Podczas pracy poznałem Zofię. Wzięliśmy ślub w Krakowie, a gdy Zofia zaszła w ciążę, postanowiłem zabrać ją do domu moich rodziców. Niestety, nie przyjęli tej wiadomości z entuzjazmem.
Zofia miała niezliczone obowiązki każdego dnia. Gotowała dla całej rodziny, prała, sprzątała, doiła krowę, sprzątała stodołę, a czasem sama rąbała drewno na opał. Najgorzej jednak było, gdy rodzice mieli gości a bywało ich często, zwykle co najmniej siedmiu. Wtedy to Zofia musiała obsłużyć wszystkich i przygotować mnóstwo jedzenia, które dosłownie znikało ze stołu w mgnieniu oka. Ledwie zdążyła przysiąść zmęczona na końcu stołu i włożyć sobie kotleta na talerz, już słyszała komentarz teściowej:
Zofia, dziś to już naprawdę przesadzasz z jedzeniem. Taka malutka, a tyle potrafisz zjeść powiedziała, śmiejąc się głośno.
Po tym pozostali goście także zaczęli sobie z niej drwić. Zofia wstała od stołu bez słowa i poszła do kuchni. Płakała, bo przez cały dzień nie miała nawet chwili na zjedzenie czegoś. Siedziałem wtedy w milczeniu i słuchałem, jak żona jest wyśmiewana. Doszły do mnie słowa mojej matki:
Wczoraj, wyobraźcie sobie, spotkałam na targu byłą synową. Nadal mówi do mnie mamo. To była porządna dziewczyna, nie to, co teraz…
Kiedy goście w końcu wyszli, Zofia zaczęła zbierać naczynia i poszła do kuchni je umyć. Zaraz za nią wszedł mój ojciec.
Stała w milczeniu przy zlewie, a ojciec patrzył na nią przez dłuższą chwilę. Po paru minutach odezwał się:
Zofia, wiesz, że cię nie znoszę?
Te słowa bardzo ją zabolały, więc nie odpowiedziała od razu. Ojciec spytał drugi raz. Wtedy odpowiedziała cicho:
Wiem.
To dziwne. Robisz tu wszystko, pomagasz każdemu, nigdy nie rzucisz złego słowa, a ja wciąż cię nie cierpię. Dziwnie, prawda?
Tak, chyba tak…
Zofia wiedziała, że po tej rozmowie nic się nie zmieni. Nadal będzie wyśmiewana i pomiatana. Nie mogła zrozumieć, dlaczego to wszystko znosi…
Czy ktoś chciałby żyć z mężczyzną, który pozwala, żeby żonę tak ciągle obrażano?
Dzień ten długo będę pamiętał. Zrozumiałem, że brak wsparcia i obojętność mogą zranić bardziej niż jakiekolwiek słowo. W rodzinie najważniejsze jest, by stać za sobą murem. Już nigdy nie pozwolę, by moja żona została sama z tym ciężarem.



