Przyszła teściowa zepsuła wymarzone wakacje — Samemu z córką to trochę strach jeździć, sama rozumie…

Samej z córką jeździć to strach rozumiesz przecież, dwie kobiety, języka nie znamy, jakby coś się stało… Irena machnęła ręką. Ale z wami dwiema już nie tak straszno. Będziemy sobie blisko, jakby co.
Och, Zosia jeszcze wtedy nie przeczuwła, jak bardzo blisko teściowa zamierza być.

Szkoda, westchnęła Zosia.

Plany na wakacje ona, Michał, Anka i Kuba stworzyli już pół roku temu.

Brat przyszłego męża i jego żona to była ta idealna ekipa na wyjazd, z którą nie straszny ani bar, ani nawet diabelska otchłań tak świetnie każdy się z każdym dogadywał.

Dwa razy w zeszłym roku wyjeżdżali razem i zawsze wracali zadowoleni.

A teraz…

Cóż, Zosia w życiu by nie obwiniała przyszłej szwagierki o to, że zachorowała akurat teraz.

Ale prawo do tego, by się z tego powodu zmartwić, miała, czyż nie?

No co tu teraz zrobić? Pozostaje wam samotna tułaczka po zamkach i ruinach westchnął Kuba.

Brat Michała też miał wyraźnego kaca moralnego z powodu rozwianych planów, ale przecież nie zostawiłby chorej żony, żeby jechać na urlop.

Nikt by tego zresztą nie wymagał.

Tylko szkoda pieniędzy za wycieczkę teraz i tak nie oddadzą wszystkiego. I żal rozbitych planów.

Michał, Zosiu, a ja mam fantastyczny pomysł tego samego wieczora odwiedziła ich matka Michała i Kuby.

Jej wizyty nie były niczym niezwykłym, bo z synami miała bardzo bliskie relacje.

A poza tym, Irena Kowalczyk była zasadniczo całkiem miłą osobą w obyciu.

Oczywiście nie bez swoich dziwactw jak każda tradycyjna polska teściowa nieraz próbowała Zosi udzielać wskazówek, ale przecież na to cierpiały wszystkie znajome od swoich teściowych.

A po opiniach koleżanek Zosia wiedziała, że trafiła jej się łagodna wersja.

Owszem, Irena Kowalczyk często wpadała w odwiedziny (ze cztery razy w tygodniu).

Ale tylko raz na dwa tygodnie nachodziła ją ochota, by nauczać przyszłą synową prowadzenia domu.

Niektóre rady nawet Zosi się przydały, a więc nie miała za złe przyszłej teściowej.

Dlatego, gdy Irena zaproponowała wspólny wyjazd, przyjęła to całkiem optymistycznie.

Plan był taki, że Irena zabierze ze sobą młodszą córkę Martę, odkupi bilety od Kuby i Anki, i leci z najstarszym synem oraz przyszłą synową rozgrzać swoje kości i przy okazji przeżyć coś nowego na Malediwy.

Samej z córką latać to strach, rozumiesz dwie kobiety, języka nie znamy, jakby coś się zadziało… westchnęła Irena. A tak z wami już spokojniej.

Zawsze będziemy blisko, w razie czego.

Och, gdyby Zosia wiedziała, jak bardzo blisko…

Gdyby wiedziała, nigdy w życiu nie zgodziłaby się na taki wspólny wyjazd.

Chociaż… Z drugiej strony, dobrze, że prawdziwe oblicze przyszłej rodziny i narzeczonego zobaczyła PRZED ślubem, nie PO, dzięki czemu uniknie później biurokratycznej męczarni.

Można powiedzieć, że młoda kobieta wyszła z tego cało.

Przyjmując propozycję wspólnych wakacji, Zosia usłyszała od koleżanek łańcuch złośliwych docinków.

No bo kto normalny leci z teściową na wakacje? Zatruje ci życie, zmęczy cię robotą i chłopa będzie całować w czoło przy śniadaniu.

A ta córka, Martusia, to na pewno wyznaczy kogoś do swojej obsługi.

