z tobą mieszkał. Zostań sobie sama przez miesiąc i rób, co chcesz! Kiedy urodzi się dziecko, zrobimy test, będę płacił alimenty!.
Dziesięć lat później Michał pracował w biurze. Kierownik działu dowiedział się, że Michał ma syna. Michał, czy masz kontakt z synem? zapytał szef. Nie, właściwie w ogóle go nie znam odpowiedział Michał.
Michał postanowił opowiedzieć studentom historię o tym, jak został oszukany przez dziewczynę. Czyli zostawiłeś ją samą z dzieckiem? usłyszał pytanie. Nie, nie zostawiłem. Wspierałem ją finansowo oburzył się Michał. Ona mówi, że ledwie coś dałeś. Mówi, że nawet biłem chłopca wtrącił szef.
Michała zalała wściekłość, bo przecież ostrzegał ją przed konsekwencjami. Tym razem, wyliczając alimenty na podstawie oficjalnych zarobków, zdecydował, że będzie płacić tylko tyle, ile wynika z przepisów. Okazało się, że to mniej niż płacił wcześniej. Zofia od roku była mężatką, chociaż według Michała, ich syn wyrósł na wyjątkowego łobuziaka zupełnie jak matka.



