Żona i teść Karina tylko udawała, że pragnie poznać rodziców Wadima. Po co jej oni właściwie? Przec…

Żona i ojciec

Kinga tylko udawała, że marzy o spotkaniu z rodzicami Arka. Po co jej oni, zastanawiała się? Przecież nie zamierza z nimi mieszkać, a od jego ojca, choć ponoć dobrze sobie radzi finansowo, oprócz kłopotów i wątpliwości niczego więcej się nie wyciągnie.

No ale skoro już zdecydowała się za mąż wyjść, to trzeba grać do końca.

Kinga się wystroiła, ale bez przesady chciała zrobić wrażenie zwykłej, miłej dziewczyny.

Spotkanie z rodzicami narzeczonego to zawsze śliski grunt, ale gdy rodzice są inteligentniejsi, robi się z tego poważna próba.

Arek myślał, że trzeba ją jakoś pocieszyć:

Nie przejmuj się, Kinga, serio, nie denerwuj się. Tata jest dość szorstki, ale da się z nim dogadać. Nic ci przykrego nie powiedzą, a polubią cię na pewno. Tata trochę dziwny, ale mama to dusza towarzystwa uspokajał ją przed drzwiami rodzinnego domu.

Kinga uśmiechnęła się, odgarnęła kosmyk włosów z ramienia. No ciekawe, tata ponury, mama dusza towarzystwa niezłe kombo. Uśmiechnęła się lekko sama do siebie.

Dom nie zrobił na niej wrażenia, bywała już w ładniejszych.

Z miejsca zostali przywitani.

Kinga się nie stresowała. I po co? Ludzie jak ludzie. Krystyna, jak już słyszała od Arka, nigdy specjalnie nie pracowała, od lat zajmuje się domem, raz na jakiś czas jeździ z koleżankami na wycieczki, ale nic szczególnego. Ojciec Andrzej, owszem, ponoć niemiły, za to małomówny. Ale przy jego imieniu Kinga się zatrzymała, coś jej tknęło

Otworzyły się drzwi

i Kinga zamarła, stojąc jeszcze na progu. Katastrofa. Przyszłej teściowej nie znała, za to przyszłego teścia rozpoznała od razu. Wcześniej się już przecież spotkali. Trzy lata temu. Rzadko, ale za to konkretnie, z obopólną korzyścią. Bary, hotele, restauracje. Żona Andrzeja i syn nie mieli o tym zielonego pojęcia.

Tylko tego brakowało.

Andrzej też ją rozpoznał. W jego oczach mignęło coś, co można by nazwać zdziwieniem, a może nawet czymś ciemniejszym, podszytym niepokojem lub chęcią intrygi, ale milczał jak grób.

Arek, niczego zupełnie nie podejrzewając, radośnie przedstawił Kingę rodzicom.

Mamo, tato, poznajcie Kingę. To moja narzeczona. Chciałem ją zaprosić wcześniej, ale wiesz, jaka jest, bardzo nieśmiała.

Ojej

Andrzej wyciągnął rękę.

Jego uścisk był twardy, prawie że zbyt mocny.

Bardzo mi miło, Kingo powiedział, a w głosie wybrzmiała ledwo wyczuwalna nuta czegoś, co Kinga nie potrafiła uchwycić. Złość? Ostrzeżenie? A może coś zupełnie innego?

Kinga szukała w głowie strategii, spodziewając się, że Andrzej za chwilę wszystko wyśpiewa.

Mi również bardzo miło, panie Andrzeju odezwała się słodko, starając się nie zdradzić niczego na razie. Ścisnęła jego dłoń i poczuła, jak adrenalina w niej buzuje. Co będzie dalej?

A tu nic.

Andrzej tylko, udając coś na kształt uśmiechu, sam odsunął jej krzesło.

Pewnie czeka na okazję, żeby ją później upokorzyć

Ale nic takiego nie nastąpiło.

Kinga wtedy zrozumiała on też nie pokaże kart. Gdyby ją wydał, sam musiałby się przyznać przed żoną.

