Katarzyna i Marek nie byli długo małżeństwem od początku można było wyczuć, że ich ślub był pomyłką. Razem wytrzymali zaledwie trzy lata, w trakcie których urodziła im się córka, a potem postanowili się rozwieść. Marek, jako odpowiedzialny ojciec, od razu zadeklarował, że będzie płacił pieniądze na utrzymanie córki. Umówili się, że Katarzyna nie będzie składać wniosku o alimenty do sądu, a on przeleje uzgodnioną kwotę na konto co miesiąc, zawsze w określonym dniu. I tak też robili, przynajmniej przez jakiś czas.
Pewnego dnia Marek otworzył skrzynkę na listy i zupełnie zaniemówił. Przyszło pismo, w którym Katarzyna żądała sądowego pozbawienia go praw rodzicielskich. Jak to możliwe?! Do wniosku dołączony był wynik testu DNA jasno wynikało z niego, że Marek nie jest ojcem dziewczynki. Prawdziwym ojcem okazał się mężczyzna, z którym Katarzyna była związana małżeństwem przez kilka lat. Wyszło na jaw, że Katarzyna przez dwa lata zdradzała Marka, będąc z dwoma mężczyznami naraz. Marek przez pięć lat regularnie płacił pieniądze, przekonany, że czyni swój obowiązek wobec własnego dziecka.
To, co wyczuwał Marek, to rozczarowanie i ból, bo jego dobre intencje zostały wykorzystane. Teraz uważa, że powinien odzyskać wszystkie środki, które wydał na utrzymanie dziewczynki przecież nie był jej biologicznym ojcem, choć przez lata tak myślał.
Prawo w Polsce przewiduje sytuację, w której na podstawie testu DNA można domagać się zwrotu wypłaconych alimentów. Marek postanowił więc skierować sprawę do sądu.
Ale czy naprawdę w tej sytuacji robi dobrze? Życie czasem pokazuje, że chociaż prawo stoi po naszej stronie, to nie zawsze to, co słuszne według kodeksu, jest słuszne dla naszego sumienia. Warto się zastanowić, co znaczy być ojcem czy liczy się tylko więź krwi, czy też uczucia i wspólnie spędzone lata? Czasem najtrudniejsze decyzje wymagają od nas spojrzenia na sprawy sercem, a nie tylko przez pryzmat paragrafów.



