Miałam wtedy dziewiętnaście lat, kiedy taki jeden chłopak, Michał, z którym chodziliśmy już od roku, poprosił mnie o rękę. No jasne, wiedziałam, że to trochę za wcześnie, a imprezy z przyjaciółkami i beztroskie życie raczej odejdą w niepamięć. Ale Michał wydawał się być porządnym i ogarniętym facetem. Ze strachu, że drugiego takiego jak on nie znajdę, zdecydowałam się zostać jego żoną.
Zamieszkaliśmy razem z jego rodzicami. Moi rodzice mieli wielki dom jednorodzinny pod Warszawą. Dali nam tam całe piętro. Trzeba od razu zaznaczyć, że rodzice Michała wcale nie klepali biedy, a i Michał miał wtedy niezłą pracę, więc spokojnie mogłam sobie studiować na uniwersytecie.
Po dwóch latach pojawiło się nasze pierwsze dziecko córka. Michał był w siódmym niebie, ale wtedy los postanowił nam dowalić. Michał stracił pracę. Rodzice proponowali mu robotę w rodzinnej firmie, ale mój mąż, jak to on niezależny duchem stwierdził, że sam będzie szukał. Jeden kolega zaproponował mu wyjazd za granicę zarobić trochę grosza. Michał się zgodził.
Uzgodniliśmy, że to będzie tylko rok ot, nazbiera pieniędzy na start, może coś kupimy. Ale jak już poczuł smak większych pieniędzy, to wrócił po roku tylko po to, żeby oznajmić, że znowu wyjeżdża, tym razem na dwa lata. Chciał nam kupić mieszkanie w Warszawie, żeby nie być ciągle na łasce rodziców. No, w teorii super, tylko co z nami? Michał obiecał, że wpadnie do domu kilka razy w roku. I faktycznie, tak robił. Podsumowując: ta jego chwilowa harówka za granicą przedłużyła się do pięciu lat. Ja już byłam tak spragniona obecności faceta, że zaczęło mi się kotłować w głowie.
Aż tu nagle napisał do mnie na fejsie taki jeden, starszy ode mnie o parę lat. Zasypał mnie komplementami, prawił, że jestem najpiękniejsza i w ogóle ideał kobiety. Od Michała nie słyszałam takich rzeczy od wieków. Rozmawialiśmy miesiąc, aż w końcu się spotkaliśmy. No i wiadomo, co się wydarzyło. Zdradziłam męża. Było mi tak dobrze, że spotkaliśmy się jeszcze kilka razy. I jak to bywa w życiu, dwa miesiące później Michał wrócił już na stałe. Był miły, mówił piękne rzeczy i kupił nam mieszkanie. Wyrzuty sumienia mnie zżerały, więc wyspowiadałam mu się ze wszystkiego nie tylko raz. I co się stało?
Wyrzucił mnie z domu. Pomyślałam, żeby pójść do tego kochanka, ale on od razu powiedział, że nie może mnie przyjąć, bo ma pracę i tysiąc innych wymówek. No tak, była ze mnie tylko chwilowa opcja. Mąż już składa papiery rozwodowe, ja z córką mieszkam u mamy, a Michał grozi, że zabierze mi dziecko. Tak mi wstyd, że nie poczekałam na męża Jak mogłam mu to zrobić?



