Pokochaj siebie, a wszystko w życiu ułoży się pomyślnie

Pokochaj siebie, a wszystko się ułoży

Za oknem śnieżyca, zimno i ponuro podobnie jak na duszy u Marioli. Siedziała samotnie w wielkim domu, w którym niczego nie brakowało, oprócz obecności bliskich. Miała męża, Sławomira, ale on znowu pojechał załatwić sprawy, wieczorem. Mariola dobrze wiedziała, jakie to sprawy.

Syn i córka już od dawna opuścili rodzinne gniazdo. Syn, Tomasz, był żonaty, mieszkał na Ursynowie ze swoją rodziną, córka zaś, Agnieszka, mieszkała niedaleko Gdańska. Tam skończyła studia, wyszła za mąż za miejscowego chłopaka i razem wychowują już swoją córkę.

Dzisiaj Mariola rozmawiała z Agnieszką przez telefon.

Mamuś, dlaczego jesteś taka smutna? dopytywała się Agnieszka. Stało się coś?

Nie, kochanie, wszystko w porządku. Jak tam u was, jak moja ukochana wnuczka?

U nas wszystko dobrze, mamo. Igorek ciągle w pracy, wiesz przecież, że chirurg zawsze ma robotę po uszy, wraca zmęczony, ale go to cieszy, mówi, że to jego powołanie. Ala już niedługo pójdzie do przedszkola, rośniemy i cieszymy się wszystkim.

Cieszę się, kochanie, oby zawsze było wam dobrze powiedziała Mariola zmęczonym głosem.

Nie podoba mi się twój głos i twój nastrój, mamo. Gdzie tata?

Tata? Jest gdzieś w garażu, poszedł ogrzać samochód, bo okropnie zimno i sypie śnieg nie chciała martwić córki.

Już ponad pół roku Mariola żyła w rozterce i niepewności, nie miała z kim się podzielić, a może nawet nie chciała. Jedni by jej współczuli, inni ucieszyliby się z jej nieszczęścia. Pewnego letniego dnia pracowała w ogrodzie pod oknem, które było otwarte. Nagle usłyszała głos Sławomira mówił czyimś czułym głosem. Wiedział, że żony nie ma w domu, ale nie zauważył, że pracuje pod oknem.

Dobrze, słoneczko… ale dziś nie przyjadę… Tęsknię za tobą, ja też cię kocham… Nie smuć się, jutro się zobaczymy. Przecież mnie znasz jeśli obiecałem, to przyjadę…

Sławomir pewnie skończył rozmowę albo wyszedł z pokoju, bo dalej nic nie słyszała. Mariola poczuła się, jakby dostała obuchem po głowie. Jej Sławomir, któremu ufała bezgranicznie, okazał się taki sam jak inni mężczyźni. Od razu przypomniały jej się słowa siostry, która skarżyła się, że jej mąż znalazł sobie inną kobietę. Wtedy wydawało się to Marioli nie do przyjęcia a jednak znalazła się w jej sytuacji.

Była w szoku, nie wiedziała, co zrobić płakać, wyrzucać męża z domu? Usiadła z tyłu domu na ławce i się popłakała.

Boże, jak to się mogło stać właśnie mnie? Sławek, któremu tak ufałam, zawiódł mnie… Widać, mężczyznom też przewraca się w głowie.

Sławomir miał czterdzieści siedem lat. Jego życie dobrze się ułożyło opiekuńcza żona Mariola, dzieci wychowane, mieszkające na swoim. Mieszkali w dużej podwarszawskiej miejscowości, gdzie prowadził własny młyn i produkcję pasz, które rozwozili po powiatach.

Mariola długo dusiła wszystko w sobie. Minęło pół roku, nim po nitce do kłębka ustaliła, kim była kobieta, z którą spotykał się jej mąż. Przypadkiem, po cichu sprawdzała telefon Sławomira, gdy spał.

Okazało się, że nazywała się Tamara, była daleką kuzynką znajomych. Bywali nieraz raźno razem na spotkaniach towarzyskich. Tamara mieszkała w bloku na osiedlu Czworak, jak nazywano w miasteczku stare, pięciopiętrowe wieżowce. Przez wspólnych znajomych Mariola podpytała i adres.