Dopiero jak trochę odetchnęła, atmosfera stała się naprawdę luźna. Krystyna wesoło opowiadała różne anegdotki z dzieciństwa Arka, a Andrzej, niby zainteresowany, dopytywał Kingę o jej pracę. Ha, dobrze wiedział, czym się zajmowała. Jego subtelna ironia już jej nie ruszała. Ze dwa razy sam zażartował i Kinga, ku własnemu zaskoczeniu, parsknęła śmiechem. Jednak w jego słowach pobrzmiewały aluzje, czytelne tylko dla niej.

Na przykład, gdy powiedział patrząc na Kingę:

Wie pani, ma pani coś z moją dawną koleżanką z pracy. Też była bardzo bystra. Zawsze wiedziała, jak podejść ludzi. Każdego.

Kinga nie dała się zagiąć:

Każdy ma jakiś talent, panie Andrzeju.

Arek, kompletnie zauroczony narzeczoną, tylko patrzył na nią jak w obrazek, nie dostrzegając żadnych podtekstów. I rzeczywiście chyba ją kochał. I to było najsmutniejsze dla niego.

Potem, gdy temat zeszedł na podróże, Andrzej spojrzał na Kingę:

Ja najbardziej lubię odludzia. Cisza, spokój, można przeczytać dobrą książkę, pomyśleć. A Pani, Kingo, jakie miejsca Pani lubi?

Na śmiecia próbował chwycić.

Najbardziej lubię tam, gdzie dużo ludzi i gwarno. Choć czasem nadmiar uszu bywa niebezpieczny odpowiedziała Kinga, nie łapiąc się na przynętę.

Przez chwilę, tylko odrobinę, Krystyna jakby coś wyczuła. Kinga zauważyła, jak lekko się zmarszczyła, ale zaraz odgoniła jakieś złe myśli.

Andrzej wiedział, że Kinga jest z tych, co nie szukają samotności. I wiedział dlaczego.

Gdy wieczór dobiegł końca i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, Andrzej objął Arka:

Synu, pilnuj jej dobrze. Jest wyjątkowa.

Zabrzmiało to i jak pochwała, i jak przytyk. Ale tylko Kinga wiedziała, o co chodziło.

Poczuła wtedy, że w pokoju nagle zrobiło się lodowato. Wyjątkowa. Przemyślał słowa.

***

W nocy Kinga przewracała się z boku na bok, nie mogąc zmrużyć oka.

Analizowała spotkanie, próbując wymyślić, jak żyć ze świeżo ujawnioną prawdą. Perspektywy nie były ciekawe. Wiedziała, że Andrzej też raczej nie spał. On przez nagłe spotkanie, ona przez rozmowę, która wisiała w powietrzu. I przez wszystko, jeśli mam być szczera.

Cichutko wstała, narzuciła na koszulkę i szorty ciepłą bluzę, domową, i wyskoczyła z pokoju. Po schodach zeszła na dół, chodząc dość wyraźnie, żeby ewentualny bezsenny zauważył. Wyszła na werandę, przekonana, że Andrzej prędzej czy później ją wypatrzy.

Nie musiała długo czekać.

Nie śpisz? zapytał podchodząc od tyłu.

Coś nie leży mi dzisiaj sen, odpowiedziała Kinga.

Delikatny wietrzyk przyniósł znajomy zapach jego perfum.

Patrzył na nią w skupieniu.

Czego chcesz od mojego syna, Kinga? dawno nie był już taki bezpośredni. Wiem, na co cię stać. Wiem, ilu takich jak ja miałaś w swoim życiu. Wiem, że dla ciebie od zawsze liczyła się tylko kasa. Nawet nie udawałaś, że jest inaczej. Cenę, mniej lub bardziej dyskretnie, zawsze umiałaś podać. Po co ci Arek?

Skoro on nie chce udawać miłego, to i Kinga nie będzie.

Kocham go, panie Andrzeju, zaśpiewała słodko, Czemu nie mogę?

Nie uwierzył w ani jedno słowo.

Ty? Kochać? Proszę cię. Wiem doskonale, kto ty jesteś, Kinga. I powiem Arkowi prawdę. Opowiem mu, czym się zajmowałaś, kim jesteś na serio. Myślisz, że cię wtedy poślubi?

