Dzisiaj, Zuzanna miała niemiły incydent w pracy. Kawałek jabłka został w nią rzucony. Klienci sklepu, współpracownicy, kierowniczka i dyrektorka byli tego świadkami.
Po jej wyglądzie nigdy byś nie pomyślał, że zachowa się niestosownie, komentowali odwiedzający. Kobieta, która dokonała tej obrazy wobec Zuzanny, wyglądała elegancko: nosiła garnitur, miała świeżo ułożone włosy i zadbaną, stylową manicure. Jej buty na wysokim obcasie lśniły. Co się stało? Pracownicy sklepu widzieli ją ostatnio jakieś dwa miesiące temu. Mieli okazję dobrze ją poznać, gdyż wtedy spędziła w sklepie pięć godzin wybierając sukienkę.
Czy wszyscy tu są tacy leniwi i niewychowani?, powiedziała wtedy. Jednak nikt nie był wobec niej nieuprzejmy, kupiła sukienkę i wyszła. I tyle. Dziś wróciła i postanowiła ją oddać. Można by pomyśleć, że chodzi o wadę, lecz nie. Po prostu nosiła sukienkę przez dwa miesiące, znudził ją kolor i zdecydowała się ją zwrócić, mimo że wszystkie terminy dawno minęły. Zuzanna grzecznie odmówiła realizacji jej prośby. Dobrze, to napiszcie zwrot z powodu wady, zaproponowała kobieta. Przepraszam, ale to niemożliwe, bo nie ma żadnej oczywistej wady. Jeśli pani chce, możemy przesłać sukienkę do ekspertyzy, odpowiedziała Zuzanna. Nie mam tyle czasu. Zgadzam się, proszę wskazać, że to wada, zaczęła podnosić głos. Rozumiem, że się pani zgadza. Ale nie możemy zadeklarować wady bez ekspertyzy. Czy muszę lecieć do innego kraju, żeby wymienić sukienkę? Zuzanna nie rozumiała, co ma do tego inne państwo. O czym ona mówiła? Kobieta kontynuowała, a potem zaczęła krzyczeć. Kierowniczka wyszła ze swojego biura i usłyszała wrzawę.
Co się dzieje? Pani jest dyrektorką? Nie oddają mi pieniędzy! Czy może pani podać datę zakupu? Dlaczego jesteście tacy uwikłani w datę? Przecież produkt jest wadliwy, ma plamę! Tak, jest plama, ale nie możemy dokonać zwrotu bez ekspertyzy. Ważne, czy plama była tam już podczas zakupu…
Bezprawie, oszustwo na każdym kroku, przerwała kobieta dyrektorce swoim krzykiem. Zuzanna odparła: Przykro mi, ale nosiła pani tę sukienkę dwa miesiące, ubrudziła ją i teraz chce ją zwrócić. Nie możemy wydawać rzeczy za darmo, nie wymienimy sukienki. W tym momencie w Zuzannę poleciał kawałek jabłka. Nikt nawet nie zauważył, skąd kobieta go wzięła. Zuzanna poczuła się bardzo dotknięta i opuściła miejsce pracy. Kobieta dalej kłóciła się z administratorką i dyrektorką.
Oddajmy jej pieniądze i niech odejdzie, zasugerowała administratorka. Nie, powiedziała dyrektorka, która zazwyczaj starała się łagodzić konflikty, nie będziemy tańczyć, jak ona nam zagra. Przyszła tu żeby nas oszukać, nie poddamy się jej manipulacjom, odparła i wezwała policję.
Ta sytuacja nauczyła Zuzannę, że czasem uprzejmość oraz przestrzeganie zasad są trudne, zwłaszcza gdy ktoś próbuje wyłudzić korzyść. Jednak warto być wiernym sobie i nie poddawać się presji niesprawiedliwych ludzi. Bo uczciwość jest wartością, której nie można kupić za żadne złote.