Tamara, nasza kuzynka, nie cieszy się najlepszą opinią powiedziała znajoma Weronika. Co tu dużo mówić, jest piękna, nie zamężna, choć już trzydzieści pięć lat skończyła. Kiedyś się żaliła, że nic jej się w życiu nie układa, a wychowywać dziecko samodzielnie nie chce. Nie wiedziała, że twój Sławek bywa u niej…

Mariola nie dała po sobie poznać, chociaż łzy cisnęły się do oczu. Wróciła do domu i tam wreszcie pozwoliła sobie na płacz.

Boże, jak ciężko to wszystko trzymać w sobie.

Czas płynął i dwa miesiące temu zdobyła się na odwagę i poszła do Tamary. Tamara zbielała na jej widok, znała żonę Sławka. Bez zaproszenia Mariola weszła do środka i usiadła w pokoju.

Cześć… powiedziała zmęczonym głosem, siadając na kanapie.

Tamara stała zagubiona, może myślała, że Mariola zaraz rzuci się na nią z pięściami wiele kobiet nie potrafi się wtedy opanować. Po chwili ciszy Mariola zapytała z goryczą:

Nie wstyd ci sypiać z cudzym mężem? Przecież sama sobie życie marnujesz, a szczęścia nie znajdziesz kosztem cudzego.

Niespodziewanie Tamara się rozpłakała.

Nie umiem nic na to poradzić, kocham Sławka i nie umiem go sobie odmówić.

Mariola nie wytrzymała i uderzyła ją w policzek.

Przepraszam cię, Mariola, wybacz… to jakieś szaleństwo, łkała Tamara.

Po chwili obie płakały. Gdy się uspokoiły, Mariola powiedziała:

Nie mów Sławkowi, że tu byłam… Ale jeśli się dowiem, że go znowu przyjęłaś, to nie miej do mnie żalu, i wyszła z mieszkania rywalki.

Tamara nie powiedziała Sławkowi o tej wizycie. Mariola także milczała. Wszystko nosiła w sercu. Czy Sławek wciąż się z nią spotykał? Czasem jeszcze wyjeżdżał załatwiać sprawy, podejrzewała, gdzie naprawdę jeździ. Znów siedziała pogrążona w myślach wieczorem.

Nie wiem, co robić. Mąż jest dla mnie wszystkim. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, przez te wszystkie lata staliśmy się jednością. Rozwód? Trzeba by wszystko dzielić, a nie chcę tego. Chcę, by wszystko zostało jak jest westchnęła ciężko, patrząc przez okno na zapadający zmrok, nie potrafiła odpędzić natrętnych myśli.

Nawet gdyby zostawił mi ten wielki dom co bym tu sama robiła? Dom wymaga ciągłej troski i napraw, Sławek zawsze coś reperuje, przybija, wycina to się psuje, to tam się wali. Boję się biedy, przywykłam do takiego życia… A dzieci? Jak im powiedzieć, że ojciec znalazł sobie młodszą kobietę? Nawet nie wiem, czy byliby w stanie to zrozumieć.

Mariola tłumiła w sobie wszystko, bo wiedziała, że jeśli się zwierzy, wielu ją skrytykuje: Szanuj siebie, bądź niezależna, rzuć go, pokochaj siebie, a nie lituj nad sobą.

Może to prawda, myślała Mariola ale ja kocham swojego męża. Wierzę, że on też mnie kocha, a to zauroczenie młodszą kobietą minie. Najważniejsze, że w stosunku do mnie się nie zmienił rozmawia ze mną ciepło i spokojnie, nie kłócimy się, wszystko jak za młodości. Może rację mają ci, co mówią: pokochaj siebie, a wszystko się ułoży? O sobie też trzeba pamiętać…

Marioli było ciężko z takim ciężarem na duszy od dnia, gdy dowiedziała się o Tamarze. Trudno jej było patrzeć Sławkowi w oczy i udawać, że nic się nie stało. Tamara nie dawała jej spokoju, piękna i młoda. Złapała się nawet na tym, że powoli zaczęła akceptować, że nie jest jedyną kobietą Sławka.

