Znalazłem pretekst, by się oświadczyć. Opowiadanie Dziękuję Wam za wsparcie, lajki, zaangażowanie i…

Znalazł powód, żeby się oświadczyć. Opowiadanie

Dziękuję wam za wsparcie, lajki, zainteresowanie i wszystkie komentarze pod opowiadaniami, za obserwowanie i WIELKIE DZIĘKI za każde wsparcie finansowe w szczególności od pięciu moich futrzaków!

Udostępniajcie, proszę, opowiadania na swoich fejsbukach i instagramach to zawsze cieszy autora!

Twoja Zosia chciała rasowego psa? zagaił któregoś dnia sąsiad do jednej pani z bloku.

Chciała Tylko skąd na takiego kasę wytrzasnąć? Sami sobie radzimy, bez ojca westchnęła pani. Sąsiad się tylko rozpromienił:

Za darmochę oddam, jedziemy?

Na moje (czyli Agaty, matki Zosi) nieszczęście, Zosia już była w domu po szkole. Usłyszała to, i już zdrowo się uczepiła:

Mamo, jedźmy! Przecież za darmo! Zajmę się nim, obiecuję piątki w szkole, no chodź mamo!

No widzisz, Bogdan, co ty narobiłeś! Rozkręciłeś młodą, a teraz ja będę się z tym bujać oburzyła się Agata Wesołowska.

Agata, spójrz na mnie zanim się zezłościsz. Ja porządny chłop jestem, pracowity. Wszystko mam Tylko tak jakoś sam jestem!

Daj spokój, Bogdan, co ja będę na ciebie patrzeć? Przecież cię znam całe życie. Ja już kota na wsi taplałam, jak ty żuczki na boisku zbierałeś! Ja jestem starsza, już nawet PESEL mam niższy jeszcze bardziej się rozczarowała Agata.

Ale patrz, Agata, już nas prawie nie widać różnicy! Ty mi ledwie do ramienia, a silniejszy jestem od ciebie z pięć razy! Bogdan podszedł i objął Agatę.

Zobacz, Zosiu, jaki wysoki i silny jestem przy twojej mamie!

Ale rozumu masz mniej, żeby przy dziecku matkę ściskać Agata z trudem się wywinęła.

A ja właśnie dlatego Brakuje mi takiej mądrej kobiety. I tu się miotasz! uśmiechnął się Bogdan z żalem.

Koniec tych pogaduszek, jedziemy po tego psa czy nie?! Zosia już była bliska płaczu.

No właśnie, gdzie znajdziesz takiego psa? Łysy, w plamki, za darmo. Ale jaka historia Jedźcie, pokażę wam! Bogdan zniżył głos do konspiracji, a Zosia od razu zaczęła ciągnąć matkę za rękę.

No mamo, obiecałaś!

Po oczach sąsiadki widział, że się waha, więc zaraz:

Zapinam samochód! Zaraz wracamy, nie pożałujecie!

Agata tylko przewróciła oczami i westchnęła:

No dobra, mówią, że mały piesek Ale uważaj, jak będą potem dwóje w dzienniczku!

Całą drogę Zosia trajkotała:

A on wesoły? Jak się nazywa? Daleko jeszcze, wujku Bogdanie?

Wreszcie dotarli pod starą kamienicę.

To mieszkanie po mojej świętej pamięci mamie. Wynajmowałem, ale pech chciał, że ostatnio nie byłem tam z miesiąc Wczoraj zajrzałem po czynsz i co zastałem, to zobaczycie. Sorry za bałagan, nie zdążyłem posprzątać

W środku panował totalny chaos. Worki z kaszą rozsypaną po podłodze, pudełka po herbatnikach i zdeformowane puszki po pasztecie A pośrodku, siedząc do siebie przytuleni, szara kotka z bursztynowymi oczami i kudłaty piesek.

Brudne, zlepione, ale jak się okazało niepokonane przez los, jaki zgotowali im niedobrzy lokatorzy.