Zosia odpowiadała, że Marta to już pełnoletnia dziewiętnastolatka, która nie potrzebuje niańki z rodziny.

W końcu w codziennym życiu ledwie wymieniały kilka zdań powitanie, pożegnanie, czasem sypnęła prośbą o sól.

Mało prawdopodobne, żeby na wakacjach nagle zapragnęła bliskich więzi.

A Irena… No wiadomo, że urlop musi uwzględniać obecność starszej pani, ale co najwyżej drobne kompromisy.

A nawet jeśli coś nie zagra dwutygodniowa lekcja, potem zawsze znajdzie dobry powód, żeby odmówić kolejnej wspólnej podróży.

Przecież niegrzecznie odrzucać coś, czego się nie próbowało? Tak ją uczyli.

Zresztą znajome nie znają Ireny ocenianie przez własne, okropne teściowe.

W ich opinii Zosia miała prawdziwe szczęście.

A tu nagle zmieniają front i każą zrezygnować.

Jak tu zrezygnować, gdy już teściowa zapaliła się do wyjazdu, a Michał uszczęśliwiony, że mamę zabiera na Malediwy?

Już pierwsze ostrzeżenie przyszło w samolocie.

Marta zasiadła przy oknie, nikt nie protestował.

Zosia latała służbowo dla niej okno było nudne.

Michała widok z okna w ogóle nie interesował wolał filmy.

Zosi zależało na miejscu przy przejściu, żeby swobodnie wyjść do toalety.

Naprzeciwko niej rozgościła się Irena, cała w nerwach, która przy pierwszym zawirowaniu niemal rozpaczała.

I jasne Zosia nie mogła odmówić prośbie zamiany, żeby Irena mogła siedzieć przy synu i spokojniej przeżyć lot.

Dziwnym trafem, gdy turbulencje minęły, nikt się już nie chciał wracać na dawne miejsce.

Mało tego, Irena zaczęła z udawanym zainteresowaniem oglądać ten sam film co Michał, a potem zasnęła na jego ramieniu.

No nie przesadzaj z fochami, karała się Zosia. Gdybyś przeżyła taki stres, pewnie też byś nie myślała od razu o zamianie miejsc.

A człowieka śpiącego nie wypada budzić

Tylko że głos w środku mruczał, że osoby uśpione cudem budzą się akurat na czas, gdy podają jedzenie.

Zresztą, mogła się zamienić z Martą, która już dawno ignorowała okno i, jak Michał, wpatrywała się w ekran.

A gdy Zosia patrzyła na tę rodzinną sielankę, narastała w niej irytacja.

Jeszcze gorzej zrobiło się na lotnisku docelowym.

Michał nie spojrzał nawet na Zosię, tylko rzucił się pomagać mamie bagaże, potem woda z automatu.

Zaczęła się czuć zbędna. Jak zjawa niewidzialna.

Kochanie, jakie masz pretensje? Nikt cię nie ignoruje, nie wymyślaj.

Mama pierwszy raz w obcym kraju, sama widziałaś, jak się bała lotu…

To po jaką cholerę twoja mama leci z nami? powstrzymała się jednak Zosia.

A głos tej małej dziewczynki, którą mama całe życie uczyła ustępuj starszym, współczuj słabszym i myśl o innych, nie tylko o sobie, odezwał się i wyszeptał, że przecież Zosia jest zdrową kobietą, której nie trzeba usług.

A matka Michała przeżyła stres i wypada jej okazać współczucie, co Michał zrobił jako kochający syn.

Nic wielkiego się nie stało, że pomógł matce z walizkami lub zapytał, czy czegoś nie potrzebuje.

Zosia jeszcze nie wiedziała, że to dopiero początek.

Już następnego wieczoru mama Michała z fanfarami wkroczyła z walizką do ich hotelowego pokoju…

Rate article
Fajna Tajna
Przyszła teściowa zepsuła wymarzone wakacje — Samemu z córką to trochę strach jeździć, sama rozumie…