Kinga podeszła bliżej, dzielił ich już tylko wyciągnięty łokieć. Przechyliła głowę, wpatrując się w niego z bliska aż za dobrze go poznała!

Opowiadaj, panie Andrzeju powiedziała wolno, Ale ty też wtedy obnażasz się przed swoją żoną.

To

To nie jest szantaż. Po prostu wzajemność. Jeśli wyjdziesz ze swoją wersją, ja dodam swoje szczegóły. Jak poznaliśmy się i co robiliśmy. Gwarantuję, dobrze uzupełnię twoją historię.

To nie to samo

Na pewno? To samo powiesz swojej żonie?

Andrzej zamarł. Jego próba zastraszenia Kingi właśnie się zakończyła porażką. Przyszło mu się pogodzić, że znalazł równą sobie przeciwniczkę. Byli teraz na tym samym wózku.

I co jej opowiesz?

Nie tylko jej wszystkim. Arkowi także. Opowiem, jakim jesteś świetnym mężem i jakie służbowe nadgodziny robiłeś. Niczego mi już nie zabierzesz. Chcesz ratować syna przed mną? Ratuj.

Ciężki wybór.

Odradzać synowi ślub oznaczałoby podpisywać własny akt rozwodowy.

Nie odważysz się.

Ja nie odważę? Kinga aż się roześmiała, czyli on może, a ona nie może? Nie, dopóki sam nie ruszysz tematu mojej pazerności, gdy wiesz, że na ciebie też mam haka, który może kosztować cię naprawdę sporo. Krystyna No, ona bardzo ceni sobie wierność.

Kiedyś, kompletnie zalany, zwierzał jej się, jak żałuje, że zdradza taką dobrą, wierną żonę. Krystyna nie wybaczyłaby nigdy. Po prostu nie. Więc trzeba wybierać.

Andrzej wiedział, że Kinga teraz nie blefuje.

Dobrze powiedział w końcu, Nic nie powiem. Ty też milcz. Zapomnimy o przeszłości, jasne?

No i dlatego Kinga była taka spokojna. On miał więcej do stracenia.

Jak pan sobie życzy, panie Andrzeju.

Następnego ranka pożegnali się z rodzicami Arka. Pod czułym spojrzeniem przyszłej teściowej Kinga żegnała Krystynę, która już zdążyła ją nazwać córeczką. Andrzejowi dosłownie nerwowo zadrżało powieka.

Był zły, że nie może ostrzec syna przed wyrachowaniem narzeczonej, bo sam się boi dostać rykoszetem. Stracić Krystynę to nie tylko stracić żonę, ale i połowę majątku. Wiadomo, z pustymi rękami by nie została. Syn też by mu tego chyba nie wybaczył

Kiedyś indziej Kinga i Arek zostali u jego rodziców na całe dwa tygodnie.

Wakacje, jak to mówią, nabierały tempa.

Andrzej unikał Kingi jak ognia, tłumacząc się nadmiarem spraw, jednak w końcu ciekawość wzięła górę. Gdy raz został sam w domu, postanowił przejrzeć rzeczy Kingi. Może znajdzie coś, co mu pomoże.

Przeszukiwał jej kosmetyczkę, organizer, mały notesik i nagle dostrzegł biało-niebieski paseczek. Test ciążowy. Z dwiema wyraźnymi kreskami.

Myślałem, że katastrofa to ślub mojego syna z A to jest dopiero katastrofa! położył test, ale nie zdążył zamknąć torebki.

Kinga już go nakryła.

Ojej, nieładnie grzebać w cudzych rzeczach rzuciła z przekąsem, ale nie wyglądało, jakby ją to ruszyło.

Andrzej nie miał już sensu udawać.

Jesteś w ciąży z Arkiem?

Kinga wolno podeszła, wzięła torebkę z jego rąk i patrząc prosto w oczy powiedziała:

Wydaje się, że zepsuł pan niespodziankę, panie Andrzeju

Andrzej poczuł prawdziwą wściekłość. Teraz miał Kingę przy synu na stałe. Jeśli powie prawdę, pogrąży i siebie. Teraz naprawdę musi siedzieć cicho. A jest to bardzo ciężkie, patrząc, w jaki bagienko pakuje się syn.

***

Minęło dziewięć miesięcy i jeszcze pół roku.

