Przypadki nie chodzą po ludziach
Od śmierci mamy minęło już cztery lata, ale Zuzanna wciąż pamięta tę gorzką, niemożliwą do zniesienia tęsknotę. Zwłaszcza tamten wieczór po pogrzebie. Ojciec siedział szary, przytłoczony żałobą, a Zuzka już wylała swoje morze łez. W ich dużym, solidnym domu zaległa grobowa cisza.
Zuzanna miała wtedy szesnaście lat i rozumiała, jak ciężko jest teraz jej i tacie. Przecież w trójkę zawsze byli szczęśliwi. Stanisław objął córkę za ramiona i powiedział:
Trzeba jakoś żyć dalej, córuś, damy radę, musimy się przyzwyczaić
Czas minął. Zuzanna skończyła technikum medyczne, pracuje od niedawna jako ratowniczka medyczna w miejscowej przychodni. Mieszka sama w rodzinnym domu, bo ojciec rok temu ożenił się po raz drugi i mieszka w sąsiedniej wiosce. Zuzka nie gniewa się na ojca, nie ocenia, życie to życie, jeszcze sama kiedyś wyjdzie za mąż. A ojciec jeszcze przecież młody.
Tego dnia wysiadła z autobusu w eleganckiej sukience i butach na obcasie ojciec, jej jedyny bliski człowiek, miał dziś urodziny.
Cześć, tatusiu uśmiechnęła się szeroko i rzuciła mu się w objęcia na podwórku, wręczając mu prezent. Sto lat!
Cześć, córuś, chodź do środka, stół już nakryty zaprosił ją i weszli razem do domu.
No w końcu jesteś, Zuzanna na powitanie wyszła z kuchni Katarzyna, teraz już jej macocha. Dzieci już głodne jak wilki.
Stanisław od roku prowadził nową rodzinę z Katarzyną, która miała córkę trzynastoletnią, Olę, paskudną małolatę, i dziesięcioletniego syna. Zuzka rzadko ich odwiedzała to drugi raz w roku więc starała się nie zwracać uwagi na złośliwości Olaśki, której słownictwa nawet nie próbowała powstrzymywać własna matka.
Po życzeniach i pogaduchach Katarzyna zagaiła do Zuzanny:
A masz ty już narzeczonego?
Mam przyznała Zuzanna.
I co? Zaręczyny? Wesele już w planie?
Zuzka dostała rumieńców od tych frontalnych pytań.
Zobaczymy rzuciła wymijająco.
Katarzyna uśmiechnęła się jakby przez zaciśnięte zęby:
Rozumiesz, Zuzanno, z tatą rozmawialiśmy i postanowiliśmy, że więcej ci finansowo pomagać nie będzie. Za dużo ci daje pieniędzy, a przecież nasza rodzina jest duża. Może już czas, byś się usamodzielniła, może mąż będzie cię utrzymywał. Tata ma teraz nową rodzinę, to na nas powinien się przede wszystkim skupić, a ty już jesteś dorosła, jeszcze do tego pracujesz
Katarzyna, daj spokój wszedł w słowo Stanisław. Mieliśmy inną rozmowę, tłumaczyłem ci, że daję Zuzce mniej niż wam
Ale Katarzyna już nie dała mu dojść do głosu, zaczęła wrzeszczeć:
Dla niej jesteś jak bankomat, a my mamy cierpieć?!
Stanisław zamilkł, patrząc w stół, a Zuzannie zrobiło się przykro, aż musiała wybiec na podwórko i siąść na ławce, żeby nie wybuchnąć. Urodziny były kompletnie zrujnowane. Nagle dosiadła się Ola.
Wiesz co, jesteś całkiem ładna Zuzanna skinęła głową, rozmowa jej nie interesowała. Nie miej żalu do mojej mamy, jest teraz nerwowa, bo w ciąży. Olek uśmiechnęła się złośliwie. Tylko poczekaj, jeszcze jej nie znasz i uciekła z powrotem do domu.
Zuzka wstała, spojrzała za siebie. Ojciec stał na ganku, patrząc za nią.
Nie minęły trzy dni, a do Zuzanny przyjechali niespodziewanie Stanisław z Katarzyną.
Oj, ale niespodzianka, chcecie kawę, herbatę? zaproponowała.
Katarzyna rozejrzała się po domu.
No, dom solidny, takich w naszej wiosce nie ma wielu.
Tato sam ze szwagrem, panem Jankiem, go stawiał, prawda tato?
Oj, córuś, dla siebie się budowało machnął ręką Stanisław.
Dobrze wiem wtrąciła Katarzyna. Szczęściara jestem, że na niego trafiłam. Ale tak naprawdę to przyjechaliśmy w sprawie domu.
Pojawił się dreszczyk niepokoju, więc Zuzka nie owijała w bawełnę:
Ja swojego udziału nie sprzedam, tu się wychowałam, dla mnie ten dom jest ważny patrzyła wyzywająco na Katarzynę i ojca.
Ooo, jaka sprytna i wygadana wycedziła Katarzyna przez zęby. No rusz się, Staś, powiedz coś.
Córuś, musimy to jakoś rozwiązać. Mam dużą rodzinę, dom ciasny, a jeszcze dziecko się urodzi Sprzedamy dom, kupisz sobie kawalerkę, a jak zabraknie, mogę dopłacić, pomogę spłacać kredyt wyrecytował nie patrząc jej w oczy.
Tato, co ty mówisz Zuzanna nie wierzyła własnym uszom.
