– Jak długo jeszcze zamierzasz rodzić? – zapytała mnie z przekąsem moja teściowa.

Co, fabryka dzieci? Ile jeszcze maluchów zamierzacie wyprodukować? moja teściowa wypaliła tonem zbliżonym bardziej do egzekutora niż do babci.

Dzień dobry, Pani Jadwigo, też miło Panią słyszeć! odpowiedziała grzecznie Zosia, lekko ironicznie się uśmiechając. Michał powiedział, że spodziewamy się dziecka, i to Panią martwi?

No jak ma nie martwić? Po trzecim wnuku prosiłam, żeby już zakończyć ten rozród. Ale do mądrej kobiety nie dociera! Na Sylwestra dałam ci paczkę prezerwatyw pod choinkę, żebyś się trochę opanowała, a ty nadal robisz swoje! burknęła teściowa.

Zosia doskonale pamiętała tamtego Sylwestra, kiedy pani Jadwiga wręczyła jej gigantyczną paczkę gumek przy wszystkich niby żartem, niby z troską. Najstarszy synek właśnie wtedy miał urodziny, więc prezent był dość… sugestywny.

Rozumiemy, ale z naturą nie wygrasz odpowiedziała spokojnie Zosia i nawet puściła oko do siebie samej.

Teraz żartujesz? Zobaczysz, sama będziesz się dziećmi zajmować, ja już dość się nasiedziałam! Pomocy z mojej strony możesz nie oczekiwać…

No przecież i tak… próbowała rycersko odpowiedzieć Zosia, ale nim dokończyła, w telefonie rozległ się sygnał rozłączenia.

Odłożyła telefon na łóżko i z ciepłym uśmiechem pogładziła jeszcze całkiem płaski brzuch. Czekało ich czwarte dziecko, co doprowadzało panią Jadwigę do skrajnej irytacji. Zosia nie mogła zrozumieć, co teściową aż tak drażni.

Bo przecież jak dotąd, babcia Jadwiga właściwie wnukami się nie zajmowała, pieniędzmi nie pomagała, zjawiała się średnio raz w miesiącu, najczęściej tylko z jakąś bombonierką na okazję. Zosi to przeszkadzało, ale nigdy nie robiła afery. Przecież mogłaby przynajmniej czasem wrzucić jakieś krówki do kieszeni dzieciakom, ale widocznie to za duży luksus. Swoje żale zachowywała dla siebie nawet Michałowi nie narzekała. Najważniejsze, że dzieci są nakarmione i ubrane, reszta to już drobiazg.

Michał nieźle zarabiał, a Zosia starała się dorabiać przez internet. Gdy jej mały biznes zaczął generować przyzwoity dochód, zatrudniła nianię, żeby dzieci nie przeszkadzały jej w pracy. Opiekunka wyprowadzała ich na spacery, robiła z nimi bałwanki wszystkim żyło się wygodniej.

Mieli naprawdę porządną rodzinę tylko pani Jadwiga potrafiła rozpędzić to sielankowe kółko rodzinne. Nigdy za Zosią nie przepadała, a jak dzieci zaczęli pojawiać się lawinowo, to już przestała udawać grzeczność.

Przy trzeciej wnuczce radziła Zosi delikatnie mówiąc zabieg wczesnego zamknięcia tematu. Potem jednak serce jej nieco zmiękło pod wpływem uroczej dziewczynki. Gdy już rodzinne konflikty niemal ucichły, okazało się, że Zosia znów jest w ciąży. Czwarty potomek nie był planowany na najbliższe pięćdziesiąt dwa tygodnie”, ale jak mawiała Zosia, Pan Bóg dał dziecko, to i siły da, żeby je wychować.

Ta wesoła nowina teściowej jednak nie porwała. Zosia była niemal przekonana, że chodzi o kasę. Michał regularnie wspierał mamę a po czwartej pociesze wydatki skoczą, a sklepik pani Jadwigi w Toruniu może tego nie znieść.

Zosi nie przeszkadzało, że mąż pomaga własnej matce byle nie kosztem dzieci. Na razie starcza im na wszystko, więc zachęcała Michała do tych aktów dobroci. Zdążył już nowe plomby wstawić mamie, wczasy nad Bałtykiem opłacić, a jeszcze malował jej przedpokój na własny koszt.

Jeśli Zosia dobrze widzi, teściową czeka jeszcze cięższy czas, jeśli chodzi o kieszonkowe”. Jednak jej marudzenie i wykłady w końcu wyprowadzą Zosię z równowagi bardziej niż któraś z kolei ciąża.

Ale niech się teściowa stara jak chce decyzji o czwartym dziecku nikt nie zmieni. Tylko zastanawia się czasem Zosia czy pani Jadwiga, choćby była najznamienitszą matroną Torunia, ma prawo decydować, ilu dzieci powinna mieć ich rodzina? Wiecie co chyba nie.

Rate article
Fajna Tajna
– Jak długo jeszcze zamierzasz rodzić? – zapytała mnie z przekąsem moja teściowa.