Wyobrażacie sobie? zaczął Bogdan pół śmiechem, pół szokiem. Przyjeżdżam, a lokatorek nie ma już dwa tygodnie! Nie zapłaciły, wymknęły się po cichu.

A kotka i pies? Zostawione na pastwę losu.

Tak tkwiły zamknięte w mieszkaniu, nie wiadomo, czy kiedykolwiek wróci ktoś je uwolnić.

Bez jedzenia, samotni.

Jak oni przeżyli? przestraszona Zosia prawie szeptała.

Widoczne były ślady walki o przetrwanie. Piesek i kotka pożarły wszystko, co się nawinęło: herbatniki, cukierki, potem makaron, potem nawet suchą owsiankę. Jakoś udało im się dorwać do konserw z zawleczką i mleka skondensowanego w tubkach, resztek zostawionych przez uciekinierki. Po prostu co znalazły, to zjadły!

A woda? Otóż kotka wyobraźcie sobie, jakoś odkręciła kran w łazience albo przez przypadek, albo z genialnej kociej kalkulacji. Szczęście, że nie na maksa! Bo zamiast uratować się szybciej przez powódź, udało się przetrwać parę tygodni na kapiącej wodzie

Bogdan wiedział, że podziała Zosia od razu rzuciła się do głaskania czworonogów i karmienia zapasem, który przywiózł Bogdan.

A i Agacie łza się zakręciła w oku

Wiedziałem, Agatko, że jesteś dobra kobieta Słuchaj, weźmiemy oba? A może wyszłabyś za mnie, Agata? Całe życie czekałem na taką jak ty. Będziemy żyli jak królowie! Samochód mam, dwa mieszkania mam jedno Zosi oddamy, jak ślub weźmie. Drugie na wynajem, byle najemcy nie tacy jak poprzedni! Zgadzasz się? Może i dzieci szykujemy jeszcze, szczęśliwie żyć będziemy! A i kota z psem w komplecie, jak u porządnych Polaków!

Zgadzasz się, mamo! Zosia przekrzykuje wszystko, do końca nie rozumiejąc propozycji wujka Bogdana.

Bogdan tylko się śmieje:

No patrz, wszyscy za, decyzja należy do ciebie!

Ty chyba żartujesz, Bogdan Agata zarumieniła się szczerze.

A szczerze mówiąc, przystojny był Bogdan i dobry z niego człowiek. Zwierząt nie porzucił, nie kombinuje.

Agacie nawet przez myśl nie przeszło, że ktoś ją jeszcze będzie chciał za żonę. Aż tu nagle wyobraziła sobie, że może jednak I Bogdan ją tak znienacka przytulił, że aż serce zabiło żywiej i weselej.

Daj mi chwilę, jeśli serio nie żartujesz, ty kusicielu! cała czerwona wysapała Agata.

My skromni ludzie, ja kota biorę do siebie, a wy psa jak Zosia chciała. Jutro przyjdziemy z Mirą po odpowiedź! Ty, Burek, ogarnij się do tego czasu zwrócił się Bogdan do psa, a ten na potwierdzenie szczeknął radośnie.

Bogdan przekonał Agatę, żeby została jego żoną.

Miesiąc później cała klatka schodowa świętowała wesele.

Przygotowania były u Agaty, stoły rozstawili u Bogdana w końcu miał kawalerkę o epicznym metrażu.

Mira i Burek nie odstępowali nowych opiekunów na krok; wszyscy wiedzą, że zwierzaki najlepiej wiedzą, kto ma dobre serce.

Rok później Agata i Bogdan doczekali się bliźniaków Magda i Staś.

Mira i Burek patrolują teraz dziecięcą armatę pilnują małych. U takiej dużej rodziny każdy znajdzie swoje zadanie.

A najważniejsze, że w dużej i zgodnej rodzinie szczęścia zawsze pod dostatkiem!

Dzieci szczęśliwe i zwierzaki też.

Szczególnie, jak w domu jest i pies, i kot!

Rate article
Fajna Tajna
Znalazłem pretekst, by się oświadczyć. Opowiadanie Dziękuję Wam za wsparcie, lajki, zaangażowanie i…