Twój ojciec ma nową rodzinę! wydarła się Katarzyna. Rozumiesz? Już się nie liczysz! Nikt nie będzie cię pytał, musisz się wyprowadzić.
Proszę nie krzyczeć, wyjdźcie już Zuzanna wstała i wskazała drzwi.
Po ich wyjściu świat się jej zawalił. Ojciec miał prawo mieć nowe życie, ale nie jej kosztem. Tego domu, w którym mieszkała mama, nie odda za żadne pieniądze.
Wkrótce pojawił się Paweł. Na widok Zuzanny aż zaniemówił:
Zuza, co się stało, jakbyś ducha zobaczyła?
Wpadła mu w ramiona, wypłakała się, jak tylko mogła. Paweł cierpliwie słuchał. Pracował w policji, trudno było go wytrącić z równowagi.
Twój ojciec nie zrobi niczego na siłę. To Katarzyna nim manipuluje… Daj spokój, mam w mieście znajomego prawnika, nie podpisuj niczego, na pewno im się nie uda.
Stanisław w domu nie mógł sobie znaleźć miejsca. Zaraz po ślubie wszystko układało się dobrze, ale ostatnio Katarzyna była coraz bardziej roszczeniowa, domagała się pieniędzy i coraz głośniej mówiła o sprzedaży domu. Stanisław zaczynał tęsknić za dawnym życiem. No ale Katarzyna ogłosiła, że jest w ciąży, i wszystko się skomplikowało.
Któregoś wieczoru, chcąc zadzwonić do Zuzanny, wszedł do pokoju i przyłapał Katarzynę na rozmowie telefonicznej:
No ona się nie zgodzi, będę musiała ją zmusić. Z chłopem też się załatwi mówiła do kogoś.
Z kim rozmawiałaś?
Z Kryśką odparła szybko Katarzyna.
Nie kłam, to o sprzedaż domu chodziło!
Krysia znalazła dobrego pośrednika, podsunie kupców. Zuzka się tylko ucieszy, zarobimy ładny grosz.
Ale mówiłaś, że z nim też coś zrobisz.
O, z garażem! skłamała bez mrugnięcia.
Stanisław niby uwierzył, ale coś mu nie pasowało.
Tymczasem Zuzka wracała do domu późnym wieczorem, jesień w pełni. Paweł miał przyjechać, lecz akurat miał służbę. Zuzka szła szybkim krokiem do domu, gdy nagle zatrzymał się przy niej samochód, wysiadł spory facet i bez słowa wsadził ją na tylne siedzenie. Auto ruszyło z piskiem opon.
Kim pan jest? Czego pan chce? spytała z płaczem.
Przypadków nie ma, młoda. Zrobisz, jak mówimy, nikomu włos z głowy nie spadnie odpowiedział spokojnie mężczyzna.
A co ma mój ojciec do tego?
Masz podpisać papiery, za dwa dni dostaniesz kasę za dom i wyniesiesz się. Kupcy już są.
To nielegalne! Nie podpiszę! Pójdę na policję! Nie sprzedam domu! na to dostała w twarz i poczuła krew na ustach.
Twojej policji się nie boimy, nie przeszkodzi nam nawet twój narzeczony. Podpisuj, albo pożegnaj się z życiem.
Auto zatrzymało się na skraju wsi. Facet podał papiery, świecił latarką:
Podpisuj, tylko nie zamazuj krwią, jutro idziemy do notariusza.
W tej chwili zobaczyła w lusterku niebieskie światło sygnałów policyjnych jeden radiowóz, zaraz drugi. Kierowca spanikował, ruszył, ale pomylił gaz z hamulcem i zjechali do rowu.
Okazało się, że Paweł poprosił swojego przyjaciela, żeby miał oko na Zuzannę wieczorem. Gdy zobaczył, jak wciskają ją do samochodu, natychmiast dał znać Pawłowi, a Paweł zmobilizował cały patrol.
Potem wyszło na jaw, że napastnik był kochankiem Katarzyny i to on był ojcem jej nienarodzonego jeszcze dziecka. We dwójkę postanowili przejąć dom Stanisława Katarzyna bardzo go sobie upatrzyła, a sprzedając, można by nieźle się obłowić. Zuzka była przeszkodą, a z ojcem później coś by się wymyśliło.
Czas minął, wszystko się wyjaśniło. Stanisław rozwiódł się i wrócił do swego domu. Dalej pracuje, prowadzi swój niewielki sklep z częściami samochodowymi. Wieczorem zasiedli do kolacji: Stanisław, Zuzanna i Paweł. Dla Stanisława te ściany były teraz podwójnie cenne.
Tato, nie martw się, nie zostaniesz sam żartowała Zuzanna.
Córuś, coś podejrzanie wesołaZamążpójście wisi w powietrzu?
Oświadczyłem się Zuzannie! rzucił Paweł i porozumiewawczo puścił do niej oko. Zgodziła się! Już nawet złożyliśmy podanie oboje wybuchnęli śmiechem.
Tato, nawet jak się wyprowadzę do Pawła, będziemy cię odwiedzać, przecież mieszkamy blisko
Eh, córeczko, przepraszam za wszystko, nawyrabiałem spojrzał ze łzami na zdjęcie zmarłej żony.
Oj, daj spokój, tato, będzie już tylko lepiej.
Dzięki, że wytrwaliście do końca tej historii! Wielu szczęśliwych przypadków i jeszcze więcej szczęścia w życiu!