Ciekawe, gdzie jest… Mówił, że w pracy. Ale ja swoje wiem…

Przyszedł jej do głowy szalony pomysł, który ją samą zaskoczył:

Może ja też powinnam znaleźć sobie jakiegoś faceta? Przecież nie wyglądam najgorzej, wielu mi prawi komplementy… zaraz jednak zganiła siebie w duchu. Nie potrafiłabym… Nie wyobrażam sobie nikogo innego obok. Sławek jest najlepszy, tylko jak go sprowadzić całkiem z powrotem do rodziny? Przebaczyłabym mu tę fascynację, choć to boli, ale mężczyźni są inni, inaczej rozumieją miłość… A może się mylę, nie wejdzie się im do głowy…

Uśmiechnęła się lekko przez łzy, wspominając młodość.

Wtedy byliśmy naprawdę bogaci i szczęśliwi… Wynajmowaliśmy pokój w akademiku, liczyliśmy każdy grosz, żeby starczyło do pierwszego. Zamiast dobrze zjeść, biegliśmy do kina albo kupowaliśmy bilety na koncert, byle być razem. Jak dawno to było, a jak szybko minął czas. Teraz niczego nam nie brakuje, a przecież czuję się samotna jak nigdy. Nawet nie mam z kim porozmawiać, i chyba nawet nie chcę otwierać się przed kimkolwiek…

Wtedy właśnie Sławomir postanowił zrobić żonie niespodziankę.
Mariola siedziała pogrążona w myślach, gdy zobaczyła jak wjeżdża na podwórko auto męża światła rozświetliły wejście, zgasły. Sławek nieśpiesznie zamknął garaż i wszedł do domu.

Mariolka, gdzie jesteś? Czemu siedzisz w ciemności? zajrzał do kuchni, zaświecił światło. Nawet nie zauważyła, że dawno już zrobiło się ciemno.

Tu jestem odparła cicho. Zamyśliłam się, a na dworze straszna pogoda.

Nawet nie mów, drogi zasypane, ledwie dojechałem, bałem się, że ugrzęznę w śniegu. Zgłodniałem, nakarm mnie, powiedział mąż zwyczajnym tonem.

Mariola wstała i zaczęła szykować kolację, a Sławek poszedł umyć ręce. Przy stole spojrzał na żonę z uśmiechem.

Słuchaj, Mariola, niedługo Boże Narodzenie, a ja postanowiłem cię zaskoczyć.

Mariola zadrżała nie lubiła już niespodzianek.

Jaka to niespodzianka? zapytała z bijącym sercem.

Sławek zawahał się i spojrzał na nią, widział jej niepokój.

Eee, żono, dawno nigdzie razem nie byliśmy. Poczekaj chwilkę wstał i zniknął w przedpokoju, zaraz wrócił. Kupiłem nam wczasy nad morzem. Lecimy do Sopotu, spędzimy tam Sylwestra, zobaczysz, jak to jest Nowy Rok pod palmami, zażartował, uśmiechając się znajomo.

Z serca Marioli spadł wielki ciężar. Choć wciąż nie dowierzała, odparła z ulgą:

Sławku, ty się nigdy nie zmienisz, uwielbiasz robić niespodzianki! Zimowy Sopot, czemu nie! Nawet nie wiem, jak to będzie wyglądało! zaśmiała się radośnie.

Syn podsunął mi ten pomysł, ale sam już od dawna planowałem dobrze ci zrobi zmiana otoczenia. Pakuj się!

I życie Marioli zaczęło się układać. Pojechali do Sopotu, obchodzili tam Nowy Rok, wrócili szczęśliwi do domu. Sławek stał się jeszcze bardziej czuły, zawsze wracał do domu, gdy się spóźniał dzwonił.

Mariola zrozumiała, że trzeba dbać o siebie i nie zapominać, jak bardzo jest się wartym szczęścia. Czasem najtrudniejsze lata w małżeństwie są nauką cierpliwości, odwagi i akceptacji własnej wartości. Bo dopiero gdy pokochasz samą siebie, wszystko w życiu zaczyna się prostować i w sercu wraca spokój.

Rate article
Fajna Tajna
Pokochaj siebie, a wszystko w życiu ułoży się pomyślnie