Arek i Kinga wychowywali córeczkę Amelię.

Andrzej starał się do nich w ogóle nie zaglądać. Ani widzieć wnuczki, ani patrzeć na Kingę. Nie uważał małej za swoją prawdziwą wnuczkę. Kinga cały czas go przerażała. Jej chłód wobec Arka, jej przeszłość.

No i znowu.

Krystyna właśnie szykowała się z wizytą do Arka i Kingi.

Andrzej, jedziesz ze mną?

Nie, głowa mnie boli.

Znowu? To już się robi niepokojące.

Zmęczony jestem. Ty jedź sama.

Andrzej jak zwykle szukał wymówek migrena, przeziębienie, ból ucha, słabe nogi Nawet połknął parę tabletek dla pozoru. Nie był w stanie patrzeć na Kingę. Ale powiedzieć prawdy nie mógł.

Wieczór wlókł się bez sensu, chyba że liczyć natrętne myśli.

Poleżał.

Poczytał.

I nagle zauważył, że Krystyna długo nie wraca. Już jedenasta, a żony nie ma. Telefon milczy. Oczywiście zadzwonił do Arka.

Arek, wszystko u was ok? Krystyna już wróciła? Nie wraca do domu.

Tato, jesteś ostatnią osobą, z którą mam teraz ochotę gadać.

Rozłączył się

Andrzej już łapał kluczyki, byjechać do syna, gdy pod domem zaparkowała Kinga. Widząc ją, prawie zemdlał.

Co ty tu robisz?? Mów od razu! Co się stało?!

Kinga wydawała się nadzwyczaj spokojna. Nalała sobie wina. Wypiła. Usiadła wygodnie.

Skończyło się.

Co się skończyło?

Wszystko. Twój syn znalazł na stronie jednej knajpy nasze zdjęcia sprzed czterech lat. Z imprezy w Oazisie, pamiętasz? Chciał, żebyśmy tam zrobili rocznicę, a tam my w pełnej krasie. Fotograf po prostu wrzucił zdjęcia na stronę! Arek wybuchł wściekłością. Twoja Krystyna już mówi o rozwodzie. A ja, cóż, też chyba właśnie rozstaję się z twoim synem jak sam chciałeś.

Andrzej wpatrywał się w nią jak w ścianę. Mignęły mu obrazy tamtej nocy, ten klub, to, co wtedy czuł żal i przeczucie, że skończy się to źle. Prosił wtedy, by nie robić zdjęć Ale kto mógł przypuścić, że wszystko się tak złączy?

Bezwładnie osunął się na podłogę obok niej.

Po co w ogóle tu przyjechałaś?

Musiałam przewietrzyć głowę uśmiechnęła się Kinga. Dom w totalnym chaosie. Amelia z nianią. Chcesz trochę wina?

Podała mu jego własną butelkę.

Siedzieli razem na werandzie i pili. Cisza, przerywana tylko cykaniem świerszczy, była chyba jedyną rzeczą, jaka ich jeszcze łączyła.

Wszystko przez ciebie powiedział Andrzej.

Kinga przytaknęła, nie podnosząc wzroku znad kieliszka.

Tak.

Jesteś nie do zniesienia.

Cóż, bywa.

I nawet ci Arka nie żal.

Trochę żal, ale siebie żal mi bardziej.

Kochasz tylko siebie.

Nie będę się kłócić.

Nagle objął ją za brodę i przyciągnął do siebie.

Wiesz dobrze, że nigdy cię nie kochałem szepnął.

Wierzę.

***

Rankiem, gdy Krystyna w końcu przyszła się pogodzić, choćby za cenę połowy własnych nerwów, zastała Kingę i Andrzeja razem. Śpiących.

Kto tu jest? Kinga pierwsza się ocknęła.

Ja odpowiedziała Krystyna, patrząc, jak zawala się jej świat.

Kinga, widząc ją, tylko uśmiechnęła się lekko. Andrzej ocknął się chwilę później, ale już nie pobiegł za żoną.

Rate article
Fajna Tajna
Żona i teść Karina tylko udawała, że pragnie poznać rodziców Wadima. Po co jej oni właściwie? Przec…