Ciąża przebiegała wzorowo, ale gdy usłyszałam słowa lekarza podczas ostatniego badania, w jednej chwili wszystko się zmieniło – stanęłam wobec najtrudniejszego wyboru w moim życiu.

Dziś wieczorem, kiedy w końcu znalazłam chwilę dla siebie, rozmyślałam o moich dwóch synach. Mam już dwóch chłopców Jana i Adama. Są pełni energii, potrafią roznieść mieszkanie w mig, ale mimo to są kochani jak nikt na świecie. Nieraz się przewrócą, popłaczą, po czym już za chwilę rzucają się sobie w ramiona, zapominając o sporze tak szybko, jak się zaczął. Inni patrząc na nich, widzą głównie psoty i nieustannie udzielają mi porad, jak powinnam ich wychowywać, by byli porządnymi chłopcami. Ja jednak uważam, że w tym wieku chłopcy muszą mieć odrobinę swobody, by nauczyć się wyrażać siebie i nabrać niezależności.

Słyszałam też nie raz: Janek to grzeczny i spokojny chłopiec, a ten twój Adam jakiś taki niezdarny, wszędzie go pełno, pewnie potem będzie przeszkadzał starszemu bratu, jak już dorosną. Tylko się wtedy uśmiecham i nic nie mówię. Może i jest w tym ziarno prawdy, ale wiem jedno kochają się nad życie, uzupełniają i nie umiemy sobie wyobrazić, że miałoby ich dzielić coś poważnego. Nie potrafią żyć bez siebie. Ostatnio prosili mnie, żebym kupiła im psa, ale przyznam, że trochę się boję czworonogów. Jeśli już miałabym im sprawić jakieś zwierzątko, byłby to raczej żółw spokojny, powolny, który sam potrafi się obronić, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Jeszcze nie tak dawno, razem z mężem Piotrem nie przypuszczaliśmy nawet, jak bardzo zmieni się nasze życie, gdy na świecie pojawi się nasz drugi syn, Adam. Kiedy dowiedziałam się, że urodził się z chorobą, przez krótką chwilę świat naprawdę zgasł. Nic na to wcześniej nie wskazywało badania, USG, wszystko wydawało się być idealne.

Po pamiętnym badaniu miałam nawet przez moment myśl o przerwaniu ciąży. To był tylko błysk i szybko minął, bo szybko nabrałam przekonania, że chcę go urodzić. Nikt poza Piotrem nie wspierał mnie w tej decyzji, nawet moi rodzice byli przeciwni. Piotr sam nie wiedział, co zrobić, długo się wahał. Znosiłam więc nieprzyjemne uwagi i łzy, ale powtarzałam sobie, że dzieci są prawdziwym skarbem życia. Bogu dzięki, Piotr zebrał się na odwagę i stanowczo powiedział rodzinie: Urodzi i koniec!, co powoli pozwoliło rodzinie pogodzić się z moją decyzją.

Kiedy Adam w końcu przyszedł na świat, okazało się, że nadspodziewanie szybko się wszystkiego uczy. Janek brał do ręki jakieś rzeczy, a Adam nadawał im swoje nazwy. W tamtym momencie poczułam ogromną nadzieję, że wszystko się ułoży i rzeczywiście, tak właśnie się stało.

Rate article
Fajna Tajna
Ciąża przebiegała wzorowo, ale gdy usłyszałam słowa lekarza podczas ostatniego badania, w jednej chwili wszystko się zmieniło – stanęłam wobec najtrudniejszego wyboru w moim życiu.