Dyrektor uścisnął mu dłonie i powiedział: „Co mogę zrobić? Rodzice tych łobuzów pomagali przy remoncie szkoły”

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć Justyna i Michał to przyjaciele od przedszkola, wyobraź sobie. Mieszkają drzwi w drzwi w jednym bloku na warszawskim Mokotowie, więc rodzice od początku zdecydowali, że pójdą do tej samej podstawówki i trafią do jednej klasy. Rodzice nawet poprosili wychowawczynię, żeby zawsze sadzała ich razem wiadomo, w klasie dużo chłopaków, więc Michał miał teoretycznie chronić Justynę, gdyby ktoś jej dokuczał. Dzieciaki były mega szczęśliwe, szkoła szła im lekko, zero problemów.

Ale wszystko się zmieniło w trzeciej klasie. Mama Justyny zauważyła, że jej córka jest jakaś inna onieśmielona, ciągle przestraszona, nawet nie chciała rano wstawać do szkoły. Któregoś dnia poprosiła ją, żeby przeniosła ją do innej szkoły. To była dla niej totalna niespodzianka, więc od razu zadzwoniła do mamy Michała. Okazało się, że tam też coś jest nie tak.

Michał, podobnie jak Justyna, też zaczął prosić o zmianę szkoły. Po lekcjach mama Michała zobaczyła, że syn ma siniaki na rękach, na nogach. Umówiły się więc obie, że pójdą razem do szkoły i zapytają, co się dzieje.

Wychowawczyni zaczęła się tłumaczyć, że w szkole wszystko jest w porządku, może to poza szkołą dzieci się pokłóciły i poszarpały. Ale właśnie wtedy do klasy wparowała cała gromada dzieci, wrzeszcząc na cały głos. Mamy rozejrzały się zdezorientowane i widzą: paru chłopaków ciągnie Michała za bluzy, inni szarpią Justynę kawałek dalej.

Obie mamy od razu ruszyły, żeby ich obronić, ale nikt nawet na nie nie zwracał uwagi. Wychowawczyni próbowała zapanować nad sytuacją, krzyczała, nawoływała do ciszy. W końcu jedna z dziewczynek pobiegła po dyrektorkę. Dopiero gdy się pojawiła, grupa się uspokoiła.

Mamy Justyny i Michała powiedziały, że tak tego nie zostawią. Albo przyprowadzą rodziców tych łobuzów do szkoły, albo pójdą na policję i złożą zawiadomienie o pobiciu. Dyrektorka próbowała je uspokoić i zapewniła, że nazajutrz po lekcjach zaprosi rodziców tych chłopaków i będzie przy tym obecna.

Odprowadzając je do wyjścia, dyrektorka wyznała, że to dzieci bardzo zamożnych ludzi. Nikogo nie słuchają, na lekcjach przerywają nauczycielom, zaczepiają inne dzieci. Rodzice byli już wielokrotnie wzywani, ale sami nie są lepsi od swoich pociech, zero kultury i szacunku.

Następnego dnia mamy pojawiły się w wyznaczonym czasie. Rodzice tych łobuzów już tam byli. Wychowawczyni ostrzegła, że są trudni w rozmowie. I faktycznie wrzaski, wyzwiska, bronili swoje dzieci jak lwy, ale nie chcieli słuchać ani słowa o zachowaniu na lekcjach. Z nauczycielką rozmawiali kompletnie bez szacunku. Dopiero dyrektorce udało się trochę ich uciszyć, ale nie potrwało to długo.

Cała rozmowa skończyła się na niczym. Rodzice awanturników po prostu wyszli, rzucając na odchodne, żeby nie robić z tego afery o byle co. Dyrektorka tylko westchnęła z rezygnacją. Co można zrobić? Ci rodzice sponsorowali remont szkoły, nie mogę im kazać zabrać dzieci.

W domu dzieci opowiedziały, że tamci chłopcy prześladują całą klasę. Kto się rozdzieli albo wyjdzie sam na korytarz, od razu jest celem bójek i wyśmiewania. Michał i Justyna dostali, bo trzymali się razem, a tym łobuzom to się bardzo nie podobało. Obie mamy zdecydowały się przenieść swoje dzieci do innej szkoły. Dyrektorka, nie mogąc wytrzymać z chamstwem i agresją niektórych dzieci i brakiem współpracy ich rodziców, odeszła z pracy.

Rate article
Fajna Tajna
Dyrektor uścisnął mu dłonie i powiedział: „Co mogę zrobić? Rodzice tych łobuzów pomagali przy remoncie szkoły”