Jak to się mówi, każda rodzina ma swoje problemy, a niestety, mimo że wychowywaliśmy się w tych samych warunkach, mój brat stał się awanturnikiem i nawet trafił do więzienia. Żeby chronić się przed jego negatywnym wpływem, starałem się ograniczać nasze kontakty do minimum. Los jednak spowodował duże zmiany w moim życiu poznałem wyjątkową kobietę o imieniu Zuzanna i postanowiłem się z nią ożenić. Gdy brat dowiedział się o mojej narzeczonej, nie dawał mi spokoju z żartami, nalegając, że i tak powinna ją poznać, skoro nasze ścieżki prędzej czy później się skrzyżują. Nie miałem na to ochoty, nie chcąc, by przyszła żona odniosła negatywne wrażenie o mojej rodzinie. Mimo to, sytuacja zmusiła mnie do zaproszenia go, a Zuzanna zobaczyła mojego brata po raz pierwszy dopiero w dniu naszego ślubu.
Brat obiecał, że będzie zachowywać się przyzwoicie, lecz, co było do przewidzenia, nie dotrzymał słowa. Widać było, że zawsze nosił do mnie urazę i wykorzystał dzień mojego wesela jako okazję do rewanżu. Przy wszystkich gościach bez wstydu obraził moją żonę, mimo moich prób rozmowy z nim i załagodzenia sytuacji. Gdy usłyszałem rozpaczliwy krzyk Zuzanny, natychmiast ruszyłem jej na pomoc, ale od razu spotkałem się z wrogością i groźbami ze strony brata, który wykrzyczał, że jest gotów skrzywdzić własnego brata z powodu kobiety.
Wybryki mojego brata zepsuły to, co miało być najszczęśliwszym dniem naszego życia. Odmówił przyznania się do winy, co jeszcze bardziej pogłębiło nasz ból i rozczarowanie. Po tym przykrym zajściu podjąłem bolesną, ale konieczną decyzję, by odsunąć się od brata. Unikam wszelkich spotkań rodzinnych, jeśli wiem, że on tam będzie, nawet jeśli inni z rodziny mają mi to za złe. Trudno rozmawiać z kimś, kto nie wykazuje żadnej chęci zmiany swojego postępowania. Pomimo jego licznych telefonów i zapewnień o skrusze, ciężko mi uwierzyć, że ludzie naprawdę się zmieniają.



