Zawsze byłem człowiekiem życzliwym i nigdy nie należałem do osób chciwych. Jeśli widziałem, że ktoś naprawdę potrzebuje czegoś, co mogłem oddać, nie wahałem się ani chwili oddawałem to, bez żadnych oczekiwań. Czasem trzeba się dzielić z innymi, jak mówi Pismo Święte.
Pewnego dnia postanowiłem więc oddać moją kurtkę, nie żądając za nią żadnych pieniędzy. Pomyślałem, że komuś może się przydać na zimę, a u mnie tylko leży w szafie. Założyłem ją zaledwie kilka razy, a kupiłem ją w bardzo rozsądnej cenie.
Wstawiłem więc ogłoszenie na jednym z warszawskich portali ogłoszeniowych. Szybko odezwała się do mnie kobieta, z którą umówiłem się na oddanie kurtki o godzinie 21:00.
Minęło trochę czasu i wybiła północ, kiedy nagle ktoś zadzwonił domofonem. -Kto tam? -To ja, umówiliśmy się, że oddasz mi kurtkę. Umawialiśmy się na dziewiątą, a jest już dwunasta w nocy. Nie uważasz, że o tej porze ludzie mogą spać? Przyjdź jutro.
-Nie, chcę teraz!
Myślałem, że zaraz zacznie na mnie krzyczeć ta kobieta bez wychowania. Mimo to zdecydowałem się oddać jej kurtkę. Wręczyłem jej ją, na co ona odparła: -Nie zamierzam mierzyć na korytarzu muszę ją najpierw przymierzyć!
Pomyślałem sobie: Cóż tu mierzyć, przecież daje za darmo. -Mam ci ją przymierzyć w windzie? Moje dzieci śpią w mieszkaniu. -To chociaż zaproś mnie do środka. -No dobra, pojadę windą.
Kobieta prychnęła mi pod nosem, chwyciła kurtkę i odeszła nawet nie mówiąc zwykłego “dziękuję”.
Mimo wszystkiego, spełniłem swoją obietnicę i oddałem kurtkę. Ale z taką bezczelnością jeszcze się nie spotkałem. W duchu postanowiłem sobie, że więcej już niczego nikomu nie oddam. Po prostu ludzie nie potrafią docenić takich gestów!



