Nie potrafiłam się dogadać z moją teściową.
Na początku próbowaliśmy mieszkać razem, lecz wytrzymaliśmy tylko miesiąc.
Z teściem miałam dobre stosunki, potrafiliśmy się dogadać. Z jego żoną wszystko jednak było znacznie trudniejsze. Od pierwszej chwili jej się nie spodobałam.
Wzięłaś zły garnek krzyczała na mnie nie umiesz dobrze gotować ziemniaków!
I takie docinki słyszałam cały czas.
W końcu zdecydowaliśmy się z mężem zamieszkać w wynajętym mieszkaniu w Warszawie. Wtedy odkryłam, że jestem w ciąży. Teść zwrócił teściowej uwagę, by dla dobra przyszłej wnuczki dała mi spokój.
Oj, charakterek ma ten babsztyl narzekał teść już za młodu potrafiła być złośliwa, a teraz na starość całkiem jej odbiło. Żeniłem się z nią, bo czekała na mój powrót z wojska, potem już się przyzwyczaiłem.
Rzeczywiście, kiedy byłam w ciąży, teściowa trochę się uspokoiła. jednak zaraz po narodzinach córki kłopoty wróciły. Nasza Zosia urodziła się pięć tygodni przed terminem, ale była całkiem zdrowa.
To nie jest wasze dziecko rzuciła teściowa do mojego męża.
Ty naprawdę nie widzisz? Skąd takie przedwczesne narodziny? To pewnie dziecko kogoś innego.
Dobrze, że mąż trzymał moją stronę i potrafił stanąć w mojej obronie. Ostatnio nawet wygonił matkę z mieszkania. Nie chciała poznać wnuczki, ani się pogodzić. Teść natomiast często nas odwiedzał i przynosił upominki, choć musiał się potem z tego tłumaczyć w domu.
Nie wiem, co ten starszy pan oglądał w telewizji, ale kiedy Zosia skończyła trzy lata, zabrał ją na spacer i… potajemnie zrobił badanie DNA. Chciał dać żonie nauczkę.
Michała nie ma w domu? spytał, zdenerwowany, stając w progu chyba dobrze, bo mam wyniki testu DNA. Okazało się, że żona miała rację. Komu urodziłaś córkę? Zosia nie jest nasza!
Byłam zszokowana, pojęcia nie miałam o żadnym teście. Miałam jednak pewność, że Zosia jest dzieckiem mojego męża.
Zrobiliśmy więc z Michałem badania i potwierdzono ojcostwo. Wyszło na jaw, że to teść nie jest biologicznym dziadkiem Zosi.
Pięknie, tak to czekała na mój powrót z wojska! denerwował się teść.
Rozwiedli się na starość, choć teściowa długo prosiła go o wybaczenie.
Zanim więc zaczniemy oceniać innych, powinniśmy spojrzeć na siebie.
A Ty, co sądzisz o tej sytuacji?


