Nigdy nie przypuszczałam, że własna rodzina postąpi wobec mnie w ten sposób, nadużywając mojego zaufania i pozostawiając mnie bez pieniędzy. W naszym dwupokojowym mieszkaniu w Krakowie, mama, moja siostra i ja miałyśmy po równej części własności. Nasza babcia, posiadająca również dwupokojowe mieszkanie, obiecała, że sporządzi testament, w którym zapisałaby mnie i siostrze po połowie swojego mieszkania. Planowałyśmy razem zdecydować, która z nas tam zamieszka lub sprzedać je i podzielić się zyskiem.
W tamtym okresie siostra przeprowadziła się do mamy po niespodziewanej ciąży, a ja mieszkałam w Warszawie z powodu studiów. Z czasem siostra z rodziną zajęła większy pokój, a mama przeniosła się do mniejszego. Kiedy przyjeżdżałam w odwiedziny, spałam z mamą w jednym pokoju, ale wiedziałam, że po zakończeniu studiów nie będę mogła mieszkać w tym mieszkaniu mój szwagier dawał wyraźnie do zrozumienia, iż nie jestem tam mile widziana. Mama, która nie chciała psuć relacji z mężem mojej siostry, prosiła mnie, żebym nie robiła problemów.
Wyżaliłam się babci, a ona zaproponowała rozwiązanie: oddam siostrze jej część mieszkania z dwoma pokojami, a testament zostanie zmieniony tak, żebym dostała kawalerkę po babci. Opowiedziałam o tym mamie i siostrze, ale siostra tylko się uśmiechnęła i stwierdziła, żebym poszła do sądu była pewna, że wygra sprawę.
Ostatecznie podpisałam zrzeczenie się mojego udziału, ale niestety babcia nie zdążyła spisać nowego testamentu. Jej zdrowie nagle podupadło i umarła, zanim cokolwiek zmieniła. W ten sposób siostra odziedziczyła całe mieszkanie dwupokojowe oraz połowę kawalerki, z której sama korzystała. Próbowałam szukać wsparcia u mamy, ale stanęła po stronie siostry, mimo ewidentnych zapisów dokumentów. Patrząc gdzieś w bok, powiedziała tylko, że pod wspólnym dachem nie powinno być sporów.
W domu mojej siostry mama pracuje teraz jako sprzątaczka i opiekunka do dziecka. Dla siostry jest ważna o tyle, o ile może wspierać dom emeryturą. Martwię się, co stanie się z nią, gdy nie będzie już taka potrzebna. Ponieważ nie mam innych bliskich krewnych w Krakowie, coraz mniej mnie tu trzyma. Mama i siostra trzymają się razem, tworząc szczelny sojusz. Zdecydowałam, że nie będę utrzymywać z nimi kontaktu ich decyzje sprawiły mi zbyt wielki ból.



