Marek skończył studia na Uniwersytecie Warszawskim i uznał, że to dobry czas, by ożenić się ze swoją pierwszą miłością z liceum, Małgosią! Małgosia była sympatyczną, mądrą i atrakcyjną dziewczyną. Właśnie wtedy kończyła pisać pracę magisterską. Młoda para uzgodniła, że pobiorą się zaraz po jej obronie.
Marek postanowił powiedzieć o ślubie swojej mamie, jednak ta nie miała dla niego dobrych wieści. Oświadczyła synowi, że jeśli nie poślubi sąsiadki Adrianny, to nie zgadza się na jego małżeństwo z nikim innym. Zapytała go wprost: co jest dla niego ważniejsze – kariera czy miłość? Mama zawsze widziała przyszłość Marka w roli człowieka sukcesu.
Adrianna pochodziła z zamożnej rodziny, od dawna była zakochana w Marku, podczas gdy on kochał Małgosię z niezbyt bogatej rodziny. Dodatkowo mama Małgosi miała złą opinię w okolicy… Co powiedzieliby ludzie?
“Nie potrzebuję kolejnej synowej, zrób co chcesz!” rzuciła mama do syna.
Marek długo próbował przekonać matkę, ale była nieugięta. Zagroziła nawet, że jeśli ożeni się z Małgosią, przeklnie ich oboje. Marek przestraszył się tej groźby. Spotykał się z Małgosią jeszcze przez pół roku, jednak ich związek zaczął stopniowo wygasać.
Ostatecznie ożenił się z Adrianną. Dziewczyna bardzo go kochała, ale postanowili nie robić wesela. Marek nie chciał, żeby Małgosia natrafiła gdzieś na ich zdjęcia ze ślubu. Z racji pochodzenia Adrianny z bardzo majętnej rodziny, Marek zamieszkał w ogromnym domu jej rodziców pod Warszawą. Oni również pomogli mu zrobić karierę. Jednak on sam nigdy nie zaznał szczęścia.
Marek nie chciał mieć dzieci. Gdy Adrianna zrozumiała, że nie przekona męża do założenia rodziny, sama wniosła pozew o rozwód. Gdy do tego doszło, Marek miał już czterdzieści lat, a Adrianna trzydzieści osiem. Adrianna wkrótce ponownie wyszła za mąż, urodziła dziecko i była naprawdę szczęśliwa.
Marek przez lata marzył o ślubie z Małgosią, próbował ją odnaleźć, ale na próżno. Jakby zapadła się pod ziemię. Dopiero znajomy powiedział mu, że po ich rozstaniu Małgosia wyszła za mąż za pierwszego napotkanego mężczyznę, który okazał się potworem. Bił ją tak długo, aż doprowadził do jej śmierci.
Po tej wiadomości Marek zamieszkał z powrotem w starym mieszkaniu swoich rodziców na Pradze i zaczął pić na umór. Całymi dniami wpatrywał się w zdjęcie Małgosi, a nienawiść do matki i żal już nigdy go nie opuściły.



