Moja przyjaciółka nie obchodzi Sylwestra i doskonale ją rozumiem. Powiem Wam dlaczego.

Moja koleżanka, Bożenka, już od pięciu lat zupełnie nie świętuje Sylwestra. Ani iglaka nie wstawia do mieszkania, ani nie zawiesza żadnych lampek, ani nie wyciąga ozdób z piwnicy. Bożenka nie sili się nawet, żeby cokolwiek ugotować z tej okazji, a o kupowaniu prezentów dla licznych członków rodziny i znajomych to już w ogóle nie ma mowy. Jak ludzie dowiadują się o jej podejściu do świętowania, to reagują, jakby zobaczyli UFO na sąsiednim balkonie. Bożenkę nie dopadła depresja, nie cierpi na żadne poważne choroby, ma rodzinę i grono przyjaciół. Po prostu któregoś dnia postanowiła, że koniec z całą tą noworoczną szopką i już od pięciu lat jest nieugięta. Dla Bożenki 31 grudnia to zwykły dzień. Nikogo nie próbuje nawracać na swoje przekonania, ale też nie zamierza zmieniać swojego zdania.

Na początku trochę ją to przerażało wizja samotnego Sylwestra. Chłopaka nie miała, rodzice wtedy akurat wyjeżdżali, a przyjaciele urządzali głośny bal w tłumie. Bożenka została sama w mieszkaniu i świat się nie zawalił! Dzień wcześniej obdzwoniła bliskich, złożyła życzenia, kupiła sobie coś dobrego na kolację i wskoczyła do gorącej kąpieli. Wtedy zrozumiała, co tak naprawdę znaczy jakiego sylwestra, taki cały rok. Tej nocy w ogóle się nie stresowała, nie uwijała jak w ukropie, nie sprzątała na oślep, a energia nie poleciała w kanał. Bez towarzystwa i trunków bawiła się o dziwo lepiej, niż przypuszczała.

Kiedy po świętach przejrzała swój budżet, odkryła niespodziewany plus tej strategii Sylwester wcale jej nie zabolał po kieszeni. Nie wydała ani złotówki na choinkę, ozdoby, tony jedzenia czy prezenty. Jeśli nie ma świętowania, nie ma też niepotrzebnych kosztów!

Zaoszczędziła też mnóstwo czasu, bo nie musiała gotować bigosu dla całej kamienicy ani pucować okien na błysk w grudniowy mróz. Godzin spędzanych przed lustrem, żeby przygotować olśniewającą fryzurę i wymarzoną kreację, też nie żałuje. Gospodynie często o północy marzą nie o życzeniach na Nowy Rok, ale żeby wreszcie odpocząć po całym dniu harówki.

Bożenka odpuściła też sobie bieganie po centrach handlowych w ostatnim tygodniu grudnia. Już nie musi walczyć o przecenione zestawy kosmetyków i wydawać pół pensji na prezent dla każdej cioci i szwagra. Jak dobrze policzyć, to taniej byłoby polecieć do Egiptu na wakacje niż kupić upominki na polski wieczór sylwestrowy! Przecież zabawa może być każdego dnia, a na koniec roku człowiek i tak ma chwilę na porządny rachunek sumienia.

W wielu rzeczach Bożenka ma sporo racji i ci, co wysłuchają jej do końca, zwykle przyznają jej rację. Niestety, większość po prostu wzrusza ramionami, szuka ukrytych powodów, a niektórzy podejrzewają, że bieda ją do tego zmusiła.

Bożenka nie zawraca sobie tym głowy. Wie, że jak będzie miała dzieci, to dla nich zrobi bajeczny Sylwester z choinką, lampkami i prezentami ale swojego podejścia zmieniać nie planuje. Kiedy żegnać stary rok i witać nowy każdy ma prawo zdecydować sam. Jak się ma ochotę, można sobie zrobić święto nawet w środku marca.

My, jak co roku, zbieramy się w dużej paczce na Sylwestra i lubię to całe przygotowywanie, ale Bożenkę doskonale rozumiem. Gdybym została sama tego dnia, raczej nie lałabym łez w poduchę odpoczynek i święty spokój brzmi równie dobrze!

Rate article
Fajna Tajna
Moja przyjaciółka nie obchodzi Sylwestra i doskonale ją rozumiem. Powiem Wam dlaczego.