Nieatrakcyjna

Nieładna

Zuzanna wyciągnęła się wygodnie na kanapie w kawiarni i czekała na zamówienie. Często tu wpadała na cappuccino i ptysia, żeby poprawić sobie nastrój przed pracą.

Za oknem śnieg wirował, rozsypując się jak cukier puder. Zuzanna upiła łyk gorącej kawy, czując przyjemne ciepło pod żebrami. Naprzeciwko siedziały dwie dziewczyny, pewnie przyjaciółki.

Ty, wyobraź sobie, że ostatnio wpadłam na dziewczynę mojego byłego. No przysięgam, ani śladu urody! Ciekawe, co w niej zobaczył?

Może bigos gotuje pierwsza klasa? Albo w łóżku cuda wyczynia? roześmiała się druga.

Daj spokój! Zobacz jej foty na Fejsie. Twarz jakby z lasu wyniosła.

Obie zaczęły się chichrać, a Zuzanna znieruchomiała. Przypomniały jej się słowa mamy, które podsłuchała, mając siedem lat: Zuzanka to nasza nie od parady. Urodą nie grzeszy, niech się chociaż dobrą robotą wykaże.

Dorastając, Zuzanna bardzo dbała o wygląd, ale jakby się nie starała, czuła się niewystarczająco ładna. Mama powtarzała: Głowa do góry, moja dziewczynko. Urodą nie świecisz, więc mądrością weźmiesz. Ucz się pilnie, żeby samotności nie zaznać.

W szkole wstydziła się swojej dziwacznej figury i chłopięcej postury. W liceum nauczyła się ubierać z gustem i malować. Nawet sobie chłopaka znalazła. Ale ten nie omieszkał żartować o desce z przodu i stopach jak u łosia. Zuzanna w końcu przyjęła, że nawet inteligencji nikt nie pokocha. Pogodziła się z tym i żyła dalej.

Wypiła ostatni łyk kawy, zjadła ptysia i pobiegła do pracy. W południe musiała wpaść do przyjaciółki, by nakarmić kota i podlać kwiaty. Ola pojechała na dwa tygodnie do Egiptu, a jej mąż bywał w domu od wielkiego dzwonu. Jak się spotkają przypadkiem, to przecież nawet na Zuzannę nie spojrzy, pomyślała Ola i spokojnie odleciała na urlop.

W mieszkaniu Oli Zuzanna najpierw nasypała chrupki śpiącemu Felkowi, potem zaczęła podlewać kwiaty. Za ścianą grała stara melodia. Dziewczyna rozpoznała piosenkę i zaczęła nucić: Gwiazda nieznana świeci w dal, znów nam dom prysnął w siną mgłę. W tamtej chwili zrobiło się jej w tej obcej kuchni tak swojsko. Wśród zieleni, przy tej muzyce. Poczuła się lekka, jakby odfrunęła z okna. Nie zauważyła, jak zaczęła poruszać się w tańcu, obracać między doniczkami, uśmiechając się sama do siebie, do roślin i… swojego odbicia w szybie.

Nagle rozległy się głosy.

Zuzanna odwróciła się. W drzwiach stali dwaj mężczyźni. Wojtek! Mąż Oli. I nie sam. Obaj wyglądali na zaskoczonych. Jezus Maria, co za kompromitacja!, przebiegło jej przez głowę.

Hej, Zuzka. To mój kumpel Konrad. Wpadliśmy po papiery. Tańczyłaś tak cudownie, że nie mogliśmy oderwać wzroku. Przepraszamy za najście.

Ja… mnie… Ola poprosiła…

Zuzanna pognała do drzwi i nie zauważyła Felka. Potknęła się, upadła, świat zawirował.

Obudziła się już w szpitalnej sali.

Dzień dobry. Jak się czujesz? Jestem Iga, twoja współlokatorka. Masz lekkie wstrząśnienie, ale lekarz mówi, że nic poważnego. Odwiedził cię kurier i pewien młody facet z kwiatami uśmiechnęła się serdecznie dziewczyna.

Dziękuję tylko tyle zdołała wyszeptać Zuzanna.

Ostrożnie wstała, podeszła do okna i rozpakowała torbę. Były tam owoce, sok i jej ulubione ptysie. Najpewniej od Oli i jej męża.

Sięgnęła po kwiaty i zauważyła liścik. Zuzanko, szybkiego powrotu do zdrowia! Takiej sympatycznej dziewczynie jak Ty nie wypada leżeć w szpitalu. Zapraszam na wystawę kwiatów. Nie przyjmuję odmowy. Konrad.

Zuzanna wtuliła twarz w białe chryzantemy, przymknęła oczy z radości i rzuciła się Igi w ramiona…

Piękno nie zawsze musi być oczywiste i widoczne od razu. Każda dziewczyna nosi je w sobie. Czasem ma ono ciepło i pochodzi z głębi serca…

Rate article
Fajna Tajna
Nieatrakcyjna