Przez cały rok daję pieniądze dzieciom, aby spłacić kredyt! Już ani grosza więcej nie dam!

Cały rok płaciliśmy za kredyt dzieciom, a potem krzyczymy: Nie dam już grosza!

Mój mąż Jan i ja mamy jedyne dziecko dorosłego syna Piotra. Ten już ma własną rodzinę, więc zostaliśmy dziadkami.

Dorastałam w czasach PRL, a po trzydziestce wzięłam ślub. Wtedy uznano mnie za starą panienkę i każdy od razu pytał o potomstwowne plany. Bycie bezdzietnym znaczyło w tamtych latach to samo, co przywleczenie dżumy.

W końcu doczekaliśmy się syna i postanowiliśmy, że to już wystarczy. Jako ludzie wykształceni wiemy, że utrzymanie dziecka kosztuje fortunę, a im więcej pociech, tym większy rachunek. Dlatego uznaliśmy, że jedno dziecko to maksimum. Udało nam się wyhodować Piotra, dać mu dobrą szkołę i poukładać własne życie.

Piotr miał inne zdanie. Krótko po naszym ślubie jego żona Ania zaszła w ciążę i na świecie pojawił się nasz wnuk Jagoda. Młode małżeństwo nie miało własnego mieszkania, więc wzięło kredyt na lokum. My, jako dobrzy teściowie, spłacaliśmy im raty co miesiąc. Aż pewnego dnia dowiedziałam się, że Ania jest znowu w ciąży. Oczywiście zapytałam, jak zamierzają wyżywić dwoje dzieci i spłacić kredyt. Odpowiedziały, że damy radę, i to wystarczy.

Przez jakiś czas naprawdę radziły. Potem jednak Ania nie mogła już iść do pracy, a Piotr stracił zatrudnienie. Co zrobić? Zdecydowali się zamieszkać w naszym wynajętym mieszkaniu. Jan powiedział, że pomoże młodym spłacić kredyt, więc przez cały rok płaciliśmy ich hipoteczną ratę. Myśleliśmy, że robimy im ogromną przysługę.

Niestety, dowiedzieliśmy się niedawno, że kredyt wciąż nie został spłacony zalegają sześć miesięcy. Gdzie podziały się pieniądze? Jan jest wściekły, twierdzi, że nie ma już sił. Ja jestem w szoku. Nie wiem, co powiedzieć ani co zrobić. Pomagaliśmy im, a oni po prostu sobie leżeli na kanapie i rozkoszowali się życiem. A teraz co?

Rate article
Fajna Tajna
Przez cały rok daję pieniądze dzieciom, aby spłacić kredyt! Już ani grosza więcej nie dam!